• Bądź aktywny w społeczeństwie. Działanie w grupie przynosi wiele korzyści i radości.
  • Masz prawo mieć swoje zdanie i wyrażać je ale uszanuj poglądy innych, oni też mają do tego prawo.
  • Czasem warto zatrzymać się, popatrzeć w dal ...
  • aby żyć pełnią życia.

11 Listopada 2018 r. - 100 lat odzyskania niepodległości

100 lat Niepodległej



Gminne ciekawostki historyczne

Żmigrodzka szkoła żydowska

Czytaj więcej: Żmigrodzka szkoła żydowska

Żydzi do Nowego Żmigrodu przybyli około połowy XVI wieku, co ma zapewne związek z tym, że miasteczko przeszło z rąk rodu Bogoriów w posiadanie Stadnickich, którzy chętnie osiedlali żydów w swoich dobrach, gdyż spodziewali się, że dzięki ich obecności, miasto będzie miało szansę rozwoju ekonomicznego. Nie tylko pozwalali się osiedlać, ale także wspierali ich i traktowali na równi z chrześcijanami. Z kolei wyznawców judaizmu przyciągnęła bliskość szlaku handlowego między Węgrami a Rzeczpospolitą. Żydzi zajmowali się handlem winem, końmi, drewnem i zbożem, a także - krawiectwem, kapelusznictwem, prowadzeniem karczm i młynów. Warto zauważyć, że rozwój populacji żydowskiej był niezwykle dynamiczny – już pod koniec XVI wieku został utworzony kahał (najniższa jednostka administracyjna), w 1606 roku odnotowano istnienie synagogi, a w latach 1792-1806 w Nowym Żmigrodzie funkcjonowała szkoła żydowska.

Warto kupić – warto przeczytać

Czytaj więcej: Warto kupić – warto przeczytać

„W roku pańskim 1868, dnia 24 czerwca, w święto świętego Jana Chrzciciela, w tym roku bardzo suche, podczas choroby proboszcza, który mimo, że słaby, częściowo siedząc a częściowo leżąc doglądał prac wykonywanych przed domem w ogrodzie, gdzie pracował służący Andrzej Dziadosz i grabarz Jan Cętka, pod wieczór około godziny ósmej wybuchł pożar w północnym narożniku za wrotami stajni”. To i nie tylko to można przeczytać w książce Daniela NowakaKronika kościoła parafialnego w Starym Żmigrodzie”, która ukazała się nakładem krośnieńskiego Wydawnictwa „Ruthenus”. Jest to pozycja obowiązkowa zarówno dla każdego amatora lokalnej historii, jak i też dla każdego mieszkańca miejscowości, które wchodzą lub wchodziły w przeszłości w skład starożmigrodzkiej parafii. Warto zauważyć, że parafia w Starym Żmigrodzie jest jedną z najstarszych w regionie a pierwsze pisane informacje o jej istnieniu pochodzą z 1325 roku. Jednak według niektórych historyków jej początki sięgają końca XII lub początku XIII wieku. Przez wieki parafia przechodziła różne koleje losu, był nawet w jej historii taki okres, że wikariuszem był Jan z Chodcza, który nie otrzymywał od parafian prawie żadnych dochodów księżych, dlatego musiał sam pracować na plebańskim polu, by utrzymać swoją konkubinę i pięcioro dzieci. To i nie tylko to można się dowiedzieć z tej niezwykle ciekawej książki, więc naprawdę warto ją przeczytać. Warte podkreślenia jest, że „Kronika kościoła parafialnego w Starym Żmigrodzie” jest już trzecią książką Daniela Nowaka poświęconą tej miejscowości. Wcześniej ukazała się „Historia Starego Żmigrodu” oraz „Stary Żmigród w średniowieczu”.

Historia zapisana w szkolnej kronice

Czytaj więcej: Historia zapisana w szkolnej kronice

 Z Piotrem Figurą o początkach żmigrodzkiej szkoły i wpływie tej placówki na życie Nowego Żmigrodu...

- Wkrótce Szkoła Podstawowa w Nowym Żmigrodzie będzie obchodzić 210 rocznicę funkcjonowania, a szkoła w Starym Żmigrodzie 100 rocznicę.

- Bardzo się na te jubileusze cieszę. Wychowałem się Starym Żmigrodzie, do tamtejszej szkoły chodziła moja mama i tam, wiele lat później, ja zaczynałem swoją pracę jako nauczyciel. W Nowym Żmigrodzie spędziłem 8 lat jako uczeń, a potem pracowałem w niej lat 10... i mimo, że już nie pracuję, to ciągle łapię się na tym, że mówię o żmigrodzkiej szkole: moja! Sądzę, że jubileusze to okazja by sięgnąć do szkolnych kronik. Zapoznanie się z tymi dokumentami, źródłami historycznymi, które dzięki Bogu ocalały, z pewnością wzbogaca naszą wiedzę. Obie szkoły, zarówno staro, jak i nowożmigrodzka, mają bardzo ciekawą historię.

- Zacznijmy zatem od początku. W 1772 roku Austria zajmuje Galicję. Cesarzowa Maria Teresa oznajmia, że „szkoły są domeną Państwa”. Skutkiem tej decyzji było powstawanie szkół trywialnych. Jedną z nich, była szkoła w Nowym Żmigrodzie. Jak wyglądały początki szkoły w Nowym Żmigrodzie według kroniki, którą Pan opracował?

- Właśnie. Zanim odpowiem, najpierw chciałbym wyjaśnić, dlaczego czuję się osobą upoważnioną do wypowiadania się na ten temat. Otóż w 2009 roku, gdy zostałem bibliotekarzem w tutejszej szkole, pani dyrektor Alicja Witkowska zleciła mi zajmowanie się kroniką szkoły podstawowej, która przez wiele lat de facto nie miała swojego opiekuna. Ostatnie w niej zapiski wyszły spod ręki dyr. Stanisława Płocica w połowie lat 90-tych, nie wiem dlaczego zaniechał pisania kroniki… Ale ja zacząłem od początku, czyli od wyciągnięcia starej kroniki, która składa się z dwóch, pisanych ręcznie, tomów. Pierwszy obejmuje okres od 1888 roku do roku 1936, drugi – od 1945, przez lata PRL do połowy lat 90-tych. Kronikę sfotografowałem, przepisałem do edytora tekstu, w miarę możliwości uzupełniłem wpisy za brakujące lata i w tekst kroniki wkleiłem zdjęcia. Zajęło mi to kilka lat, a efekt mojej pracy można oglądnąć w szkolnej bibliotece. A teraz do rzeczy. Osobą, która rozpoczęła pisanie kroniki żmigrodzkiej szkoły był Walenty Kusiba – pochodzący z Krosna nauczyciel, kierownik szkoły w latach 1878-1914 (od 1905 w uznaniu zasług odznaczony przez ministra tytułem Dyrektora). Gdy kierownik Kusiba zaczął pisać kronikę, postarał się opisać dzieje szkoły od początku. Dzięki rozmowom i dokumentom, ustalił, że szkoła powstała w 1808 roku. I ten właśnie rok uznajemy za moment powstania w Nowym Żmigrodzie szkoły, jako instytucji państwowej.

- Czyli właściwie nie mamy dokumentu, który by określał, że rok 1808 jest początkiem istnienia szkoły trywialnej w Nowym Żmigrodzie?

- Walenty Kusiba w pierwszych zdaniach kroniki napisał, że do tej pory, do 1888 r. nie było spisywanej kroniki, a następnie pisze, że do roku 1808 nie było szkoły, ale dzieci miały pobierać naukę prywatnie, według opowiadania. Jego wiedza na ten temat opiera się zatem na faktach zapisanych w pamięci ludzkiej. Kronikarz wspomina też o tym, że wzmianka o istnieniu szkoły znajduje się w wykazie z lat 1822 i 1823, a pierwsze akta szkoły pochodzą z roku 1818. Opierał się zatem nie tylko na przekazie ustnym, ale i na dokumentach. Są one dla nas już niedostępne, więc nie możemy tej informacji zweryfikować, ale nie mamy też podstaw, żeby kierownikowi Kusibie nie wierzyć. Powtarzam zatem za nim: szkoła powstała w 1808, a pierwszy nauczyciel w, wówczas jednoklasowej, szkole nosił nazwisko Janik. Niestety, nie znamy jego imienia.

- Ówcześnie obowiązujące przepisy mówiły, że szkoła w której uczy się mniej niż 80 uczniów ma jednego nauczyciela; później tę liczbę uczniów zmniejszono do 60. Taka informacja pozwala nam na poznanie liczby uczniów...

- Kronika bardzo przejrzyście przedstawia rozwój szkoły, od jedno (1808), poprzez dwu (1874), trzyklasową (1879) do czteroklasowej (1888). Gdy szkołę przekształcano, do szkoły przyjmowano jednego nauczyciela. Trzeba nadmienić, że klasy w tym wypadku to poziomy edukacji, a nie lata szkolne. Dla jasności: 1 klasa – pierwszy rok nauki, klasa 2 – drugi rok nauki, 3 klasa – trzeci i czwarty rok nauki, 4 klasa – piąty i szósty rok. Później, już w II RP, po reformie jędrzejewiczowskiej poziom klasy i rok nauki były tożsame. Od lat 20-tych pełna edukacja obejmowała sześć klas, dla uczniów, których stać było na naukę w płatnym gimnazjum w Jaśle, Krośnie lub gdzieś daleji… klasę siódmą dla reszty, która – można powiedzieć – przygotowywała się do życia w gospodarstwie. Do gimnazjum szły wówczas jednostki.

- Jak początkowo wyglądał budynek szkoły?

- Najpierw nauka odbywała się w zabudowaniach po klasztorze dominikańskim, który został zlikwidowany w trakcie tzw. kasat józefińskich. Klasztor został jednak dość szybko rozebrany. Z materiałów pochodzących z rozbiórki został wykonany mur cmentarny i – być może – kaplica cmentarna. Dopiero w 1844 roku ówczesny właściciel dóbr żmigrodzkich hrabia Władysław Stadnicki, realizując zapewne wolę swojego ojca – Antoniego (który 20 lat wcześniej ofiarował szkole pole na tzw. Grochówkach), przekazał na potrzeby szkoły budynek w centrum miasteczka. Był on murowany i dzielił się na dwie części: jedną z nich zajmowało mieszkanie nauczyciela, składające się z dwóch pokoi, kuchni i spiżarni, a drugą stanowiła sala szkolna, która mogła pomieścić około 100 dzieci. Ten budynek, który stał mniej więcej w tym miejscu, w którym stoi dzisiejsza sala gimnastyczna szkoły, wcześniej prawdopodobnie używany był przez służbę dworską. Jak zatem można zauważyć, lokalizacja szkoły przez ok.170 lat praktycznie się nie zmieniła. Ale co się działo z uczniami między czasem rozebrania klasztoru, a 1844? Jak zapisano w kronice, szkoła chodziła najmami, co należy rozumieć tak, że gmina wynajmowała pomieszczenia, gdzie odbywała się nauka. Widocznie były w Żmigrodzie takie możliwości. Jakiś prywatny właściciel zarobił na wynajmie.Ten pierwszy budynek spalił się podczas wielkiego pożaru Żmigrodu w 1882 roku. Budowę nowego, piętrowego budynku rozpoczęto jeszcze w tym samym roku. W kronice czytamy: Po zapadłej uchwale konkurencyjnej nie przystąpiono do odbudowywania starych murów kosztem 2300 złr. lecz Rada Szkolna Miejscowa, której przewodniczącym był Wielmożny ks. Walenty Wojtalik weszła w układy z przedsiębiorcą Stanisławem Myczkowskim z czym zupełnie się zgodziła Rada Szkolna Gminna miasta Żmigród. Przedsiębiorca ugodził się z Radą Szkolną Miejscową za 6000 złr. na starych murach wystawić dom piętrowy według sporządzonego planu (…) wraz ze stajenką i drewutnią i na dzień 1 września 1883 do użytku szkolnego oddać.(…) We wrześniu nastąpiło założenie kamienia węgielnego w obecności Wielmożnego Pana Romana Gabryszewskiego c.k. Starosty Jasielskiego, Wielmożnego Pana Adolfa Szostkiewicza c.k. inspektora okręgowego Rady Szkolnej Miejscowej. Rady gminnej i delegatów gmin konkurencyjnych, dziatwy szkolnej i wielu publiczności. Aktu poświęcenia dokonał Wielmożny ks. Walenty Wojtalik, proboszcz miejscowy i przewodniczący Rady Szkolnej Miejscowej. Kamień węgielny znajduje się w rogu południowo-zachodnim, na nim jest wyryty rok założenia, Przewodniczący Rady szkolnej miejscowej ks. Walenty Wojtalik, kierownik szkoły Walenty Kusiba i przedsiębiorca budowy Stanisław Myczkowski. Budowę, z wielkim trudem zakończono w 1884 roku. Piętrowy budynek służył szkole przez niemal 40 lat! A trochę się przez ten czas działo, np.w czasie I wojny światowej mieścił się w nim szpital armii austriackiej, a później – od końca grudnia 1914 roku do maja 1915 roku – stacjonowali w nim Moskale, którzy kompletnie go zdewastowali.

- Jak wyglądała praca ówczesnego nauczyciela?

- Nauczyciel pracował co najmniej 40 godzin tygodniowo, od poniedziałku do soboty, ale jego rola nie ograniczała się tylko do prowadzenia lekcji. Kierownik szkoły był gospodarzem budynku szkolnego, mieszkał w nim. Obok szkoły był ogród, stajnia, drewutnia… Nauczyciel miał niewielką gospodarkę i jak już mówiłem, pole na Grochówkach, które musiał uprawiać. Dbał o budynek szkoły, czyli właściwie – o swój dom. Nauczyciel nie miał łatwej pracy, ale miał też do dyspozycji inne niż dzisiaj metody wychowawcze. Żeby to unaocznić, sięgnę to innego źródła. Jeden z absolwentów żmigrodzkiej szkoły – Władysław Kopyciński (chodził do szkoły na przełomie wieku XIX i XX), w swoim "Pamiętniku legionisty" pisze o kilku postawach nauczycielskich, z którymi się w czasie swojej edukacji zetknął. Najgorzej wspomina kierownika Walentego Kusibę, który swą popędliwością, biciem i niesprawiedliwością odstręczał wszystkich od siebie, zupełnie inna była dla niego Teofila Bieniedzka, kobieta oddana dziatwie całym sercem, która sobie od ust odejmowała, aby tylko pomagać biednym. Zajmowała się wszystkimi obchodami i uroczystościami, i wlewała w nie zapał, jakim jej poczciwe serce tchnęło. Za jej miłość i poświęcenie dla dobra dzieci szanowali ją i kochali wszyscy. Ale chyba najbardziej zapamiętanym przez Kopycińskiego był Jan Stanek – wiele mu mam do zawdzięczenia i długo pamięć o nim pozostanie we moim sercu, jakkolwiek był nieraz surowy i wymagający. Ten sam Jan Stanek został w 1914 roku kierownikiem szkoły, gdy w stan spoczynku przeniesiony został chory Walenty Kusiba…

- Czy kronika szkolna odnotowuje osiągnięcia uczniów odnoszone po ukończeniu żmigrodzkiej szkoły?

Nie, niestety tego w niej nie ma, aszkoda. Swoją drogą, czytając różne źródła mówiące o historii Żmigrodu, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że ich autorzy znacznie więcej piszą o nieszczęściach, niż o sukcesach jego mieszkańców.Nie wiem z czego to wynika. Przeglądając prasę sprzed I wojny światowej, częściej natrafiam na informacje o pożarach, oszustwach, kradzieżach i rozbojach, które miały miejsce w Żmigrodzie i okolicach, niż na jakieś pozytywne wiadomości. A z pewnością takie były! Na przykład działalność żmigrodzkiego koła Towarzystwa Szkoły Ludowej. Jako przykład znaczącego sukcesu absolwenta szkoły mogę wymienić osobę, o której w kronice wspomina się bardzo często. To żmigrodzianin, ks. Adama Kopyciński – wykładowca w tarnowskim seminarium, autor książek teologicznych, poseł na Sejm Krajowy, który często szkołę odwiedzał i udzielał jej, często materialnej, pomocy.

- W jaki sposób kronika była pisana?

- Kierownik pisał kronikę ręcznie, pięknym kaligraficznym pismem, zazwyczaj po zakończeniu roku szkolnego. Zapisy w I tomie są z jednej stronydość urzędowe: na początku jest informacja o roku szkolnym, który się rozpoczął, podawana jest liczba uczniów z podziałem na klasy, wymienione są nazwiska nauczycieli i wychowawców. Wyliczone są uroczystości i święta, ale i np. okresy gdy szkoła była zamknięta, bo panowała jakaś choroba zakaźna lub brakowało opału i nauka została odwołana. A było tak niemal co roku! Z drugiej strony kronikarze obejmują swoją uwagą nie tylko życie szkoły, ale – co jest szczególnie interesujące – opisują też ważne wydarzenia, które dzieją się w świecie, np. wybór nowego następcy św. Piotra, czy też zdarzenia dziejące się w okolicy, które miały związek ze szkołą.

- Prowadzenie kroniki szkolnej zapoczątkował Walenty Kusiba...

- Tak. Myślę, że dostał taki nakaz od swoich przełożonych, ale jestem pewien, że pisanie mu się podobało. Bardzo się starał, szczegółowo notuje np. perypetie związane z budową szkoły, ciągłymi podaniami o finansowe wsparcie. Z drugiej strony kronika była niejako świadectwem jego pracy, długiej i chwalebnej. Był kierownikiem szkoły w latach 1878-1914. Pochodził z Krosna, ale pochowano go tutaj – jego grób znajduje się na żmigrodzkim cmentarzu. Poza tym jego dzieci były nauczycielami. Córka – Jadwiga (po mężu Jaśkowska) uczyła w Żmigrodzie w latach 1899 – 1929, a jej mąż – Julian od 1907 do 1935 roku. Wspomnę jeszcze o jego synu – Kazimierzu, który był nauczycielem w Częstochowie, ale o Żmigrodzie nie zapomniał i przekazywał w darze książki do szkolnej biblioteki. Książki te ciągle są w katalogu.

- Mamy rok 1918. Polska odzyskuje niepodległość. Jak te wydarzenia zostały opisane w kronice?

- Kierownikiem szkoły był wtedy rodowity żmigrodzianin Jan Stanek, postać niezwykle dla szkoły zasłużona. Pracował w niej 40 lat (1891-1931), a przez ostatnich 16 był jej kierownikiem.Zapisane jego ręką wydarzenia z listopada 1918 roku są unikatowe, nigdzie indziej nie znalazłem informacji o tym, iż: Wobec proklamacji niepodległości Polski przez Radę Regencyjną w Warszawie z dnia 7 października 1918 r. odbyło się dziękczynne nabożeństwo w tutejszym kościele dnia 3 listopada 1918 r. Gdyby nie deszcz byłaby ta uroczystość wypadła wspaniale. Ze Starego Żmigrodu, Łężyn i Nienaszowa przybyły procesje, naprzeciw których wyszła procesja z naszego kościoła. Sumę odprawił ks. Franciszek Wilczewski tutejszy proboszcz, w asystencji ks. Franciszka Fudali proboszcza z Łężyn i ks. Józefa Świerza, Wikarego z Nienaszowa. Kazanie wygłosił ks. Julian Beigert proboszcz ze Starego Żmigrodu. Mowę na rynku miał p. Leon Karciński, burmistrz tutejszego miasteczka i p. Władysław Mech, tutejszy rodak, słuchacz medycyny w Krakowie. I tenże Władysław Mech był też absolwentem żmigrodzkiej szkoły. To ktoś, kogo warto by przypomnieć.

- Jakie inne wydarzenia z tego okresu opisuje szkolna kronika?

- Mówiliśmy o nabożeństwie dziękczynnym, które miało miejsce 3 listopada. Kronika opisuje też inne wydarzenie: 4 listopada rano wpadło do miasteczka około 200 chłopców wiejskich. Byli to dezerterzy i zdemoralizowani w wojnie chłopcy, których większa część była z powiatu krośnieńskiego. Rabowali mieszkania prywatne i sklepy żydowskie i zniszczyli około 100 rodzin żydowskich. Kilku Żydów, którzy się bronili, pokaleczono. Pięciu tutejszych żandarmów wraz ze strażą żydowską bez broni ustąpiła, nie stawiając żadnego oporu przed tą bandą dobrze zorganizowaną. Rzeczy zrabowane wynosili z miasta lub kładli na fury i wywozili, w tym dniu bowiem przyjechało bardzo wiele ludzi na targ. 4, 5 i 6 listopada nie przyszły dzieci na naukę z obawy rozruchów i rabunków antyżydowskich. Pamiętajmy, że pisze to katolik, kierownik szkoły, w której ok. 50% dzieci to Żydzi, w miasteczku, w którym ok. 50% mieszkańców to Żydzi… Informacje, potwierdzające te rozruchy, można znaleźć w ówczesnej, zwłaszcza żydowskiej prasie, gdzie zostały one opisane jako pogrom, dokonany również przez miejscowych lub za ich aprobatą. Jak widać, szkolna kronika opisywała i takie wydarzenia. Kierownik Stanek nie pisze o powodach tych rozruchów. Żeby je zrozumieć, musimy sięgnąć po inne źródła, podręczniki, relacje i analizy. I tak właśnie robiłem i nadal robię. Od kroniki szkolnej rozpoczęło się moje zainteresowanie historią lokalną.

- Polska odzyskała niepodległość…

- …a szkoła była w opłakanym stanie. Była radość z niepodległości, ale i codzienne zmartwienia – sypiący się budynek, wilgoć na ścianach, choroby, brak opału. Dopiero w latach 20-tych szkoła wyszła na prostą i można powiedzieć z całą pewnością, że dwudziestolecie międzywojenne stanowi swego rodzaju „złoty okres” w historii szkoły. Stała się ona wtedy nie tylko placówką edukacyjną, ale też kulturalną. W 1926 roku Jan Stanek, wraz z Leonem Karcińskim doprowadzili do remontu i rozbudowy szkoły, a gdy w 1931 roku kierownictwo przejmował Władysław Kasprzyk, szkoła miała już swoją renomę w okolicy, m.in. organizowała w ciągu roku kilka przedstawień teatralnych, które wystawiano w sali Towarzystwa Zaliczkowego, czyli obecnego GOK. Te przedstawienia (jasełka, utwory Ewy Szelburg-Zarębiny, żywe obrazy, wieczorki poetyckie) były często biletowane i przeznaczone dla mieszkańców Żmigrodu, a z pozyskanych w ten sposób pieniędzy kupowano np. książki do biblioteki szkolnej. Niesamowicie aktywni byli nauczyciele, choć było ich tylko 10. Poza tym działali rodzice. Pierwszy Komitet Rodzicielski powstał w 1929 roku, a na jego czele stanęła pani Maria Jakubcowa, żona ówczesnego naczelnika sądu Władysława Jakubca. Ciekawostką jest to, że państwo Jakubcowie sami dzieci nie mieli… Pani Maria więc prezesowała bezinteresownie i na dodatek skutecznie. Nieraz, na koniec roku, fundowała najlepszym uczniom nagrody z własnej kieszeni. Na tym przykładzie widać zaangażowanie ówczesnej elity w życie szkoły oraz wpływ szkoły na życie kulturalne miejscowości.

- Pierwszy tom kroniki zakończył się w 1936 roku. Drugi tom zaczął się w 1945 roku. Co działo się między 1937 a 1945 rokiem?

- To nie było tak, że kierownik Władysław Kasprzyk przestał ją pisać. Z pewnością prowadził ją nadal, nawet w okresie II wojny. Przypominam jednak, że w październiku 1944 roku Żmigród wysiedlono. Podejrzewam, a wiem z relacji kogoś dobrze zorientowanego, że kierownik zabrał ze sobą na wysiedlenie kronikę i sztandar szkoły. Być może kronika była wtedy w formie luźnych kartek i część z nich zaginęła? Nie wiem… Pod ostatnim wpisem z 1936 roku, późniejszy p.o. kierownika szkoły Daniel Grün, zanotował, że kronika z lat 1937 – 45 zaginęła w toku działań wojennych. Notatka ta pochodzi z późniejszych czasów, zapewne z lat 50-tych, gdy oddano kronikę do oprawy. A co się działo między 1937 a 1945? Bardzo wiele. Myślę, że do roku 1939 szkoła ciągle się rozwijała, gdyż bezpośrednio przed wybuchem wojny uczyło w niej 14 nauczycieli, w tym katecheta szkolny i nauczyciel religii mojżeszowej, ale były to też lata kryzysu gospodarczego, wielkiej biedy. To był trudny czas, a od 1939 roku – tragiczny dla społeczności szkolnej. Skończyła się pewna epoka. Niemcy zredukowali naukę do minimum, zlikwidowali przedmioty takie jak historia i geografia, usunęli większość polskich książek, zakazali uczyć się Żydom, czyli liczba uczniów de facto zmniejszyła się o połowę. Ile chłopców i dziewczynek, uczniów żmigrodzkiej szkoły, Niemcy zamordowali we wtorek 7 lipca 1942 roku na Przełęczy Hałbowskiej? Kilkaset? Kto to wie… Powróciwszy z wysiedlenia w 1945 roku Władysław Kasprzyk starał się odtworzyć życie szkoły tego ciemnego okresu historii i wspomina m.in. o zaangażowaniu nauczycieli w tajne nauczanie.

- Dlaczego kronika szkoły, która stanowi niesamowicie interesujący zapis historii miejscowości nigdy nie została wydana drukiem?

- Na pewno nie można jej wydać bez krytycznego komentarza, opracowania, przypisów, wyjaśnień. Proszę sobie wyobrazić, że na jej kartach nie znajdziemy zrobionego na gorąco zapisu o śmierci Józefa Piłsudskiego, a znajdziemy fragment o śmierci Józefa Stalina… Takich paradoksów jest kilka. Najlepszy przykład to brak wzmianki o ks. Władysławie Findyszu. Oczywiście obecnego patrona szkoły do kroniki wprowadziłem, ale to już jest moja inwencja. Dyrekcja z roku 1964 pominęła to ważne wydarzenie. Dlaczego kronika nie została wydana drukiem? Prawdopodobnie z braku pieniędzy, jak również zainteresowania. W szkole zawsze najważniejsze jest „dzisiaj”, nauka i codzienna praca. Historia szkoły, nawet najciekawsza, nie może zastąpić edukacji i wychowania dzieci, które codziennie przychodzą do szkoły. Jestem wielkim zwolennikiem opublikowania kroniki szkoły, myślę, że wykonałem dużą pracę w tym kierunku, ale decyzja nie należy do mnie. Warto wspomnieć, że zachowała się również kronika Szkoły Podstawowej w Starym Żmigrodzie. Może więc mogłyby się ukazać w jednym tomie, lub w serii? Liczę na to, że tak się stanie. Dobry przykład daje nam Daniel Nowak, który wydaje właśnie Kronikę Parafii Stary Żmigród w swoim opracowaniu.

- Na koniec naszej rozmowy muszę zadać to pytanie: w 2008 roku szkoła miała 200-lecie swojego istnienia, ale nigdzie nie znalazłem wzmianek o jakiejkolwiek uroczystości związanej ze świętowaniem tej okrągłej rocznicy. Dlaczego?

- Sądzę, że zaważył tutaj argument połączenia różnych istotnych rocznic w jednym roku: 210 lat szkoły w Nowym Żmigrodzie; 140 lat temu do Nowego Żmigrodu przybył Walenty Kusiba (ok. 1845-1916) – kierownik, który ją rozwinął; 130 lat temu urodził się Władysław Kasprzyk (1888-1951) – kierownik żmigrodzkiej szkoły i inicjator jej odbudowy po II wojnie światowej, kolejną rocznicą jest 65 lat od oddania tejże, odbudowanej wysiłkiem społeczeństwa gminy, szkoły do użytku, istotne jest też100 lat szkoły w Starym Żmigrodzie, która obecnie jest szkołą filialną nowożmigrodzkiej…Decydujące jednak, moim zdaniem, jest 100-lecie odzyskania Niepodległości.

- Dziękuję za rozmowę.

Władysław Kaspr...
Władysław Kasprzyk z żoną Wiktorią z Drozdowiczów Władysław Kasprzyk z żoną Wiktorią z Drozdowiczów
Pierwsza strona...
Pierwsza strona kroniki, pisanej przez Walentego Kusibę Pierwsza strona kroniki, pisanej przez Walentego Kusibę
Murowany budyne...
Murowany budynek szkoły, wybudowany w 1884 Murowany budynek szkoły, wybudowany w 1884
1959 - ruiny ry...
1959 - ruiny rynku, ale idzie nowe - szkoła już stoi i pracuje. 1959 - ruiny rynku, ale idzie nowe - szkoła już stoi i pracuje.
OD LEWEJ STOJĄ:...
OD LEWEJ STOJĄ: Jan Stanek, Anna Nowakówna, Jadwiga Kusibianka, Wilhelmina Wojnianka, Franciszek Lubojemski. SIEDZĄ: ks. Wacław Strzelbicki, Teofila Bieniedzka, ks. Walenty Wojtalik, Walenty Kusiba OD LEWEJ STOJĄ: Jan Stanek, Anna Nowakówna, Jadwiga Kusibianka, Wilhelmina Wojnianka, Franciszek Lubojemski. SIEDZĄ: ks. Wacław Strzelbicki, Teofila Bieniedzka, ks. Walenty Wojtalik, Walenty Kusiba

Lekarz, polityk, więzień Berezy Kartuskiej

Czytaj więcej: Lekarz, polityk, więzień Berezy Kartuskiej

Nasza wiedza o ludziach, którzy urodzili się gminie Nowy Żmigród a gdzie indziej zyskali sławę i szacunek współobywateli jest na poziomie ubogim. Uznaliśmy zatem, że na miarę naszych możliwości będziemy starać się przypominać takich ludzi, po to, by nie zaginęła o nich pamięć w miejscach, gdzie się urodzili. Jedną z tych wybitnych postaci urodzonych na żmigrodzkiej ziemi jest Władysław Leon Mech, lekarz, działacz polityczny o wyrazistych poglądach, więzień Berezy Kartuskiej, który w Nowym Żmigrodzie jest niemalże zupełnie nieznany, ale znany i pamiętany jest w Nowym Targu. Przy pisaniu artykułu, korzystaliśmy przede wszystkim z opublikowanego w XXVII tomie Rocznika Sądeckiego wydanego w 1999 roku życiorysu Władysława Mecha, którego autorem jest Jan Biedroń oraz innych dostępnych źródeł.

Żmigrodzkie ślady Konfederacji Barskiej

Czytaj więcej: Żmigrodzkie ślady Konfederacji Barskiej

14 maja 2018 roku w programie "Było... Nie minęło" TVP Historia wyemitowała film dokumentalny „Pod sztandarami Konfederacji” w którym zostały omówione niektóre wydarzenia związane z Konfederacją Barską na obszarze Beskidu Niskiego. Film jest dostępny: https://vod.tvp.pl/video/bylo-nie-minelo,pod-sztandarami-konfederacji,36961141 Zachęcamy do jego obejrzenia, gdyż warto znać historię regionu w którym mieszkamy. Dzieje Konfederacji Barskiej, mimo, że nasza okolica nie stanowiła centrum działań, a wręcz była peryferyjnym obszarem, są niezmiernie ciekawe. A historia tego zrywu, zarówno dotycząca przyczyn jego wybuchu, jak i jego skutków, do dziś budzi ogromne kontrowersje. Liczymy, że dyskusja, która niewątpliwie się wywiąże, pozwoli na zapoznanie się z przebiegiem działań konfederackich na terenie ziemi żmigrodzkiej.

Płonące wzgórza

Czytaj więcej: Płonące wzgórza

Turyści o bitwie gorlickiej, jednej z najważniejszych i największych bitew I wojny światowej, dowiadują się najczęściej dopiero wtedy, gdy w zaroślach Beskidu Niskiego natkną się przypadkiem na cmentarz o dziwacznej, patetycznej architekturze. Jedną z takich pozostałości po bitwie gorlickiej jest cmentarz wojenny w Łysej Górze. Wykorzystując materiały zawarte m.in. w artykule Romana Frodymy „Gorące wzgórza. Z walk w rejonie Nowego Żmigrodu w maju 1915 roku” opublikowanym w Alamanchu Karpackim „Płaj” w nr 32 z 2006 roku oraz materiały „Bitwa pod Gorlicami. Studia z perspektywy stulecia” wydane przez Gorlickie Centrum Kultury w 2005 roku, przedstawiamy okoliczności powstania tego miejsca pamięci.

Pociski przerzynają powietrze z sykiem i szumem, skowytem i gwizdem, a wbiwszy się w pozycje przeciwnika, z piekielnym hukiem cisną w górę na kilka metrów ziemię, kamienie, belki, deski, karabiny i ciała ludzkie. Chmury gryzącego dymu zalegają coraz większą przestrzeń” – tak o przygotowaniu artyleryjskim, które stanowiło preludium do bitwy pod Gorlicami pisał we wspomnieniach płk Franciszek Latinik, dowódca 100. Pułku Piechoty z Cieszyna. Punktualnie o godz. 10-tej 2 maja 1915 roku rozpoczął się szturm. „Z małych ziemnych skrytek, z rowów przydrożnych, z zagłębia potoków, zza murów cmentarza, zza ścian chałup wiejskich wylała się szara masa, coraz liczniejsza, coraz więcej zwarta, coraz więcej koncentrycznie zmierzająca ku okopom moskiewskim” - wspominał jeden z żołnierzy. Niektórzy padli od wybuchów min lub ognia karabinów maszynowych, ale większość parła naprzód jak wzbierająca szara fala. Front został przełamany, na zachód maszerowały kolumny jeńców, a w rejon Gorlic wysyłano kolejne jednostki, by wzmacniały idącą na wschód szpicę uderzenia i poszerzały wyłom w rosyjskich liniach. Gen. Radko Dimitriew, niedoszły zdobywca Krakowa w grudniu 1914 roku, starał się zatrzymać ofensywę przeciwnika. Koło Biecza na rosyjskiej drugiej linii obrońcy stawili poważniejszy opór, ale drogę wojskom niemieckim i austro-węgierskim znów utorowała ciężka artyleria, w tym moździerze Škoda kalibru 305 mm. Wystrzeliwały one pociski ważące 287 kg, a „słupy ziemi i dymu wznosiły się kilka minut w miejscu, gdzie sobie raczył upaść taki pocisk” - opisywał jeden ze świadków. Rosjanie byli systematycznie spychani na wschód.

Nad ranem w środę 5 maja oddziały 119 pruskiej dywizji piechoty generała Karla von Behra wchodzącej w skład korpusu gen. Otto von Emmicha błyskawicznym manewrem sforsowały Wisłokę i zajęły Nowy Żmigród, co oznaczało przełamanie trzeciej, najsłabszej linii obrony rosyjskiej. Zajęcie przez Niemców Nowego Żmigrodu miało niezwykle doniosłe znaczenie dla dalszego przebiegu bitwy, gdyż zgodnie z planami rosyjskiego dowództwa wspólnym kierunkiem odwrotu dla 48 dywizji gen. Ławra Korniłowa była droga między Krempną i Nowym Żmigrodem, którą również powinny były wycofywać się pułki 49 Dywizji Piechoty gen. Michaiła Priasłowa. Po zajęciu Nowego Żmigrodu, jako jedyna droga odwrotu dla jednostek rosyjskich pozostała bardzo zła, niewzmocniona droga gruntowa Chyrowa–Iwla pozostająca pod ostrzałem artylerii niemieckiej. – Szczególnie niebezpieczna sytuacja wytworzyła się na kierunku Żmigrodu. Rozbite oddziały 9 Dywizji Piechoty wycofały się na Dębowiec i Łazy. Powstała luka szerokości około 10 km, w którą wlały się szybko oddziały niemieckie. Rano ich oddziały bez przeszkód dotarły do Nowego Żmigrodu, wybijając zebrany naprędce kombinowany oddział piechoty i rozbitków kawalerii. Potem nadeszły inne oddziały i korzystając z nieuszkodzonego mostu około godziny 15-tej poszły dalej na wschód. Tak dalece wysunięty na wschód zagon nieprzyjaciela groził zablokowaniem drogi odwrotu dla korpusów XII i XIV wycofujących się z głębi Karpat. Wysłane przed świtem podjazdy już od przeprawy w Kręciszu znalazły się pod ogniem ze wzgórz za linią rzeki. O godzinie 9.30 49 Dywizja Piechoty kierowała się w stronę Mrukowej. Niestety, w sąsiedniej Desznicy byli już Niemcy. Groziło to odcięciem od sił głównych, tym bardziej, że grzbietem magurskim szły oddziały austriackie. Już o godzinie 9.30 doszło do wymiany ognia w samych Kątach. Karabiny maszynowe Niemców z rejonu Skalnika i wzgórza kota 519 (Bucznik) zatrzymały i rozproszyły kolumnę. Sam dowódca XXIV korpusu (gen. kawalerii Afanasij Curikow) osobiście wyruszył na rozpoznanie. Zdał sobie sprawę, że kierunek na Żmigród jest zamknięty i wydał rozkaz skierowania kolumny wprost przez góry (piechota). Pozostali mieli zawrócić i iść drogą przez Myscową i Chyrową – pisał rosyjski historyk. Odwrót tą drogą, zwłaszcza dla oddziałów 48 dywizji (189 Izmaiłski Pułk Piechoty; 190 Oczakowski Pułk Piechoty; 191 Largo-Kagulski Pułk Piechoty; 192 Rymnicki Pułk Piechoty; XLVIII Brygada Artylerii), zakończył się tragedią. Sprzeczne rozkazy wydawane przez dowództwo XXIV korpusu, brak koordynacji działań oraz natarcie oddziałów niemieckich i austro-węgierskich doprowadziły do otoczenia tej jednostki i jej rozbicia. Zginęło 787 żołnierzy i oficerów, 1650 zostało rannych a 8752 trafiło do niewoli, wśród nich gen. Ławr Korniłow, który wkrótce korzystając z pomocy czeskiego żołnierza wartownika uciekł. Później odegrał wybitną rolę w rosyjskiej rewolucji i walce z bolszewikami. Zginął jako dowódca Białej Armii podczas szturmu Jekaterinodaru na Kaukazie. Z całej 48 dywizji z okrążenia wydostało się 2630 ludzi.  

Zdobycie nieuszkodzonego mostu na Wisłoce dawało nacierającym oddziałom niemieckim możliwość prowadzenia dalszego ataku w kierunku na Duklę celem odcięcia oddziałów rosyjskiego XXIV korpusu. Jak pisze historyk 11 bawarskiej dywizji piechoty – (gen. Emmich) wydał rozkaz natarcia na Żmigród i następowania wszelkimi siłami w kierunku na Duklę. W tym celu oddziały konne 21 pułku artylerii, 3 pułku piechoty i 2 kompanii karabinów maszynowych wysłał do przodu przed siłami głównymi. Jednak tworzenie kolumn marszowych w tym trudnym, bagnistym terenie zajęło dużo czasu. Dopiero o 16-tej oddział pościgowy ruszył po drodze Żmigród-Dukla. Już 1-2 km na wschód od Żmigrodu oddział ten został powstrzymany przez rosyjskich strzelców, którzy utrzymywali jeszcze zbocza gór obok drogi. Wezwana na pomoc artyleria w sile 6 baterii wkrótce rozbiła ich stanowiska. Wtedy ruszyła naprzód kawaleria (4 szwadron 7 pułku szwoleżerów "Książę Alfons" - przyp. red.). Już po chwili nadeszły meldunki, że od strony Dukli idą w kierunku Łysej Góry zwarte oddziały rosyjskiej piechoty. Rotmistrz Giulini poprosił dowódcę pułku o zgodę na pogalopowanie do przodu i atak. Gdy tylko szpica dotarła do Łysej Góry, natychmiast uderzył na nią z zachodniego krańca silny ogień piechoty, który narastał. W tej sytuacji Giulini, który miał tylko 35 szwoleżerów, zdecydował się zsiąść z koni i podjąć pojedynek ogniowy pieszo. W czasie tej potyczki konie rozbiegły się tak, że cały pułk kawalerii miał zajęcie na resztę dnia z wyłapaniem ich. Potem nadeszli z pomocą strzelcy z 2 szwadronu szwoleżerów. Postępy do przodu artylerii były jednak spowolnione przez rozszalałe konie, które zaplatały się między taborami i zaprzęgami dział. Galopem podjechała artyleria i z odległości 800 metrów otworzyła skuteczny ogień na miejscowość. Wówczas Rosjanie wycofali się na wschodni kraniec wsi. Niektóre źródła sugerują, że kawalerzyści zostali ponadto ostrzelani przez artylerię rosyjską zlokalizowaną w rejonie Starego Żmigrodu.

Potem żywi odeszli, a martwi pozostali. Przy drodze krajowej nr 92 Nowy Żmigród – Dukla otoczony wianuszkiem roślinności trwa wojenna nekropolia – cmentarz nr 9 w Łysej Górze na którym spoczywa 34 żołnierzy: 10 z armii austro-węgierskiej, 10 rosyjskiej i 14 niemieckiej. Wrogowie za życia, pojednani po śmierci spoczywają wspólnie pod pomnikiem, na którego tablicy inskrypcyjnej można przeczytać tekst w języku niemieckim. W wolnym tłumaczeniu brzmi tak:

Bladych żniwiarzy krwawe pokłosie

Bądź przyszłym nasieniem siejby

Nasłuchujcie godziny ostrego nakazu

Stwórzcie życie z naszej śmierci.

Warto odwiedzić to miejsce, posłuchać szumu drzew i usłyszeć odgłosy bitwy sprzed ponad 100 laty…

b_250_250_16777215_00_images_st_zmigrod.jpg

Warto kupić – warto przeczytać

„W roku pańskim 1868, dnia 24 czerwca, w święto świętego Jana Chrzciciela, w tym roku bardzo suche, podczas chorob....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_phocagallery_historia-szkoly-nz_04.jpg

Historia zapisana w szkolnej kronice

 Z Piotrem Figurą o początkach żmigrodzkiej szkoły i wpływie tej placówki na życie Nowego Żmigrodu... - Wkr....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_wladyslaw_leon_mech.jpg

Lekarz, polityk, więzień Berezy Kartuskiej

Nasza wiedza o ludziach, którzy urodzili się gminie Nowy Żmigród a gdzie indziej zyskali sławę i szacunek ....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_Cross_of_the_Bar_Confederation.JPG

Żmigrodzkie ślady Konfederacji Barskiej

14 maja 2018 roku w programie "Było... Nie minęło" TVP Historia wyemitowała film dokumentalny „Pod sztandarami Konfedera....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_cmentarz_wojenny_lysagora.jpg

Płonące wzgórza

Turyści o bitwie gorlickiej, jednej z najważniejszych i największych bitew I wojny światowej, dowiadują się najczęściej ....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_gch.jpg

Doctores et alumni

 W 2018 roku Szkoła Podstawowa w Nowym Żmigrodzie będzie obchodzić 210 rocznicę swego istnienia. Wbrew jednak pozor....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_kardynal_sylwester_sembratowicz.jpg

Metropolita z Desznicy

„Ponury dźwięk dzwonów z wieżyc wszystkich świątyń lwowskich, obwieścił wczoraj wieczorem stolicy kraju i krajowi całemu....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_plan_zmigrodu2.jpg

Średniowieczny Żmigród

Wielu twierdzi, że średniowiecze to epoka zaślepienia, ciemnoty i wiary w rozmaite zabobony a i w potocznym języku funkc....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_smokkorona.jpg

Był smok, nie było dziewic...

W Polsce – jak twierdzi Stanisław Kryciński w jednym z artykułów opublikowanych w „Magurach” - są dwie miejscowości, któ....

Czytaj więcej:

Najnowsze komentarze

  • Między powołaniem a wyborem
    • redaktor redaktor 17.04.2019 20:30
      Powołanie sołtysów bez głosowania; możliwość głosowania przez ludzi, którzy ...

      Czytaj więcej...

       
    • redaktor redaktor 17.04.2019 20:22
      Z całym szacunkiem ale publikowane przez nas teksty wymagają "nieco" więcej pracy ...

      Czytaj więcej...

       
    • kermit kermit 16.04.2019 14:23
      Statuty sołectw mówią, że "prawo wybierania ma każdy mieszkaniec sołectwa, ktory ...

      Czytaj więcej...

       
    • Kasiek Kasiek 16.04.2019 14:03
      Przecież sytuacja, gdy ktoś nie mieszka w miejscowości od lat a tylko przyjeżdża ...

      Czytaj więcej...

  • To inaczej powinno być
    • redaktor redaktor 17.04.2019 20:25
      Strajk zorganizowany przez ZNP i FZZ stracił jakikolwiek sens w momencie w którym ...

      Czytaj więcej...

Reklamuj się na ngrod.pl

Wyniki ankiety na gwiazdę Dni Nowego Żmigrodu

Poczta głosowa

Forum