Ostatnie na forum

Wybory prezydenckie 2020
24
6112
73
GośćFebruary 18 2020, 10:00Propozycje forów do dodania

test

Orkiestra na „Titanicu” też grała do końca…

Było naprawdę pięknie, a nawet wręcz bajkowo: Wójt chwalący radnych, radni chwalący Wójta. Pełna zgoda, sielanka i slajdy z przezroczami. Tylko mieszkańcy nieco zawiedli i na jedyną w roku sesje Rady Gminy, gdzie mogli zabrać głos, nie przyszli. Może nie chcieli o nic pytać, a może nie chcieli psuć nastroju? Ale, nikt na wszelki wypadek, o tym nawet nie wspomniał.

Prawdopodobnie cała „debata” nad „Raportem” ograniczyłaby się do peanu radnej Marii Homlak na cześć władz Gminy, ale Wójt postanowił nieco wydłużyć czas debaty i w swej wypowiedzi z kategorii „od Sasa do Lasa” postanowił wygłosić tradycyjną przemowę. Z całego przemówienia odnotowałem, że „Raport” nie zawierał żadnych danych finansowych dlatego, że dane finansowe są w innym dokumencie, który jest dostępny radnym! To, że nie jest dostępny zwykłym obywatelom Gminy stanowi tak mało istotny szczegół, że nie jest on nawet warty wzmianki. Wójt zresztą przestrzegł życzliwie radnych, że ów dokument jest tak trudny, że radni czytając liczby z 30 strony już nie będą pamiętali liczb, które były na stronie pierwszej! Zresztą to była słuszna uwaga, bo przecież opowiadając dzieciom bajkę o Kopciuszku skupiamy się na tym, że Kopciuszek pantofelek zgubił a nie na tym, jaki był numer tego pantofelka. I dzięki temu, mieszkańcy Gminy czytając „Raport” mogli się skupić na opisie bajkowej rzeczywistości nie zaprzątając sobie głów liczbami. Tak to czasami się zdarza, że im człowiek mniej wie, tym jego świat jest piękniejszy. I gdy już pan Wójt zakończył przemowę, a pani radna Maria Homlak wygłosiła swoją mowę, radni natychmiast jednogłośnie przegłosowali wotum zaufania dla Wójta. Potem obejrzeli pokaz przezroczy, przegłosowali absolutorium i przyjęli uchwały. I właściwie na tym mógłbym skończyć relację z tej sesji ale, niestety, wpadł mi w ręce „Ranking Finansowy Samorządu Terytorialnego” za 2019 rok. I z dziennikarskiego obowiązku przedstawiamy wyniki tego rankingu, bo sądzę, że warto jest znać miejsce naszej Gminy na tle innych gmin wiejskich we Polsce… Od razu informuje, że ten „Ranking” nie został sporządzony na zlecenie „Obserwatora Żmigrodzkiego”, więc należy uznać, że wszystkie gminy były oceniane według tego samego klucza. Dodam, że podstawą opracowania "Rankingu" były dane RIO według stanu na koniec IV kwartału 2019 roku...

 

pozycja gmina W1 W2 W3 W4 W5 W6 W7 indeks dystans
1 Dobra  0,6681  0,8179  0,7759  0,5483  0,0980  0,8969  0,8189  4,6240 
 478 Tarnowiec  0,1229  0,3357  0,2214  0,7923  0,0269  0,9197  0,2427  2,6616  42% 
 761 Jasło  0,2113  0,2971  0,0865  0,5338  0,0294  0,9467  0,3104  2,4152  48% 
1110 Skołyszyn  0,1281  0,3439  0,2212  0,2231  0,0511  0,9471 0,2368 2,1513  53% 
1413  Brzyska  0,0330  0,2569  0,0904 0,3366  0,0168  0,9482  0,1691  1,8150 60%
 1418  Dębowiec 0,0755 0,2991 0,1748  0,3301 0,0389  0,7673 0,1623  1,8480  60%
1491 Osiek Jasielski  0,0768  0,2404 0,0426 0,3224 0,0331  0,8544  0,1372 1,0690   63% 
1514 Krempna  0,1605  0,1695 0,0835  0,2425 0,0000  0,9235 0,0955  1,6210   65%
1515  Nowy Żmigród  0,0730  0,2420  0,1431  0,2817  0,0000  0,7178 0,1614 1,6190  65% 
1547  Bielice 0,2313  0,2004  0,0042  0,2777  0,0175  0,1054  0,1920  1,0285  78% 

 

W1 – udział dochodów własnych w dochodach ogółem, który pokazuje, jaką część dochodów budżetu gminy ogółem stanowią dochody własne. Im niższy poziom wskaźnika tym większe uzależnienie funkcjonowania gminy od transferów z budżetu Państwa.

W2 – nadwyżka operacyjna do dochodów ogółem; dodatnia wartość wyniku bieżącego (różnica między dochodami bieżącymi a wydatkami bieżącymi) określana jest jako nadwyżka operacyjna na spłaty zobowiązań oraz do finansowania wydatków o charakterze inwestycyjnym. Innymi słowy: im wskaźnik wyższy tym sytuacja lepsza.

W3 – udział wydatków inwestycyjnych w wydatkach ogółem; im wyższa relacja, tym dana jednostka wykazuje się większą działalnością inwestycyjną, ukierunkowaną na rozbudowanie nie tylko infrastruktury technicznej, ale także infrastruktury społecznej. Wysoka wartość wskaźnika oznacza także, iż podejmowane decyzje finansowe sprzyjają powiększania majątku danej jednostki, zwłaszcza trwałego.

W4 – obciążenie wydatków bieżących wydatkami na wynagrodzenia i pochodne od wynagrodzeń. Wysoki udział wydatków na wynagrodzenia i pochodne od wynagrodzeń negatywnie wpływa na zarządzania finansami jednostki samorządu terytorialnego. Są to bowiem wydatki sztywne, bardzo trudne do restrukturyzacji i ograniczenia ze względu na prawną ochronę pracowników i ich warunków pracy i płacy.

W5 – udział środków europejskich w wydatkach ogółem. Generalnie, im większy wolumen środków pochodzących z budżetu Unii Europejskiej, tym większe możliwości rozwojowe (pominąwszy niedogodności związane z pozyskiwaniem, jak i rozliczeniem tych środków). Wyższy poziom wskaźnika jest z reguły wynikiem większej aktywności władz lokalnych w obszarze pozyskiwania dodatkowych źródeł finansowania.

W6 – relacja zobowiązań do dochodów ogółem. Relacja ta obrazuje udział zobowiązań ogółem jednostki samorządu terytorialnego w dochodach ogółem, czyli poziom zadłużenia jednostki. Wzrost zobowiązań może również wpływać negatywnie na zachowanie płynności finansowej jednostki.

W7 – udział podatku dochodowego od osób fizycznych w dochodach bieżących. Udziały we wpływach z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych traktowane są jako dochody własne, a ich wysokość jest zróżnicowana w zależności od szczebla organizacyjnego.

Dystans - różnica wartości wskaźnika danej gminy (wyrażona w punktach procentowych) względem wartości wskaźnika lidera (niestandaryzowana, tylko różnica względna). Pokazuje ona nie tylko pozycję w rankingu, ale również to, o ile odbiega dana jednostka od lidera w grupie

Cóż...Życzyć wypada przyjemnej lektury...

{jcomments on}

SP_READ_MORE

Chodźmy na wybory!

Różni nas wiele: poglądy polityczne, społeczne, status majątkowy, wykształcenie czy wiek. Łączy nas język, historia i miejsce zamieszkania. Nie tylko to, że mieszkamy w Polsce, ale przede wszystkim to, że mieszkamy w gminie Nowy Żmigród. Czy mimo tych wszystkich różnic jesteśmy w stanie wspólnie zjednoczyć się na tyle, by razem zrobić coś dla nas wszystkich?

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji mając na celu zwiększenie frekwencji w I turze wyborów prezydenckich wystąpiło z propozycją akcji „Bitwa o wozy”. W największym skrócie chodzi o to, że 16 gmin w Polsce (po jednej w każdym województwie) otrzyma samochody strażackie wartości ok. 800 tys. zł każdy. Warunek jest jeden: w każdym województwie wygra ta gmina, w której będzie najwyższa frekwencja wyborcza. Akcja dotyczy gmin do 20 tys. mieszkańców. Czy jesteśmy w stanie zmobilizować się na tyle, by taki samochód trafił do naszej Gminy? Czy potrafimy, mimo tych wszystkich różnic, o których napisałem na wstępie, przeprowadzić taką naszą gminną akcję społeczną? Zachęcić do głosowania tych, którzy tego nie robili do tej pory, pomóc dotrzeć do lokalu wyborczego tym, którym np. stan zdrowia to uniemożliwia? Czy mimo tych wszystkich różnic potrafimy zrobić coś całkiem bezinteresownie, coś z czego wszyscy będziemy dumni? Coś, co pozwoli nam wszystkim poczuć, że jesteśmy małą, ale ambitną społecznością? Dumną z tego, że potrafimy coś wspólnie zrobić!

 W wyborach prezydenckich w 2015 roku w I turze frekwencja na Podkarpaciu wynosiła 49,54%. Najlepszy wynik spośród gmin zanotowano w gminie Głogów Małopolski, gdzie frekwencja wynosiła 57,3%. W naszej gminie frekwencja wynosiła 48,39%; najwyższa w Desznicy (56,91%), najniższa w Makowiskach (38,44%). Na 7557 osób uprawnionych, swój głos oddało tylko 3657 osób. Czy w tych wyborach będzie inaczej? Czy potrafimy tę akcję rozpropagować? :)

 {jcomments on}

SP_READ_MORE

Gminna działalność pianotwórcza

Na stronie gminnego Biuletynu Informacji Publicznej został opublikowany „Raport o stanie gminy Nowy Żmigród za 2019 rok”. Raport o stanie gminy jest jednym z najważniejszych dokumentów, jakie władze gminy sporządzają w trakcie swej kadencji. Taki raport jest doskonałą okazja, aby wspólnie z mieszkańcami zastanowić się w którym miejscu jesteśmy, z czym radzimy sobie dobrze, a co stanowi problem. Dobry raport powinien być nie tylko rzetelny ale przede wszystkim sporządzony w taki sposób, by mieszkańcom nie tylko chciało się go przeczytać ale też skorzystać ze swoich uprawnień i po zebraniu 20 podpisów wybrać na sesję Rady Gminy, by zadać pytanie w sprawach w nim poruszonych. W ubieglym roku z tego uprawnienia nie skorzystał żaden mieszkaniec Gminy, a cała dyskusja nad raportem w wykonaniu radnych ograniczyła się w praktyce do wygłaszania odkrywczych zdań w rodzaju „Raport mógł być lepszy, ale też mógł być gorszy. Mógł być bardziej szczegółowy, ale też mógł być mniej szczegółowy”. Po wygłoszeniu tych „mądrości” radni „Raport” przyjęli. Czy w tym roku mieszkańcy wezmą udział w dyskusji na temat sytuacji Gminy? Mam wątpliwości…

Obowiązujące przepisy pozwalają radnym na określenie szczególowych wymagań, jakie raport powinien spełniać, by rzeczywiście stanowił on ważny dokument. Ale o takiej możliwości po pierwsze trzeba wiedzieć, a po drugie trzeba chcieć. Obserwując zaś pracę Rady Gminy nie wiem, czy bardziej brakuje chęci czy wiedzy, więc w naszym przypadku Wójt otrzymuje „wolną rękę” i tworzy taki dokument, jaki jest mu wygodny. Przecież radni i tak nie zaprotestują. Chociaż może się zdarzyć, że niektórzy groźnie zmarszczą brew zasłaniając przewidująco twarz dłonią albo z niesmakiem pokręcą małym palcem w lewym bucie. Kto wie?

Pierwszą rzeczą, jaka rzuca się w oczy, gdy porównujemy raport za 2018 i 2019 rok jest objętość: raport za 2018 liczył sobie 76 strony, a ten za 2019 aż 101! Czy te dodatkowe 25 zadrukowanych kartek zwiększa stan naszej wiedzy? Nie zwiększa – zawiera tylko więcej twórczości pianotwórczej nie przekazując praktycznie żadnych informacji o sytuacji Gminy. Z raportu, który sporządzono m.in. wykorzystując „wiedzę pracowników Urzędu Gminy” nie dowiemy się:

- ile pozyskano w 2019 roku środków zewnętrznych i na co zostały one wykorzystane;

- jak wygląda struktura budżetu Gminy;

- ile w budżecie Gminy wynosi udział wydatków bieżących a ile wydatków majątkowych;

- ile kosztowały poszczególne inwestycje;

- ile wynosi deficyt budżetu Gminy;

- ile spłacono kredytów i pożyczek i ile wynoszą koszty ich obsługi;

- ile wynosi zadłużenie Gminy na koniec 2019 roku;

- jaki jest procent zadłużenia w stosunku do dochodów;

- ile wynosi tzw. indywidualny wskaźnik zadłużenia.

Nie dowiemy się takich podstawowych rzeczy, gdyż autorzy „Raportu” postanowili się taką wiedzą z mieszkańcami nie dzielić! Ale w zamian za to postanowili podzielić się z mieszkańcami Gminy Nowy Żmigród np. taką informacją, że w Starym Żmigrodzie „Przygotowano powierzchnię pod malowanie farbami emulsyjnymi starych tynków z poszpachlowaniem nierównosci, gruntowanie podłoży oraz dwukrotne malowanie ścian i sufitów pomieszczeń w ilości ok. 300 m2”! Jest to niesamowicie ważna sprawa, chociaż osobiście odczuwam tu pewien niedosyt, bo brakuje mi informacji, czy szpachlowanie zostało wykonane z użyciem szpachli firmy „Stanley” z zielonym uchwytem, a malowanie wykonano za pomocą pędzli 2,5” wyprodukowanych przez firmę „Schuller” z brązową rękojeścią czy też może były to narzędzia innych firm? Sądzę, że w przyszłym roku takie informacje zostaną podane, bo bez tego „Raport” wydaje się być jakiś taki niekompletny. Takich „perełek” można przedstawić znacznie więcej, bo przecież informacja o tym, że wśród prac na parkingu przy cmentarzu w Nowym Żmigrodzie znalazło się „Wykonanie nawierzchni asfaltowej na drogach dojazdowych – 4 cm grubości nawierzchnia profilująco niwelująca–podkładkowa oraz 3 cm nawierzchni ścieralnej zamykającej wraz z oblaniem lepikiem asfaltowym krawędzi nawierzchni masy” niesamowicie podnosi stan wiedzy o Gminie. Po co mieszkańcowi informacja, ile wynosi zadłużenie Gminy, skoro będzie wiedział, iż „nawierzchnia profilująco niwelująca–podkładkowa” ma 4 cm grubości? Naprawdę autorzy tego, pożal się Boże!, dokumentu uważają, że dla poznania sytuacji Gminy to są ważniejsze informacje, niż te dotyczące wskaźnika zadłużenia? Na 101 stronach raportu o stanie gminy za 2019 rok znalazła się tylko 1 (słownie: jedna) informacja, iż wydatki majątkowe, czyli wydatki inwestycyjne, wynosiły 2 886 358,35 zł. I to jest wszystko na temat sytuacji finansowej Gminy Nowy Żmigród!

Celem takiego dokumentu jak raport o stanie gminy jest przekazanie tym nielicznym mieszkańcom, którzy w ogóle interesują się życiem Gminy jakichś sensownych informacji o tym, co zostało zrobione w 2019 roku, ile to kosztowało i jakie są perspektywy na 2020 rok. Sądzicie, że traktując ludzi jak idiotów (nazywajmy rzeczy po imieniu!) zwiększycie zainteresowanie sprawami publicznymi? Naprawdę tak uważacie? Obawiam się, że jesteście w błędzie. Popatrzcie na ilość zebrań wiejskich i na ilość mieszkańców, którzy w nich biorą udział, zastanówcie się, dlaczego nie ma chętnych do udziału w wyborach na sołtysów. Spróbujcie może, jeżeli potraficie, wyciągnąć jakieś wnioski. Popatrzcie na siebie i zadajcie sobie pytanie: po co każdy z was startował w wyborach? Co chcieliście osiągnąć, co poprawić, by wszystkim żyło się lepiej. Bo po coś w tych wyborach startowaliście. Chyba nie tylko po to, by dostawać 600 zł diety? Naprawdę żaden z was nie potrafi powiedzieć: Panie Wójcie! Efekt pianotwórczej działalności pańskich podwładnych jest beznadziejny? Gdybyście państwo radni chcieli być traktowani poważnie, to może udałoby się wam wspólnie złożyć choć jeden projekt uchwały na całą kadencję? Moglibyście, jak już sami nic nie potraficie wymyślić, skorzystać z wzorców. W tym linku jest jeden z nich:

https://www.batory.org.pl/upload/files/Programy%20operacyjne/Masz%20Glos/Formularz%20Raportu%20o%20stanie%20gminy,powiatu,wojewodztwa.pdf

Link do raportu:

http://bip.nowyzmigrod.pl/fls/bip_pliki/2020_05/BIPF5A675BF76F7DFZ/zw_42_2020.pdf

Smutne…

 {jcomments on}

SP_READ_MORE

Młócenie słomy cepem

Trochę jestem rozczarowany, bo wprawdzie poświęcono naszemu portalowi nieco czasu na ostatniej sesji Rady Gminy, ale jakoś nikt nie wpadł na pomysł i nie wymienił jego nazwy. A przecież pytanie „kiedy w Ośrodku Zdrowia w Nienaszowie lekarze będą przyjmować w tych godzinach, które widnieją na tabliczkach?”, które wisiało w powietrzu niczym przysłowiowa siekiera, zostało postawione przez Obserwator Żmigrodzki. I przez to niedopatrzenie moje ego ucierpiało… :)

Nie chcąc by powstało całkowicie mylne wrażenie, że stanowiliśmy główny punkt programu sesji, musimy przedstawić parę interesujących rzeczy dotyczących usług stomatologicznych na terenie Gminy, nad którymi radni obradowali przez ponad godzinę. By nasi Czytelnicy mogli w pełni zrozumieć problem, musimy cofnąć się do 2000 roku, gdy decyzją ówczesnej Rady Gminy, usługi stomatologiczne zostały wydzielone ze struktur SPGOZ. Skutkiem tej decyzji jest m. in. to, że kierownik naszej gminnej służby zdrowia nie ma wpływu na to, jaki i czy w ogóle jakikolwiek stomatolog świadczy usługi na terenie Gminy! Ta decyzja sprzed 20 lat, w chwili obecnej powoduje, iż na terenie naszej Gminy (ok. 9,5 tys. mieszkańców) funkcjonują 2 gabinety stomatologiczne: w Ośrodku Zdrowia w Nienaszowie prowadzi Indywidualną Praktykę Stomatologiczną pani Elżbieta Pers a w Nowym Żmigrodzie Gabinet Stomatologiczny Grzegorz Jędro. W porównaniu z ilością mieszkańców nie jest liczba imponująca, co powoduje, że spora część mieszkańców z konieczności korzysta z opieki stomatologicznej poza Gminą. Jeszcze rok temu gabinetów stomatologicznych było 4, ale pani Marzena Gawior przeniosła się do Jasła, a pani Jolanta Senczak, która prowadziła gabinet znajdujący się w Ośrodku Zdrowia w Nowym Żmigrodzie przeszła na na emeryturę i od tego czasu gabinet stoi pusty (z tym gabinetem związany jest problem dotyczący zajmowania mieszkania służbowego, ale w naszej Gminie jest tyle niezależnych mediów, że ten ciekawy temat pozostawiamy innym). Jako, że usługi stomatologiczne są wyłączone z działalności SPGOZ (gratulacje dla Rady Gminy!) to jego kierownika bardziej interesuje przejęcie pomieszczenia, które może wykorzystać na inną działalność medyczną niż znalezienie kolejnego stomatologa. Patrząc na to z punktu widzenia interesów SPGOZ jest to działanie ze wszech miar logiczne. Czy jest też logiczne z punktu widzenia potrzeb mieszkańców to już zupełnie inna sprawa. By jednak radni od razu wiedzieli, co mają myśleć, Wójt przypomniał uchwałę z 2000 roku, dając do zrozumienia, że decyzje RG są niewzruszalne niczym „10 przykazań” i nie podlegają zmianie. I w tym momencie wszelka dyskusja mogła by się skończyć. Wprawdzie radni mogliby zapytać, w jaki sposób Gmina realizuje obowiązek wynikający z przepisów ustawy z 12 kwietnia 2019 roku o opiece zdrowotnej nad uczniami, która to ustawa od 1 września 2019 roku wprowadziła obowiązek zapewnienia uczniom możliwości korzystania z opieki stomatologicznej ale nie bądźmy złośliwi i zbyt dużo nie oczekujmy… Przypomnę tylko, że jeśli w szkole nie ma gabinetu dentystycznego, organ prowadzący ma obowiązek zawrzeć porozumienie z gabinetem zewnętrznym udzielającym świadczeń stomatologicznych dla dzieci, finansowanych ze środków publicznych. Jako, że nie wiem, to może mi ktoś podpowie z kim została zawarta ta umowa? Radni postanowili się jednak skupić na zdrowiu. Jako, że zdrowie to temat rzeka, to można popływać. I tak sobie wszyscy pływali w różnym stylu, aż w końcu przewodniczący Rady chyba uznał, że robi się nudno albo styl mu się przestał podobać i zaproponował by gabinet stomatologiczny w Ośrodku Zdrowia w Nowym Żmigrodzie zlikwidować a radni jednogłośnie to przegłosowali. I problem został rozwiązany! Nie ma gabinetu, nie ma problemu! 😊

 Ale tak naprawdę to zaimponował mi rozpisany na głosy scenariusz dramy w jednym akcie, w którym pan Wójt zadawał pytania kierownikowi SPGOZ. Najlepszy fragment dotyczył nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, dzięki czemu zebrani mogli wysłuchać wstrząsającej relacji o problemach kadrowych związanych z brakiem personelu i błyskotliwie przejść do tego okrutnego pytania, które zadaliśmy w swoim tekście informującym o sesji. Prawie się wzruszyłem, gdy słuchałem o dramatycznym braku personelu, gdy kierownik SPGOZ pełni kilka dyżurów (nawet 5 czy 6 miesięcznie) a potem musi, bo tego wymaga dobro pacjentów, udać się do Ośrodka Zdrowia w Nienaszowie. Dramat wręcz! Prawie niczym Siłaczka czy inny doktor Judym! I to wszystko za skromne 841 zł brutto za dyżur… Napiszę zatem wprost, by była jasność: nie interesuje mnie to, czy pan G. Pers pełni nocne i świąteczne dyżury – to jest jego prywatna sprawa, co robi po godzinach pracy w SPGOZ Nowy Żmigród. Interesuje mnie tylko, jako potencjalnego pacjenta Ośrodka Zdrowia w Nienaszowie, który nie idzie tam dla przyjemności, tylko dlatego, że potrzebuje pomocy lekarza, czy będę musiał czekać 2 godziny, aż pan doktor załatwi swoje inne obowiązki zawodowe oraz społeczne i zacznie pracę za którą mu się płaci. Płaci. Tak to proszę państwa funkcjonuje w tej kapitalistycznej gospodarce. A taką mamy od ponad 30 lat! I przez te lata sporo się zmieniło, zwłaszcza w świadomości ludzi, bo staliśmy się bardziej świadomi swoich praw. Pytanie, czy wszyscy lekarze w naszej Gminie są świadomi swoich obowiązków? Ale w jednym z kierownikiem SPGOZ muszę się zgodzić: faktycznie, 25 lat temu w gminie Nowy Żmigród nikt nawet nie śmiałby zadać pytania, które my postawiliśmy! Bo kto to niby miałby zrobić? A teraz? Nie ma żadnych świętości tylko brutalne prawa rynku: płacę podatki więc wymagam właściwego traktowania ze strony tych, którzy z tych podatków są wynagradzani.

Jako, że prawie zawsze pisząc jakiś krytyczny tekst staramy się przedstawiać rozwiązania, to sądzę – by nie było potem zarzutów o brak „rzetelności dziennikarskiej” - aby wzorem innych firm wprowadzić w placówkach SPGOZ Nowy Żmigród rejestratory czasu pracy obowiązujące wszystkich pracowników. Rozwiązanie banalnie proste, które można sfinansować z nadwyżki, którą SPGOZ odnotował. I później, w przypadku jakichś zarzutów będzie można do wiadomości publicznej przedstawić wydruk i wszyscy będą wiedzieć, kto mija się z prawdą… 😊

Drugą, interesującą sprawą było zatwierdzenie regulaminu Funduszu Zdrowotnego dla nauczycieli do którego mieliśmy parę uwag. Ten punkt porządku obrad został wycofany na wniosek radnego Piotra Kudłatego, przewodniczącego Komisji Oświaty Rady Gminy. Nie zdumiał mnie wniosek ale jego uzasadnienie, bo czegoś tak kuriozalnego w czasie sesji Rady Gminy jeszcze nie słyszałem! Już tłumaczę o co chodzi… Zgodnie z obowiązującymi w Polsce, więc też w gminie Nowy Żmigród przepisami, projekt regulaminu Funduszu Zdrowotnego wymaga konsultacji z reprezentatywnymi związkami zawodowymi (art. 19 ustawy o związkach zawodowych). Związek zawodowy ma co najmniej 30 dni (może być skrócony w ważnych przypadkach do 21 dni) na przedstawienie swojego stanowiska. W §10 projektu Regulaminu, którzy radni otrzymali znajduje się zapis „Regulamin został zaopiniowany przez związkowe organizacje związkowe” (serio tak pisze), co oznacza, że cała procedura konsultacji została przeprowadzona. A teraz pan radny Piotr Kudłaty składa wniosek o zdjęcie projektu z porządku obrad, gdyż (uwaga!) „zdaniem nadzoru prawnego jest on zbyt rozbudowany”! Czyli wygląda to tak: amatorzy (to naprawdę w tym przypadku komplement!) napisali sobie jakiś projekt, skonsultowali ze związkami zawodowymi, a następnie przekazali do radcy prawnego, by sprawdził ich dzieło. Teraz nasi gminni „legislatorzy” poczekają aż radca prawny naniesie stosowne poprawki, znowu prześlą projekt do związków zawodowych i ponownie przedstawią projekt pod obrady Rady Gminy. Na przyszłość sugerowałbym, by zanim komuś znowu coś wyślecie do konsultacji, wcześniej to sprawdził radca prawny. Będzie mniejszy obciach.

Potem jeszcze radni przyjęli parę uchwał, Wójt podyskutował z radnym Mateuszem Smyką o TIR-ach przejeżdżających przez Nowy Żmigród i przewodniczący Rady Gminy zakończył sesję.

SP_READ_MORE

Żmigrodzcy dominikanie

Klasztor położony na pograniczu, do którego trafiali mnisi niepokorni. Hazard, a nawet kradzież Najświętszego Sakramentu z kościoła farnego – historia klasztoru dominikanów w Nowym Żmigrodzie miała różne oblicza…

Nowy Żmigród już w pierwszej połowie XIV wieku był osiedlem znaczącym, gdzie krzyżowały się drogi we wszystkich kierunkach średniowiecznego państwa polskiego. Położenie na pograniczu dawało możliwość duszpasterstwa zarówno wśród miejscowej ludności, jak również pracy misjonarskiej, tym bardziej, że Żmigród był ostatnią na tym terenie miejscowością o znacznym procencie ludności polskiej. Być może tymi względami kierował się prowincjał dominikanów, który zwrócił się z prośbą do papieża Jana XXII o zgodę na założenie klasztoru braci kaznodziejów. Papież Jan XXII w bulli z 1 marca 1331 roku wyraźnie określił cele zamierzonego klasztoru: sito quasi in finibus diocesis Cracoviensis versus scismaticorum Ruthenorum metas et confinia, qui post dictam diocesim Cracoviensem immediate succedunt, Tanta Fideliom inhabitat multitudo de fide nostra catholica faciendam. Konwent ten poświęcony saluti fidelium animarum (zbawieniu dusz) miał liczyć 12 zakonników, mieć własny kościół z dzwonami oraz innymi budowlami. Zgodnie z bullą papieską, podstawą utrzymania żmigrodzkiego konwentu miała być jałmużna, co, jak okazało się w praktyce, było nadmiernie optymistycznym oczekiwaniem. Nowy Żmigród był wówczas małą osadą, niezdolną z własnych ofiar utrzymywać wspólnotę klasztorną, zwłaszcza, że już przynajmniej od początku XIV wieku posiadał własny kościół parafialny. Nie jest znana data ostatecznego osiedlenia się dominikanów w Nowym Żmigrodzie. Jan Długosz podaje tylko, że był to ósmy klasztor dominikanów w diecezji krakowskiej, co wskazuje na brak dokumentów, które by mogły umożliwić odtworzenie pierwotnych dziejów tego klasztoru. Różne źródła (m.in. „Encyklopedia staropolska” czy „Rys dziejów zakonu kaznodziejskiego w Polsce”) sugerują, że dominikanie osiedlili się w Żmigrodzie ok. 1412 roku i wiążą to z rodziną Stadnickich, która jednak wtedy związków ze Żmigrodem jeszcze nie miała. Z kolei „Starożytności polskie” sugerują, że klasztor został wybudowany przez Stadnickich w 1506 roku. Wystawiony 26 maja 1603 roku przez Andrzeja Stadnickiego dokument refundacyjny dla dominikanów żmigrodzkich nadmienia, że konwent powstał dzięki rodzinie Stadnickich, co wskazuje na to, że już wtedy klasztor nie posiadał pierwotnego dokumentu fundacyjnego i wszystko opierało się na tradycji.

Dominikanie w Żmigrodzie należąc do prowincji krakowskiej byli związani z konwentem Świętej Trójcy w Krakowie, który starał się wspierać wszelkimi środkami ubogi klasztor. Trudności związane z utrzymaniem placówki musiały być jednak poważne, gdyż kapituła prowincjonalna w Płocku w 1558 roku omawiając sprawę konwentu w Nowym Żmigrodzie, stwierdziła, że został on opuszczony przez zakonników. Reaktywacja klasztoru musiała jednak nastąpić dość szybko, gdyż w 1583 roku kapituła prowincjonalna w Sandomierzu wspomniała o nim jako o noviter restaurandi (odnowiony) i mianowała przeorem o. Marcina Pakosza z Bochni dodając mu do pomocy brata Jacka, dotychczasowego członka konwentu krakowskiego. Restauracja opuszczonego klasztoru musiała zatem nastąpić przed 1583 rokiem, na co wskazuje fakt, iż kapituła przeznaczyła tylko jednego zakonnika, co świadczy o tym, że klasztor był już uformowany.

Wskrzeszenie opuszczonego konwentu nastąpiło dzięki Andrzejowi Stadnickiemu, właścicielowi Żmigrodu, który najpierw umożliwił konwentowi w 1597 roku kupno folwarku u niejakiego Andrzeja Chrostka, a w następnym roku podarował zakonowi łan gruntu. Także jemu zawdzięczali dominikanie plac w mieście w pobliżu muru, przy bramie węgierskiej, wraz z sadem i drewnianym domem, który prawdopodobnie z powodu zniszczenia starego klasztoru stał się domem mieszkalnym dla zakonników. Andrzej Stadnicki chcąc zabezpieczyć na przyszłość byt materialny konwentu zapisał mu ziemię położoną za szpitalem, w pobliżu majątku Adama i Andrzeja Chrostków. Nadał też zakonnikom ¼ łana pola, które uprawiał dotychczas Grzegorz Krawiec. Oprócz wymienionych darowizn, dziedzic N. Żmigrodu zapisał dominikanom 30 florenów czynszu zabezpieczonych na dobrach w Radoszynie Ruskiej oraz nadał im 2 swoich poddanych. Szczodry darczyńca dokonując swoich zapisów zastrzegł, że nowożmigrodzki konwent ma być zarządzany przez prowincjała prowincji polskiej; w przypadku zaniedbania tego obowiązku lub wprowadzenia do konwentu zakonników z innej prowincji, opiekę nad klasztorem miał przejąć konwent Świętej Trójcy w Krakowie, jako swoją filię. W zamian za wyświadczone żmigrodzkiemu konwentowi dobrodziejstwa, Andrzej Stadnicki zobowiązał tutejszych zakonników po wieczne czasy do odprawiania jednej mszy św. w rocznicę jego śmierci. Prowincja swoją wdzięczność dla rodziny Stadnickich wyraziła w uchwalonych za nią sufragiach na kapitule prowincjalnej w Poznaniu w 1603 i w Przemyślu w 1609 roku zaliczając fundatorów do grona dobrodziejów zakonu i nakazując modlitwy w ich intencjach. Kapituła w Przemyślu podkreśliła szczególnie zasługi wobec dominikanów Zofii z Sienna Stadnickiej określając ją mianem insigni benefactrice nostra. W XVIII w. do dobrodziejów klasztoru w Żmigrodzie należała rodzina Wiśniowieckich, szczególnie książę Jan Michał z żoną i dziećmi. Wszystkie te darowizny nie należały do wielkich, które mogły zasadniczo zmienić materialne położenie konwentu. O tym, że był to nadal klasztor ubogi świadczy skromna kontrybucja 3 florenów nałożona na rzecz prowincji na kapitule w Lublinie w 1611 roku. Konwent nie miał szczęścia do liczniejszych i zamożniejszych fundatorów, o czym świadczy wykaz przesłanych do urzędu prowincjalskiego z którego wynika, ze klasztor był zobowiązany tygodniowo tylko do 7 mszy św. fundacyjnych. W takich warunkach zespół klasztorny, w stosunku do pierwotnych założeń musiał ulec ograniczeniu i zasadniczo liczył w XVII wieku 5–7 zakonników i najczęściej 4 osoby służby.

W swoich zasadniczych elementach życie zakonne nie odbiegało od obserwancji zakonnych w innych konwentach prowincji. Ograniczona liczba zakonników poza podstawowymi obowiązkami wspólnego odmawiania godzin kanonicznych, rozmyślania i wspólnej mszy św. konwenckiej, nie była w stanie w większych rozmiarach rozwinąć liturgii. Mimo jednak małej liczby braci w klasztorze – zgodnie ze zwyczajami dominikańskimi – była prowadzona szkoła teologiczna, której istnienie potwierdzają źródła. W 1512 roku kapituła prowincjalna w Bochni wyznaczyła konwentowi przeora, który jednocześnie miał pełnić obowiązki kursora w szkole klasztornej a w 1713 roku kapituła zebrana w Dzikowie zwróciła się do generała zakonu z petycją o nadanie przeorowi w N. Żmigrodzie o. lektorowi Cyprianowi Pełczyńskiemu stopnia bakałarza teologii, co świadczy o jego związkach z nauczaniem tej dyscypliny.

Przestrzeganie reguły zakonnej było dość regularnie kontrolowane przez wizytacje kanoniczne odbywane przez prowincjałów lub jego delegatów, którymi byli najczęściej wikariuszami prowincji krakowskiej do której klasztor w Żmigrodzie należał do 1711 roku. W tym bowiem roku kapituła prowincjalna w Brześciu Litewskim ustanowiła nową prowincję przemyską do której przeniosła klasztor w Żmigrodzie, co nie było korzystne, gdyż przynależność do prowincji krakowskiej dawała nie tylko mocna oparcie personalne, ale też materialne. Kraków, szczególnie dla młodych zakonników, był zawsze centrum formacyjnym w porównaniu do Przemyśla.

Żmigrodzki klasztor, mimo skromnej obsady personalnej, nie był wolny od zakonników trudnych, często ściganych przez swoich przełożonych za naganne postępowanie. Kapituła prowincjalna w Łowiczu w 1514 roku napiętnowała brata Grzegorza, kwestarza konwentu nowożmigrodzkiego za to, że w czasie swoich wędrówek zatrzymywał się w karczmach i grał w kości – za to ciężkie naruszenie zakonnej dyscypliny został skazany na osiem dni surowej pokuty i usunięty ze żmigrodzkiego klasztoru. Inne wydarzenie było związane z bratem Jakubem, profesem lwowskim, który, prawdopodobnie za jakieś wykroczenie, został przeniesiony do klasztoru w Żmigrodzie, gdzie wykorzystując okazję ukradł złożoną klasztorowi ofiarę i uciekł na Ruś, gdzie prze dwa lata prowadził życie włóczęgi. Kapituła w Piotrkowie w 1524 roku skazała go na rok więzienia. Wydaje się, że żmigrodzki klasztor, położony na uboczu, dość często było obsadzany zakonnikami niesfornymi, którymi nie można było się posłużyć w większych ośrodkach.

Stosunki konwentu z miejscową parafią także nie układały się najlepiej. Istniała wzajemna niechęć, a już szczególnym tego przejawem było wykradzenie w 1745 roku przez o. Ignacego Gomulickiego Najświętszego Sakramentu z kościoła farnego przed procesją Bożego Ciała. Z pewnością to niezwykle gorszące zdarzenie nie przysporzyło zakonnikom przyjaciół.

Mimo jednak różnorakich trudności, klasztor prowadził ożywioną działalność duszpasterską i misjonarską o czym przekonują nas akta kapituł z XVII i XVIII wieku, które wyznaczały do tego konwentu kaznodziejów generalnych na których w Żmigrodzie było zapotrzebowanie. Kapituła w Lublinie w 1607 roku asygnowała do Żmigrodu brata Bernarda, który miał wspomóc miejscowego przeora w głoszeniu kazań. Przy kościele istniało bractwo różańcowe prowadzone przez specjalnie wyznaczonego zakonnika, które posiadało swój ołtarz i chorągiew.

Zachowały się dwa inwentarze klasztoru; jeden z 1605 r. spisany przez przeora o. Emanuela Czechowicza i drugi z 1607 r. sporządzony przez przeora o. Bernarda Janczewskiego. Żaden z inwentarzy nie określa usytuowania kościoła; wiemy tylko, że był on murowany i położony na terenie zwanym później „Małym Rynkiem”, ok. 500 metrów od kościoła farnego. Inwentarze jednak dość szczegółowo opisują wyposażenie kościoła, który był pw. Najświętszej Maryi Panny, której stary obraz znajdował się w głównym ołtarzu. Uroczystość odpustowa kościół obchodził 2 lipca, a rocznica poświęcenia przypadała w pierwszą niedzielę po Narodzeniu Najświętszej Maryi Panny. Jak jednak wynika z obu inwentarzy, kościół był skromnie wyposażony i oprócz głównego ołtarza posiadał dwa boczne z których jeden był poświęcony – zgodnie z dominikańskimi zwyczajami – Matce Boskiej Różańcowej (był miejscem tradycyjnych nabożeństw bractwa różańcowego, które miało tam swój sztandar) a drugi (znajdujący się po lewej stronie kościoła) był poświęcony świętym męczennikom Kosmie i Damianowi. Oba boczne ołtarze były drewniane, o wysokości dwóch metrów i nie odznaczały się większymi walorami artystycznymi. Pod sklepieniem kościoła w tzw. tęczy znajdował się krucyfiks. Szczyt świątyni wieńczyła sygnaturka z dwoma małymi dzwonami, a w wieży wisiał jeden duży dzwon. Wyposażenie kościoła też było bardzo skromne.

Konwent był położony przy murach miejskich; był to drewniany, jednopiętrowy budynek, wzniesiony na miejscu pierwotnego klasztoru, który prawdopodobnie spłonął (być może w czasie wielkiego pożaru, który miał miejsce w Nowym Żmigrodzie w 1522 roku). Budynek nie miał wielu pomieszczeń. Na parterze był refektarz, infirmeria i dwa gościnne pokoje. Na górze znajdowało się osiem cel na mieszkania dla zakonników. Tam też mieszkał przeor konwentu. Klasztor posiadał ponadto westiarnię, kuchnię, piekarnię i bibliotekę (księgozbiór liczył 49 pozycji). Podstawą utrzymania klasztoru był majątek konwentualny na który składała się stodoła, obora, sprzęt domowy i zwierzęta hodowlane. Klasztor posiadał także sad składający się z jabłoni, grusz i śliw.

Wiadomości o przeorach żmigrodzkiego klasztoru zachowały się dopiero z początku XVI wieku. W 1501 roku kapituła prowincjalna w Cieszynie odwołała nieznanego z imienia przeora w N. Żmigrodzie, a na jego miejsce mianowała brata Mikołaja Radeszkę. W XVI wieku często przełożonymi tego konwentu byli zakonnicy wywodzący się z klasztoru Świętej Trójcy w Krakowie lub z konwentu z Bochni. Jako, że klasztor w Żmigrodzie był placówką z pełnymi prawami zakonnymi, zasadniczo przysługiwał tamtej społeczności wybór przeora, który był następnie zatwierdzany przez prowincjała ze swoją radą. Lista (niekompletna!) przeorów przedstawia się następująco:

o. Mikołaj – 1470 r.

o. Mikołaj Radeszka – 1501 r.

o. Jan Gdakała – 1519 r.

o. Szymon Boguski – 1551 r.

o. Fortunat z konwentu krakowskiego – 1552 r.

o. Serwacy z konwentu krakowskiego – 1552 r.

o. Marcin Pakosz – 1583 r.

o. Grzegorz – 1597 r.

o. Florian Radwański – 1598 r.

o. Maciej z Żywca – 1599 r.

o. Krzysztof – 1603 r.

o. Emanuel Czechowski – 1605 r.

o. Bernard Janczewski – 1607 r.

o. Stanisław Radomyski – 1615 r.

o. Feliks Permus – 1615 r.

o. Antoni Sumara, kaznodzieja generalny – 1623 r.

o. Stanisław Radomyski – 1647 r.

o. Jacek Winogrodzki – 1648 r.

o. Fabian Lawenda – 1650 r.

o. Trojecki – 1655 r.

o. Jerzy Zaleski – 1662 r.

o. Andrzej Niemianowski – 1665 r.

o. Gabriel Szaszewski, kaznodzieja generalny – 1673 r.

o. Bartłomiej Miedziechowski – 1684 r.

o. Ambroży Szczebocki, kaznodzieja generalny – 1691 r.

o. Stanisław Brzozowski – 1691 r.

o. Paweł Stokowski, kaznodzieja generalny – 1695 r.

o. Cyprian Pełczyński – 1711 r.

o. Cyprian Lebczyński – 1714 r.

o. Joachim Wieczkowicz – 1714 r.

o. prez. Karol Piasecki – 1725 r.

o. prez. Pius Solari (?) – 1721 r.

o. lektor Kandyd Kraus – 1726 r.

o. Alan Mach, kaznodzieja generalny – 1743 r.

o. prez. Hieronim Szytmański – 1752 r.

o. lektor Jacek Balicki – 1758 r.

Z szeregu przeorów wybijał się swoją indywidualnością i wykształceniem o. Alan Mach, wybitny kompozytor ksiąg liturgicznych dla wielu klasztorów.

Likwidację klasztoru przeprowadzono w 1788 roku, jako jeden z elementów tzw. reform józefińskich. Budynki klasztoru przejęło państwo, przez pewien czas mieścił się tam sąd powiatowy, później budynek został rozebrany. Kościół pozbawiony systematycznej opieki uległ z czasem dewastacji i też został rozebrany. Nie zachował się też żaden ślad po zakonnym cmentarzu, który znajdował się przy kościele. Niewiele ocalało z dominikańskich sprzętów liturgicznych, a te, które przetrwały znajdują się w żmigrodzkim kościele parafialnym.

 

SP_READ_MORE

© 2020 Obserwator Żmigrodzki