• Bądź aktywny w społeczeństwie. Działanie w grupie przynosi wiele korzyści i radości.
  • Masz prawo mieć swoje zdanie i wyrażać je ale uszanuj poglądy innych, oni też mają do tego prawo.
  • Czasem warto zatrzymać się, popatrzeć w dal ...
  • aby żyć pełnią życia.

11 Listopada 2018 r. - 100 lat odzyskania niepodległości

100 lat Niepodległej



Turystyka

ŻKG - propozycje wycieczek

Czytaj więcej: ŻKG - propozycje wycieczek

Czytaj więcej: ŻKG - propozycje wycieczek 17 października 2018 roku w Nowym Żmigrodzie został powołany Żmigrodzki Klub Górski. Jak wynika z naszych nieoficjalnych informacji, wkrótce Zarząd przedstawi niezwykle interesującą propozycję dotyczącą programu zdobycia Korony Gór Polski. Zanim jednak, ten program (jak niektórzy twierdzą "dla zawodowców") zostanie wdrożony, pojawiła sie propozycja, by wszyscy potencjalni zainteresowani zechcieli się wypowiedzieć jakie miejsca czy okolice chcieliby wspólnie odwiedzić w 2019 roku. Każdy z nas z pewnością zna wiele miejc, które chciałby zobaczyć. I niekoniecznie muszą to być najwyższe góry w Polsce czy kilkudniowe wycieczki zagraniczne, chociaż tego też, jeżeli tylko będzie odpowiednia liczba chętnych, nie można wykluczyć. Jest tak wiele wspaniałych miejsc niekoniecznie daleko od nas. I tak wiele form, bo nie muszą to być przecież tylko wycieczki górskie, może to być np. spływ kajakowy w niedalekim Frysztaku, spływ Dunajcem czy wspólny rejs po Solinie. Może to być wspólne wyjście na Cergową czy wyjazd na Śnieżnicę. To wszystko ma być dla naszego wypoczynku, odreagowania, dla naszej wspólnej zabawy, dla kreowania własnej, środowiskowej kultury. Po to, żeby poznać ludzi, których na codzień mijamy obojętnie, zadzierżgnąć więzy przyjaźni, poczuć się częścią pewnej, oby coraz większej, wspolnoty. Sądzę, że dobrze się stało, że Klub chce konsultować swe pomysły z potencjalnymi uczestnikami, a nie zamierza się zamykać tylko w swoim własnym kręgu. Każdy zainteresowany może zarówno w komentarzach pod tym tekstem, jak też składając swoje propozycję członkom Zarządu (Agata Marchewka, Antoni Hućko, Stanisław Zoła) przedstawiać swoje pomysły.  

Korona Beskidu Niskiego

Czytaj więcej: Korona Beskidu Niskiego

 

Czytaj więcej: Korona Beskidu Niskiego

Cóż… Jedni zbierają znaczki, inni rzadkie motyle, a ci najzamożniejsi szczycą się kolekcją zabytkowych „garbusów”. Skoro listów nie dostajemy, martwe motyle nas nie kręcą, a na zabytkowe samochody chwilowo nas nie stać, postanowiliśmy „skolekcjonować” Koronę Beskidu Niskiego. By jednak miało to jakiś posmak wyczynu postanowiliśmy zrobić to zimą.

Zdobywanie Korony Beskidu Niskiego w skład której wchodzi 18 szczytów (jednym z nich jest Łysa Góra, najniższy szczyt wchodzący w skład Korony, położony w gminie Nowy Żmigród) jest pomysłem jasielskiego Oddziału PTTK. By zdobyć odznakę, trzeba – po prostu – na każdy z tych szczytów wejść i odpowiednio ten fakt udokumentować. Regulamin jest dostępny na stronie internetowej jaslo.pttk.pl/korona-beskidu-niskiego. W naszym przypadku, jak już wspomniałem wcześniej, chcemy wejść na każdy z tych szczytów w okresie kalendarzowej zimy. Teoretycznie wymaga to poświęcenia tygodnia czasu ale obowiązki zawodowe i inne hobby (np. narciarstwo czy zabawa w szkutnictwo) wyklucza możliwość wzięcia sobie urlopu na tydzień i bawienia się w górskie wędrówki. Zwłaszcza, że Koronę zamierzamy zdobywać w 3-osobowym zespole, a symboliczna „piątka z przodu” ma już, niestety, przełożenie też na kondycję i zdolność regenerowania się organizmu. Nie należy przy tym zapominać o tym, że zimowa aura też może mieć wpływ na możliwość dojazdu samochodem jak najbliżej celu. Bo – i nie ma co ukrywać – celem jest wejście jak najkrótszą trasą, zwłaszcza, że ilość weekendów w okresie zimowym jest ograniczona, więc będzie to wymagało logistycznej łamigłówki nad takim zaplanowaniem każdego wyjazdu, by „zaliczyć” dwa czy trzy szczyty za każdym razem.

Zaczęliśmy 1 stycznia br. wchodząc wraz z grupą jasielskiego PTTK na Magurę. Wprawdzie Magura nie należy do Korony (należy do niej Magura Wątkowska), ale uznaliśmy, że da nam to niezbędne „przetarcie” i pozwoli na przetestowanie sprzętu. Bo wbrew pozorom, do wycieczek zimą nawet w tak niskie góry, jakie są w Beskidzie Niskim, należy się przygotować. I uświadomić sobie, że w przypadku jakiejś poważniejszej kontuzji, na pomoc GOPR-u trzeba by czekać około 3 godzin! Oczywiście, pod warunkiem, że od razu można zadzwonić po pomoc i nie trzeba szukać zasięgu… Ten „drobny” fakt powinien każdemu uzmysłowić, dlaczego wszyscy specjaliści uważają, że w góry, zwłaszcza zimą, nie powinno się chodzić samemu. Oczywiście, można to robić ale należy uświadamiać sobie potencjalne zagrożenia. Takie noworoczne wejście, połączone z ogniskiem na Foluszu, jest od lat tradycją jasielskiego PTTK. Wchodziliśmy z Folusza „zielonym szlakiem” zostawiając samochód kilkaset metrów przed szlabanem. Odległość nie jest wielka, raptem niewiele ponad 9 km z sumą podejść 383 m. Idzie się bardzo przyjemnie, śnieg nie przeszkadza (swoją drogą wystarczy się wybrać parę czy paręnaście kilometrów od Nowego Żmigrodu, by już spotkać prawdziwą zimę ze śniegiem i wiejącym wiatrem). Na szczycie, a właściwie miejscu, gdzie znajduje się obelisk poświęcony Janowi Pawłowi II wieje wiatr i jest prawie 5 stopni mrozu. Mimo tego, że drzewa, które do tej pory zasłaniały widok w stronę Jaworzynki Krynickiej zostały wycięte, trudno się ekscytować widokami, bo zachmurzenie jest spore. Po parunastu minutach, które przeznaczamy na składanie sobie noworocznych życzeń i wspólne fotografie, trzeba ruszać w dół, bo zaczyna się robić nieprzyjemnie chłodno. Schodzimy do Folusza – mój telefon wylicza, że zrobiłem prawie 17 tys. kroków. Ale, że idziemy w grupie, trudno to przeliczać na odległość. Palimy ognisko pod wiatą i pieczemy kiełbaski (tradycyjny posiłek każdego wędrowca), później parę kolęd. I pora wracać. Po paru kilometrach jazdy człowiek trafia w zupełnie inny klimat: śniegu nie ma, wieje wiatr, jakoś tak ponuro. Wprawdzie mamy kalendarzową zimę, ale taką, której osobiście nie znoszę. Po prostu: inna rzeczywistość...

 

img_20190101_10...
img_20190101_102847 img_20190101_102847
img_20190101_11...
img_20190101_110924 img_20190101_110924
img_20190101_11...
img_20190101_110930 img_20190101_110930
img_20190101_11...
img_20190101_114231 img_20190101_114231
img_20190101_11...
img_20190101_114702 img_20190101_114702
img_20190101_11...
img_20190101_114707 img_20190101_114707
img_20190101_11...
img_20190101_114712 img_20190101_114712
img_20190101_11...
img_20190101_114718 img_20190101_114718
img_20190101_11...
img_20190101_115419 img_20190101_115419
img_20190101_11...
img_20190101_115430 img_20190101_115430
img_20190101_11...
img_20190101_115441 img_20190101_115441
img_20190101_12...
img_20190101_125103 img_20190101_125103
img_20190101_12...
img_20190101_125109 img_20190101_125109
img_20190101_13...
img_20190101_132331 img_20190101_132331
img_20190101_13...
img_20190101_132343 img_20190101_132343
img_20190101_14...
img_20190101_140239 img_20190101_140239

 

Wysokie – 657 m n.p.m. – 5 styczeń 2019 r.

 Wprawdzie od paru dni pada śnieg a na sobotę jest zapowiadany, ulubiony dla każdego mieszkańca gminy Nowy Żmigród wiatr z południa, ale jest okazja, bo nikt z nas nie pracuje w sobotę, więc postanawiamy zdobyć Wysokie.

 Żona, patrząc za okno i na mnie, kiwa głową. Jestem przekonany, że z podziwu :) Pakuję się do samochodu i rozbijając po drodze kilkanaście małych zasp na drodze, dojeżdżam do Żmigrodu. Parę minut czekam na Agnieszkę i Władka, którzy przyjeżdżają z Jasła. Uznajemy, że jako mieszkaniec Beskidu Niskiego powinienem sobie lepiej radzić z warunkami na drodze i ruszamy do Krempnej. Droga, jak to droga przy opadach śniegu i wiejącym wietrze: parę centymetrów śniegu na jezdni, w niektórych miejscach nawet nie całkiem białego, co znaczy, że służby drogowe pracują. Przejeżdżamy przez Krempną i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki za ostatnimi domami jako tako odśnieżona droga się kończy. Cóż… Redukcja z „3” na „2” i jedziemy przez tą niczym nieskażoną biel. Nawet, gdybym chciał się gdzieś po drodze na Żydowskie zatrzymać wolę nie ryzykować, by później nie jechać parę kilometrów na wstecznym. Dojeżdżamy na miejsce, czyli pod szlaban i tam zostawiamy samochód. Wpierw musimy wejść na Wysokie, a jak wrócimy będziemy się martwić. W razie czego Agnieszka siądzie za kierownicę a my z Władkiem będziemy bawić się w pchaczy. W końcu Punto nie jest takie ciężkie a Agnieszka jest świetnym kierowcą. W każdym razie znacznie lepszym niż ja :)

Parę minut przed 10-tą ruszamy zielonym szlakiem na szczyt. Na tabliczce pisze, iż powinniśmy wejść w ciągu 30 minut… Niczym prawdziwi dżentelmeni, a jednocześnie zwolennicy równouprawnienia, pozwalamy by torowanie rozpoczęła Agnieszka. Śnieg puszty, niezbyt głęboki – tak od 20 cm wzwyż! Ale tylko w niektórych miejscach sięga wyżej kolan. Po jakimś czasie zmieniamy się na prowadzeniu, a na końcu na czoło wychodzi Władek. I nie oddaje prowadzenia do końca! Idzie równo, zachowując cały czas to samo tempo niczym maszyna do szycia. Pseudonim „Szybki”, który kiedyś mu nadaliśmy patrząc w jakim tempie wchodzi zimą na Bukowe Berdo w Bieszczadach do czegoś jednak zobowiązuje. Zazdroszczę mu – chodzę kilkanaście lat po różnych górkach i pagórkach a nigdy nie nauczyłem się takiego sposobu chodzenia. Agnieszka twierdzi, że Władek będzie na szczycie kończył drugą kanapkę zanim my wejdziemy :) Po godzinie jesteśmy na szczycie - pada śnieg, wieje prawie 5 m/s, zimno, widoczność ograniczona. Jeszcze pieczątka dla potwierdzenia wejścia, kilka fotografii dla potomnych, parę łyków herbaty na wzmocnienie. I zaczynamy schodzenie – idziemy znacznie szybciej, bo po własnych śladach, a w dodatku w dół. Przy szlabanie jesteśmy po 30 minutach, czyli szliśmy 2 razy wolniej niż idzie się latem. Ale pocieszamy się, że latem nie ma śniegu :) Zresztą każdemu polecam wejście na Wysokie – niezbyt daleko od Żmigrodu; droga wprawdzie mocno dziurawa, ale da się przejechać. A odległość między szlabanem a szczytem to raptem tylko 2 kilometry. Ze szczytu rozciągają się zaś naprawdę piękne widoki. Gdy widzę, że w międzyczasie drogą od Krempnej do Żydowskiego przejechał jakiś samochód czuję się lepiej, bo to znaczy, że i nam uda się dojechać do Krempnej bez większych problemów. Nawet nie zauważamy, że pierwszy szczyt z 18 wchodzących w skład Korony Beskidu Niskiego mamy za sobą. W drodze powrotnej decydujemy, że spróbujemy jeszcze wejść na Łysą Górę…    

 

Łysa Góra – 640 m n.p.m. – 5 styczeń 2019 r.

 Dojeżdżamy mocno zawianą śniegiem „dukielską” pod cmentarz wojenny nr 9 i tam zostawiamy samochód. Idziemy na przełaj od cmentarza w stronę lasu. Pada śnieg i wieje wiatr. Ubrane w śnieżne czapy drzewa robią niesamowite wrażenie, ale puszysty śnieg sięgający wyżej kolan powoduje, że tempo nie jest zbyt imponujące. Dochodzimy do „Wilczej Kapliczki” i idziemy w górę kierując się w stronę grani, którą przebiega czerwony szlak. Wychodzimy na grań i po przejściu kilkudziesięciu metrów podejmujemy decyzję o odwrocie. Uznajemy, że przejście tych kilkuset metrów, które dzieli nas od szczytu w śniegu, który w niektórych miejscach sięga dosłownie do pasa, będzie wymagało zbyt dużo czasu, a nie chcemy wracać w ciemności. Zejście do miejsca, gdzie zostawiliśmy samochód zabiera nam prawie godzinę. Cóż… Nie udało się zdobyć Łysej Góry, więc będziemy musieli tu jeszcze raz wrócić…

 

Jaworze – 882 m n.p.m. – 30 styczeń 2019 r.

 Po dłuższej przewie spowodowanej m.in. koniecznością pracy w weekend, remontem jachtu czy oddawaniu się innym hobby w postaci jazdy na nartach, udaje się nam otrzymać dzień urlopu w tym samym terminie. Uznajemy, że taka „okazja” wymaga godnego uczczenia i postanawiamy zdobyć w jednym dniu aż dwa szczyty: Jaworze i Chełm. Z Jasła wyjeżdżamy o 630 i przez Gorlice i Grybów jedziemy do Binczarowej. Postanawiamy wchodzić niebieskim szlakiem i dlatego szukamy miejsca między Binczarową a Boguszą, gdzie ten szlak się zaczyna. Po krótkim kręceniu się w kółko znajdujemy dróżkę i parkujemy na niej samochód. Dokładniej mówiąc: wjeżdżamy na wstecznym w tę kilkunastocentymetrową warstwą zbitego i twardego śniegu. Na razie idziemy w stronę szczytu, a jak wyjedziemy (bo samochód zawisł na śniegu) będziemy się martwić później. Pada śnieg, jest dość mglisto. Idziemy w miarę szybko, chociaż śniegu jest naprawdę sporo i w niektórych miejscach sięga po kolana. Szlak jest jednak w miarę dobrze oznakowany, chociaż nie widać, by ktoś ostatnio nim szedł. Cóż… ludzie mają różne hobby… Bo blisko godzinie jesteśmy na szczycie, wchodzimy na wieżę i próbujemy podziwiać widoki. Widoczność jest jednak ograniczona do kilkudziesięciu-kilkuset metrów. Jedyna rzecz, którą naprawdę możemy podziwiać to fantastyczne formy, które śnieg tworzy na drzewach i krzewach. Schodzimy znacznie szybciej i próbujemy wyjechać samochodem z „parkingu”. Prawie zgodnie z przysłowiem, że „do trzech razy sztuka”, bo za czwartym razem, wykorzystując m.in. kijki do kruszenia śniegu, udaje się nam znaleźć na głównej drodze. Drobna rada na przyszłość: zamierzając parkować zimą na bocznych dróżkach, łopata i to metalowa, jest niezbędnym dodatkiem do wyposażenia. Żartujemy, że ten przelatujący bocian, którego widzieliśmy nad Klęczanami przyniósł nam jednak szczęście, bo drugi szczyt został oficjalnie zdobyty!

 

Chełm – 778 m n.p.m. – 30 styczeń 2019 r.

 Wykorzystując mapę i 2 nawigacje, a na końcu starą sprawdzoną metodę „koniec języka za przewodnika” w końcu parkujemy samochód koło ujęcia wody w Kąclowej. Wprawdzie zamierzaliśmy wyjechać na samą „górkę”, by sobie zaoszczędzić spaceru, ale po kilkunastu metrach, samochód, mimo, że na zimowych oponach na drodze, która dosłownie „stanęła dęba”, odmówił dalszego wdrapywania. Cóż… wysiadamy i idziemy dróżką wzdłuż domów. Jest tak stromo, ze przez chwilę zastanawiam się czy nie ubrać raków. Naprawdę, trzeba pojeździć trochę po różnych miejscach w Beskidzie Niskim, by zobaczyć w jakich miejscach ludzie budują sobie domy. Oczywiście, zimą używają łańcuchów na koła, by dojechać do domu albo zostawiają samochody w miejscach, gdzie mogą dojechać. Ale – powiem szczerze – miałbym wątpliwości czy taką drogą odważyłbym się pojechać latem. Idziemy po śnieżnym polu szukając oznakowania niebieskiego szlaku. Wchodzimy do lasu i trafiamy na znaki. Krótka decyzja: w lewo szlakiem czy w prawo bez szlaku. Sprawdzamy czas i uznajemy, że urządzimy sobie prawdziwą beskidzką „wyrypę”. A co? Żyje się raz! Potem się tylko straszy! Skręcamy zatem w prawo i idziemy wzdłuż lasu, a potem jakąś leśną dróżką zaczynamy się piąć w górę. Jest naprawdę sporo śniegu, a nachylenie stoku przypomina wejście na Cergową od „Złotej Studzienki” lub wejście na Kolanin. Zimą. Jest tylko nieco dłuższe. Po jakichś 40 minutach wychodzimy na grań i skręcamy w lewo – Google Maps uparcie pokazuje, że zostało już tylko 15 minut do celu i każe nam skręcać w lewo. Puszysty, sięgający kolan, nie skażony ludzką stopą śnieg, przepięknie ośnieżone drzewa wprowadzają człowieka w jakiś bajkowy nastrój. Nawet gdzieś w zakamarku głowy nie pojawia się natrętne pytanie „daleko jeszcze?”. Jest po prostu pięknie. W końcu, po prawie 1,5 godziny od wyjścia z samochodu, meldujemy się pod krzyżem. Trzeci szczyt do Korony Beskidu Niskiego został zdobyty! Robimy sobie przerwę na odpoczynek, urządzamy sesję fotograficzną. Nie spieszy się nam do powrotu na niziny :) Zaczynamy schodzenie i dopiero teraz widać, jakie jest nachylenie stoku. Naprawdę, człowiek zaczyna odczuwać podziw dla samego siebie, że mu się tu chciało wchodzić. Przy ostatnich kilkudziesięciu metrach już mocno „czuć” nie tylko mięśnie ale i przemoczone buty, mimo, że zostały starannie zaimpregnowane stosownym (i drogim!) preparatem. Według jakiejś tam aplikacji zainstalowanej w telefonie przeszliśmy dzisiaj w sumie jakieś 14 km. Niestety, aplikacja nie uwzględnia, że większość trasy szliśmy w śniegu sięgającym kolan. Taka subtelna róznica między chodzeniem po górkach Beskidu Niskiego latem i zimą :)

 

Piotruś – 727 m n.p.m. – 3 luty 2019 r.

 Pogoda jest piękna jak na tę porę roku – 4 stopnie na „plus”, więc jedziemy zdobyć najwyższy szczyt Beskidu Dukielskiego, czyli Piotrusia. Zostawiamy samochód w Stasianym i ruszamy w drogę. Na początku idzie się całkiem przyjemnie ale im bliżej szczytu tym gorzej: mokry śnieg + połamane gałęzie (efekt wiatru, który wiał w piątek i sobotę). Idziemy po śladach, które ktoś idący przed nami wydeptał. Wygląda to mniej więcej tak: jeden krok – śnieg do kostki, drugi krok śnieg do kolana… W pobliżu szczytu jest tyle połamanych gałęzi i krzewów, że odnoszę wrażenie jakbyśmy przechodzili przez dżunglę. Na szczycie spotykamy dwóch dżentelmenów, którzy szli przed nami i przecierali szlak. Robimy sobie pamiątkowe zdjęcia i schodzimy w dół. Ze szczytu nie ma żadnych widoków i raczej nikt, mimo, że Piotruś jest wyższy od Cergowej, wieży obserwacyjnej tu nie postawi. To raczej szczyt dla koneserów Beskidu Niskiego, a nie dla tych, którzy uważają wejście na Cergową za szczyt „górskich” osiągnięć J Schodzimy niewiele szybciej niż wchodziliśmy – śnieg mokry, buty przemakają. W niektórych miejscach pod śniegiem płyną wcale już nie takie małe strumyczki wody, a tam, gdzie nie ma śniegu, błoto… Czy to znak, że w Beskidzie już w lutym zaczyna się wiosna?

 

Żmigrodzki Klub Górski

Czytaj więcej: Żmigrodzki Klub Górski

Czytaj więcej: Żmigrodzki Klub Górski28 września 2018 roku Zarząd Oddziału PTTK w Jaśle podjął uchwałe nr 5/2018 w której wyraził zgodę na utworzenie w Nowym Żmigrodzie Klubu Górskiego. Żmigrodzki Klub Górski będzie afiliowany przy jasielskim Oddziale PTTK. 17 października 2018 roku o godz. 17-tej w Gminnym Ośrodku Kultury w Nowym Żmigrodzie odbędzie się zebranie organizacyjne na którym zostaną wybrane władze statutowe Klubu oraz zostanie nakreślona strategia działania na najbliższy sezon turystyczny. Należy się cieszyć, że w naszej Gminie dzięki inicjatywie pana Ryszarda Szarzyńskiego powstanie instytucja, która ma szansę dla zainteresowanych stworzyć alternatywę dla spędzania czasu przed telewizorem nie tylko dla młodzieży, ale przede wszystkim dla tej młodzieży nieco starszej. Wszystkich zainteresowanych zapraszamy zatem na spotkanie założycielskie, bo im więcej nas będzie tym więcej będzie ciekawych pomysłów!

Żmigrodzki Klub PTTK

Czytaj więcej: Żmigrodzki Klub PTTKW czwartek 28 czerwca 2018 roku w Gminnym Ośrodku Kultury w Nowym Żmigrodzie z inicjatywy pana Ryszarda Szarzyńskiego odbyło się spotkanie, którego celem było powołanie żmigrodzkiego Klubu Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Pomysł powołania takiej instytucji został ogłoszony podczas sesji Rady Gminy, która miała miejsce 28 lutego br. Gościem spotkania był pan Tadeusz Wójcik z jasielskiego PTTK w ramach którego żmigrodzki Klub ma działać.

Pomysł powołania w Nowym Żmigrodzie Klubu PTTK jest wynikiem aktywności turystycznej młodzieży, która - dzięki dofinansowaniu ze środków Gminnej Komisji Rowiązywania Problemów Alkoholowych - przy życzliwej akceptacji kadry nauczycielskiej i pomocy władz Gminy, realizuje program zdobycia "Korony Beskidu Niskiego". Jako, że ta oferta skierowana jest do młodzieży szkolnej, uznano, że dobrym rozwiązaniem byłoby powołanie instytucji, która przedstawiłaby ofertę aktywnego spędzania wolnego czasu dla tej młodzieży, powiedzmy, nieco starszej, dla której - póki co - nie ma żadnych ofert. Tak się bowiem jakoś składa, że Gmina ma oferty dla dzieci i młodzieży, ale nie ma praktycznie żadnej oferty dla tych dla, którzy mają zarówno wolny czas, jak i pieniądze, ale brakuje im jakiegoś bodźca, by swą aktywność fizyczną, zwłaszcza niedzielną, nie ograniczać do niedzielnego pójścia (albo pojechania) do kościoła i oglądania telewizji. Począwszy od września (wtedy planowane jest zebranie wyborcze), ta oferta powinna się pojawić. Może to będą wycieczki piesze po najbliższej lub nieco dalszej, albo nawet całkiem dalekiej, okolicy, może wspólne wyjazdy rowerowe? A może spływy kajakowe? Możliwości jest wiele, a ich realizacja będzie zależała zarówno od samych zainteresowanych, jak i władz Klubu. Jako, że miałem okazje być na paru wycieczkach organizowanych zarówno przez jasielski, jak i krośnieński PTTK, to mogę powiedzieć, że polecam każdemu taką formę wyjazdu. Największym plusem jest to, że nie trzeba się martwić, jak dojechać i gdzie zaparkować samochód, że wycieczki prowadzą naprawdę doświadczeni przewodnicy. Ale przede wszystkim, największym plusem jest bardzo fajna atmosfera, gdzie nawet ktoś, kto jedzie pierwszy raz i ma problemy z nawiązywaniem kontaktów nie czuje się obco niczym intruz. Dla wielu osób to rzecz niezmiernie ważna. 

Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze jest najstarszym w Polsce stowarzyszeniem skupiające turystów i krajoznawców. Powstało w 1950 roku temu z połączenia Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego (1873 r.) i Polskiego Towarzystwa Krajoznawczego (1906 r.), stając się ich prawnym następcą, spadkobiercą ich tradycji, dorobku ideowego, a także majątku.Od początku swego istnienia PTTK rozwija i upowszechnia krajoznawstwo i turystykę kwalifikowaną we wszystkich jej formach począwszy od turystyki pieszej górskiej i nizinnej, poprzez kolarską, kajakową, żeglarską, konną i narciarska, aż po turystykę motorową. Baza Towarzystwa jest dostępna dla wszystkich i obejmuje wiele obiektów turystycznych: hoteli, domów wycieczkowych, schronisk górskich, ośrodków kempingowych, pól namiotowych i innych obiektów hotelarskich, gdzie na turystów czeka tysiące miejsc noclegowych o zróżnicowanym standardzie oraz liczne miejsca w obiektach gastronomicznych. Obiekty PTTK są zlokalizowane na terenach atrakcyjnych dla turystów, a więc w górach, w pasie pojezierzy, na wybrzeżu oraz w miastach będących turystycznymi centrami, jak Toruń, Warszawa czy Kraków.

Osoby zainteresowane członkostwem w Klubie PTTK Nowy Żmigród proszone są o kontakt z panem Ryszardem Szarzyńskim.

Turystyka z historią w tle

Czytaj więcej: Turystyka z historią w tleGmina Nowy Żmigród, wbrew temu, co się dość powszechnie uważa, posiada naprawdę sporo ciekawych miejsc nierozerwalnie związanych z przeszłością. Korzystając z uprzejmości pana Dariusza Zająca, twórcy portalu beskid-niski-pogorze.pl, przedstawimy opis najciekawszych miejsc. Zachęcamy zarówno do lektury, jak i do spacerów.

Multithumb found errors on this page:

There was a problem loading image ''
There was a problem loading image ''
There was a problem loading image ''
There was a problem loading image ''
b_250_250_16777215_00_images_Odznaka-Korona-Beskidu-Niskiego.png

Korona Beskidu Niskiego

  Cóż… Jedni zbierają znaczki, inni rzadkie motyle, a ci najzamożniejsi szczycą się kolekcją zabyt....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_PTTK_POKOLENIA.jpg

Żmigrodzki Klub Górski

28 września 2018 roku Zarząd Oddziału PTTK w Jaśle podjął uchwałe nr 5/2018 w której wyraził zgodę na utworzenie ....

Czytaj więcej:

Żmigrodzki Klub PTTK

W czwartek 28 czerwca 2018 roku w Gminnym Ośrodku Kultury w Nowym Żmigrodzie z inicjatywy pana Ryszarda Szarzyńskiego od....

Czytaj więcej:

Turystyka z historią w tle

Gmina Nowy Żmigród, wbrew temu, co się dość powszechnie uważa, posiada naprawdę sporo ciekawych miejsc nierozerwa....

Czytaj więcej:

Najnowsze komentarze

  • Koszty i zyski
    • Grzesiek Grzesiek 19.02.2019 10:38
      Mówi pan redaktor, że pytanie należy zadać Pani Dyrektor. Pan redaktor w to wierzy?

      Czytaj więcej...

       
    • redaktor redaktor 19.02.2019 10:17
      Pytanie o stawki należy zadać pani Alicji Witkowskiej, Dyrektorowi SP w Nowym ...

      Czytaj więcej...

       
    • Grzesiek Grzesiek 19.02.2019 09:45
      A ja mam pytanie, którego tu nikt nie zadał: kto wymyślił takie stawki za wynajem ...

      Czytaj więcej...

  • Przed wyborami sołtysów
    • redaktor redaktor 19.02.2019 10:10
      W zapytaniu skierowanym do Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego zadaliśmy dwa ...

      Czytaj więcej...

       
    • Mariusz Mariusz 18.02.2019 23:21
      Sam nie wiem od czego to zależy, ale z chęcią się tego dowiem śledząc tę stronę.

      Czytaj więcej...