• Bądź aktywny w społeczeństwie. Działanie w grupie przynosi wiele korzyści i radości.
  • Masz prawo mieć swoje zdanie i wyrażać je ale uszanuj poglądy innych, oni też mają do tego prawo.
  • Czasem warto zatrzymać się, popatrzeć w dal ...
  • aby żyć pełnią życia.

11 Listopada 2018 r. - 100 lat odzyskania niepodległości

100 lat Niepodległej



 

b_250_250_16777215_00_images_Odznaka-Korona-Beskidu-Niskiego.png

Cóż… Jedni zbierają znaczki, inni rzadkie motyle, a ci najzamożniejsi szczycą się kolekcją zabytkowych „garbusów”. Skoro listów nie dostajemy, martwe motyle nas nie kręcą, a na zabytkowe samochody chwilowo nas nie stać, postanowiliśmy „skolekcjonować” Koronę Beskidu Niskiego. By jednak miało to jakiś posmak wyczynu postanowiliśmy zrobić to zimą.

Zdobywanie Korony Beskidu Niskiego w skład której wchodzi 18 szczytów (jednym z nich jest Łysa Góra, najniższy szczyt wchodzący w skład Korony, położony w gminie Nowy Żmigród) jest pomysłem jasielskiego Oddziału PTTK. By zdobyć odznakę, trzeba – po prostu – na każdy z tych szczytów wejść i odpowiednio ten fakt udokumentować. Regulamin jest dostępny na stronie internetowej jaslo.pttk.pl/korona-beskidu-niskiego. W naszym przypadku, jak już wspomniałem wcześniej, chcemy wejść na każdy z tych szczytów w okresie kalendarzowej zimy. Teoretycznie wymaga to poświęcenia tygodnia czasu ale obowiązki zawodowe i inne hobby (np. narciarstwo czy zabawa w szkutnictwo) wyklucza możliwość wzięcia sobie urlopu na tydzień i bawienia się w górskie wędrówki. Zwłaszcza, że Koronę zamierzamy zdobywać w 3-osobowym zespole, a symboliczna „piątka z przodu” ma już, niestety, przełożenie też na kondycję i zdolność regenerowania się organizmu. Nie należy przy tym zapominać o tym, że zimowa aura też może mieć wpływ na możliwość dojazdu samochodem jak najbliżej celu. Bo – i nie ma co ukrywać – celem jest wejście jak najkrótszą trasą, zwłaszcza, że ilość weekendów w okresie zimowym jest ograniczona, więc będzie to wymagało logistycznej łamigłówki nad takim zaplanowaniem każdego wyjazdu, by „zaliczyć” dwa czy trzy szczyty za każdym razem.

Zaczęliśmy 1 stycznia br. wchodząc wraz z grupą jasielskiego PTTK na Magurę. Wprawdzie Magura nie należy do Korony (należy do niej Magura Wątkowska), ale uznaliśmy, że da nam to niezbędne „przetarcie” i pozwoli na przetestowanie sprzętu. Bo wbrew pozorom, do wycieczek zimą nawet w tak niskie góry, jakie są w Beskidzie Niskim, należy się przygotować. I uświadomić sobie, że w przypadku jakiejś poważniejszej kontuzji, na pomoc GOPR-u trzeba by czekać około 3 godzin! Oczywiście, pod warunkiem, że od razu można zadzwonić po pomoc i nie trzeba szukać zasięgu… Ten „drobny” fakt powinien każdemu uzmysłowić, dlaczego wszyscy specjaliści uważają, że w góry, zwłaszcza zimą, nie powinno się chodzić samemu. Oczywiście, można to robić ale należy uświadamiać sobie potencjalne zagrożenia. Takie noworoczne wejście, połączone z ogniskiem na Foluszu, jest od lat tradycją jasielskiego PTTK. Wchodziliśmy z Folusza „zielonym szlakiem” zostawiając samochód kilkaset metrów przed szlabanem. Odległość nie jest wielka, raptem niewiele ponad 9 km z sumą podejść 383 m. Idzie się bardzo przyjemnie, śnieg nie przeszkadza (swoją drogą wystarczy się wybrać parę czy paręnaście kilometrów od Nowego Żmigrodu, by już spotkać prawdziwą zimę ze śniegiem i wiejącym wiatrem). Na szczycie, a właściwie miejscu, gdzie znajduje się obelisk poświęcony Janowi Pawłowi II wieje wiatr i jest prawie 5 stopni mrozu. Mimo tego, że drzewa, które do tej pory zasłaniały widok w stronę Jaworzynki Krynickiej zostały wycięte, trudno się ekscytować widokami, bo zachmurzenie jest spore. Po parunastu minutach, które przeznaczamy na składanie sobie noworocznych życzeń i wspólne fotografie, trzeba ruszać w dół, bo zaczyna się robić nieprzyjemnie chłodno. Schodzimy do Folusza – mój telefon wylicza, że zrobiłem prawie 17 tys. kroków. Ale, że idziemy w grupie, trudno to przeliczać na odległość. Palimy ognisko pod wiatą i pieczemy kiełbaski (tradycyjny posiłek każdego wędrowca), później parę kolęd. I pora wracać. Po paru kilometrach jazdy człowiek trafia w zupełnie inny klimat: śniegu nie ma, wieje wiatr, jakoś tak ponuro. Wprawdzie mamy kalendarzową zimę, ale taką, której osobiście nie znoszę. Po prostu: inna rzeczywistość...

 

img_20190101_10...
img_20190101_102847 img_20190101_102847
img_20190101_11...
img_20190101_110924 img_20190101_110924
img_20190101_11...
img_20190101_110930 img_20190101_110930
img_20190101_11...
img_20190101_114231 img_20190101_114231
img_20190101_11...
img_20190101_114702 img_20190101_114702
img_20190101_11...
img_20190101_114707 img_20190101_114707
img_20190101_11...
img_20190101_114712 img_20190101_114712
img_20190101_11...
img_20190101_114718 img_20190101_114718
img_20190101_11...
img_20190101_115419 img_20190101_115419
img_20190101_11...
img_20190101_115430 img_20190101_115430
img_20190101_11...
img_20190101_115441 img_20190101_115441
img_20190101_12...
img_20190101_125103 img_20190101_125103
img_20190101_12...
img_20190101_125109 img_20190101_125109
img_20190101_13...
img_20190101_132331 img_20190101_132331
img_20190101_13...
img_20190101_132343 img_20190101_132343
img_20190101_14...
img_20190101_140239 img_20190101_140239

 

Wysokie – 657 m n.p.m. – 5 styczeń 2019 r.

 Wprawdzie od paru dni pada śnieg a na sobotę jest zapowiadany, ulubiony dla każdego mieszkańca gminy Nowy Żmigród wiatr z południa, ale jest okazja, bo nikt z nas nie pracuje w sobotę, więc postanawiamy zdobyć Wysokie.

 Żona, patrząc za okno i na mnie, kiwa głową. Jestem przekonany, że z podziwu :) Pakuję się do samochodu i rozbijając po drodze kilkanaście małych zasp na drodze, dojeżdżam do Żmigrodu. Parę minut czekam na Agnieszkę i Władka, którzy przyjeżdżają z Jasła. Uznajemy, że jako mieszkaniec Beskidu Niskiego powinienem sobie lepiej radzić z warunkami na drodze i ruszamy do Krempnej. Droga, jak to droga przy opadach śniegu i wiejącym wietrze: parę centymetrów śniegu na jezdni, w niektórych miejscach nawet nie całkiem białego, co znaczy, że służby drogowe pracują. Przejeżdżamy przez Krempną i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki za ostatnimi domami jako tako odśnieżona droga się kończy. Cóż… Redukcja z „3” na „2” i jedziemy przez tą niczym nieskażoną biel. Nawet, gdybym chciał się gdzieś po drodze na Żydowskie zatrzymać wolę nie ryzykować, by później nie jechać parę kilometrów na wstecznym. Dojeżdżamy na miejsce, czyli pod szlaban i tam zostawiamy samochód. Wpierw musimy wejść na Wysokie, a jak wrócimy będziemy się martwić. W razie czego Agnieszka siądzie za kierownicę a my z Władkiem będziemy bawić się w pchaczy. W końcu Punto nie jest takie ciężkie a Agnieszka jest świetnym kierowcą. W każdym razie znacznie lepszym niż ja :)

Parę minut przed 10-tą ruszamy zielonym szlakiem na szczyt. Na tabliczce pisze, iż powinniśmy wejść w ciągu 30 minut… Niczym prawdziwi dżentelmeni, a jednocześnie zwolennicy równouprawnienia, pozwalamy by torowanie rozpoczęła Agnieszka. Śnieg puszty, niezbyt głęboki – tak od 20 cm wzwyż! Ale tylko w niektórych miejscach sięga wyżej kolan. Po jakimś czasie zmieniamy się na prowadzeniu, a na końcu na czoło wychodzi Władek. I nie oddaje prowadzenia do końca! Idzie równo, zachowując cały czas to samo tempo niczym maszyna do szycia. Pseudonim „Szybki”, który kiedyś mu nadaliśmy patrząc w jakim tempie wchodzi zimą na Bukowe Berdo w Bieszczadach do czegoś jednak zobowiązuje. Zazdroszczę mu – chodzę kilkanaście lat po różnych górkach i pagórkach a nigdy nie nauczyłem się takiego sposobu chodzenia. Agnieszka twierdzi, że Władek będzie na szczycie kończył drugą kanapkę zanim my wejdziemy :) Po godzinie jesteśmy na szczycie - pada śnieg, wieje prawie 5 m/s, zimno, widoczność ograniczona. Jeszcze pieczątka dla potwierdzenia wejścia, kilka fotografii dla potomnych, parę łyków herbaty na wzmocnienie. I zaczynamy schodzenie – idziemy znacznie szybciej, bo po własnych śladach, a w dodatku w dół. Przy szlabanie jesteśmy po 30 minutach, czyli szliśmy 2 razy wolniej niż idzie się latem. Ale pocieszamy się, że latem nie ma śniegu :) Zresztą każdemu polecam wejście na Wysokie – niezbyt daleko od Żmigrodu; droga wprawdzie mocno dziurawa, ale da się przejechać. A odległość między szlabanem a szczytem to raptem tylko 2 kilometry. Ze szczytu rozciągają się zaś naprawdę piękne widoki. Gdy widzę, że w międzyczasie drogą od Krempnej do Żydowskiego przejechał jakiś samochód czuję się lepiej, bo to znaczy, że i nam uda się dojechać do Krempnej bez większych problemów. Nawet nie zauważamy, że pierwszy szczyt z 18 wchodzących w skład Korony Beskidu Niskiego mamy za sobą. W drodze powrotnej decydujemy, że spróbujemy jeszcze wejść na Łysą Górę…    

 

Łysa Góra – 640 m n.p.m. – 5 styczeń 2019 r.

 Dojeżdżamy mocno zawianą śniegiem „dukielską” pod cmentarz wojenny nr 9 i tam zostawiamy samochód. Idziemy na przełaj od cmentarza w stronę lasu. Pada śnieg i wieje wiatr. Ubrane w śnieżne czapy drzewa robią niesamowite wrażenie, ale puszysty śnieg sięgający wyżej kolan powoduje, że tempo nie jest zbyt imponujące. Dochodzimy do „Wilczej Kapliczki” i idziemy w górę kierując się w stronę grani, którą przebiega czerwony szlak. Wychodzimy na grań i po przejściu kilkudziesięciu metrów podejmujemy decyzję o odwrocie. Uznajemy, że przejście tych kilkuset metrów, które dzieli nas od szczytu w śniegu, który w niektórych miejscach sięga dosłownie do pasa, będzie wymagało zbyt dużo czasu, a nie chcemy wracać w ciemności. Zejście do miejsca, gdzie zostawiliśmy samochód zabiera nam prawie godzinę. Cóż… Nie udało się zdobyć Łysej Góry, więc będziemy musieli tu jeszcze raz wrócić…

 

Jaworze – 882 m n.p.m. – 30 styczeń 2019 r.

 Po dłuższej przewie spowodowanej m.in. koniecznością pracy w weekend, remontem jachtu czy oddawaniu się innym hobby w postaci jazdy na nartach, udaje się nam otrzymać dzień urlopu w tym samym terminie. Uznajemy, że taka „okazja” wymaga godnego uczczenia i postanawiamy zdobyć w jednym dniu aż dwa szczyty: Jaworze i Chełm. Z Jasła wyjeżdżamy o 630 i przez Gorlice i Grybów jedziemy do Binczarowej. Postanawiamy wchodzić niebieskim szlakiem i dlatego szukamy miejsca między Binczarową a Boguszą, gdzie ten szlak się zaczyna. Po krótkim kręceniu się w kółko znajdujemy dróżkę i parkujemy na niej samochód. Dokładniej mówiąc: wjeżdżamy na wstecznym w tę kilkunastocentymetrową warstwą zbitego i twardego śniegu. Na razie idziemy w stronę szczytu, a jak wyjedziemy (bo samochód zawisł na śniegu) będziemy się martwić później. Pada śnieg, jest dość mglisto. Idziemy w miarę szybko, chociaż śniegu jest naprawdę sporo i w niektórych miejscach sięga po kolana. Szlak jest jednak w miarę dobrze oznakowany, chociaż nie widać, by ktoś ostatnio nim szedł. Cóż… ludzie mają różne hobby… Bo blisko godzinie jesteśmy na szczycie, wchodzimy na wieżę i próbujemy podziwiać widoki. Widoczność jest jednak ograniczona do kilkudziesięciu-kilkuset metrów. Jedyna rzecz, którą naprawdę możemy podziwiać to fantastyczne formy, które śnieg tworzy na drzewach i krzewach. Schodzimy znacznie szybciej i próbujemy wyjechać samochodem z „parkingu”. Prawie zgodnie z przysłowiem, że „do trzech razy sztuka”, bo za czwartym razem, wykorzystując m.in. kijki do kruszenia śniegu, udaje się nam znaleźć na głównej drodze. Drobna rada na przyszłość: zamierzając parkować zimą na bocznych dróżkach, łopata i to metalowa, jest niezbędnym dodatkiem do wyposażenia. Żartujemy, że ten przelatujący bocian, którego widzieliśmy nad Klęczanami przyniósł nam jednak szczęście, bo drugi szczyt został oficjalnie zdobyty!

 

Chełm – 778 m n.p.m. – 30 styczeń 2019 r.

 Wykorzystując mapę i 2 nawigacje, a na końcu starą sprawdzoną metodę „koniec języka za przewodnika” w końcu parkujemy samochód koło ujęcia wody w Kąclowej. Wprawdzie zamierzaliśmy wyjechać na samą „górkę”, by sobie zaoszczędzić spaceru, ale po kilkunastu metrach, samochód, mimo, że na zimowych oponach na drodze, która dosłownie „stanęła dęba”, odmówił dalszego wdrapywania. Cóż… wysiadamy i idziemy dróżką wzdłuż domów. Jest tak stromo, ze przez chwilę zastanawiam się czy nie ubrać raków. Naprawdę, trzeba pojeździć trochę po różnych miejscach w Beskidzie Niskim, by zobaczyć w jakich miejscach ludzie budują sobie domy. Oczywiście, zimą używają łańcuchów na koła, by dojechać do domu albo zostawiają samochody w miejscach, gdzie mogą dojechać. Ale – powiem szczerze – miałbym wątpliwości czy taką drogą odważyłbym się pojechać latem. Idziemy po śnieżnym polu szukając oznakowania niebieskiego szlaku. Wchodzimy do lasu i trafiamy na znaki. Krótka decyzja: w lewo szlakiem czy w prawo bez szlaku. Sprawdzamy czas i uznajemy, że urządzimy sobie prawdziwą beskidzką „wyrypę”. A co? Żyje się raz! Potem się tylko straszy! Skręcamy zatem w prawo i idziemy wzdłuż lasu, a potem jakąś leśną dróżką zaczynamy się piąć w górę. Jest naprawdę sporo śniegu, a nachylenie stoku przypomina wejście na Cergową od „Złotej Studzienki” lub wejście na Kolanin. Zimą. Jest tylko nieco dłuższe. Po jakichś 40 minutach wychodzimy na grań i skręcamy w lewo – Google Maps uparcie pokazuje, że zostało już tylko 15 minut do celu i każe nam skręcać w lewo. Puszysty, sięgający kolan, nie skażony ludzką stopą śnieg, przepięknie ośnieżone drzewa wprowadzają człowieka w jakiś bajkowy nastrój. Nawet gdzieś w zakamarku głowy nie pojawia się natrętne pytanie „daleko jeszcze?”. Jest po prostu pięknie. W końcu, po prawie 1,5 godziny od wyjścia z samochodu, meldujemy się pod krzyżem. Trzeci szczyt do Korony Beskidu Niskiego został zdobyty! Robimy sobie przerwę na odpoczynek, urządzamy sesję fotograficzną. Nie spieszy się nam do powrotu na niziny :) Zaczynamy schodzenie i dopiero teraz widać, jakie jest nachylenie stoku. Naprawdę, człowiek zaczyna odczuwać podziw dla samego siebie, że mu się tu chciało wchodzić. Przy ostatnich kilkudziesięciu metrach już mocno „czuć” nie tylko mięśnie ale i przemoczone buty, mimo, że zostały starannie zaimpregnowane stosownym (i drogim!) preparatem. Według jakiejś tam aplikacji zainstalowanej w telefonie przeszliśmy dzisiaj w sumie jakieś 14 km. Niestety, aplikacja nie uwzględnia, że większość trasy szliśmy w śniegu sięgającym kolan. Taka subtelna róznica między chodzeniem po górkach Beskidu Niskiego latem i zimą :)

 

Piotruś – 727 m n.p.m. – 3 luty 2019 r.

 Pogoda jest piękna jak na tę porę roku – 4 stopnie na „plus”, więc jedziemy zdobyć najwyższy szczyt Beskidu Dukielskiego, czyli Piotrusia. Zostawiamy samochód w Stasianym i ruszamy w drogę. Na początku idzie się całkiem przyjemnie ale im bliżej szczytu tym gorzej: mokry śnieg + połamane gałęzie (efekt wiatru, który wiał w piątek i sobotę). Idziemy po śladach, które ktoś idący przed nami wydeptał. Wygląda to mniej więcej tak: jeden krok – śnieg do kostki, drugi krok śnieg do kolana… W pobliżu szczytu jest tyle połamanych gałęzi i krzewów, że odnoszę wrażenie jakbyśmy przechodzili przez dżunglę. Na szczycie spotykamy dwóch dżentelmenów, którzy szli przed nami i przecierali szlak. Robimy sobie pamiątkowe zdjęcia i schodzimy w dół. Ze szczytu nie ma żadnych widoków i raczej nikt, mimo, że Piotruś jest wyższy od Cergowej, wieży obserwacyjnej tu nie postawi. To raczej szczyt dla koneserów Beskidu Niskiego, a nie dla tych, którzy uważają wejście na Cergową za szczyt „górskich” osiągnięć J Schodzimy niewiele szybciej niż wchodziliśmy – śnieg mokry, buty przemakają. W niektórych miejscach pod śniegiem płyną wcale już nie takie małe strumyczki wody, a tam, gdzie nie ma śniegu, błoto… Czy to znak, że w Beskidzie już w lutym zaczyna się wiosna?

 

Dodaj komentarz

Pamiętaj o najważniejszej zasadzie Regulaminu forum i komentarzy: (...) nie obrażaj nikogo ani nie groź nikomu – naruszasz w ten sposób dobra osobiste osób trzecich (...)
Publikując swój komentarz wyrażasz zgodę na przestrzeganie zasad Regulaminu.
Pełna treść Regulaminu forum i komentarzy znajduje się tutaj.


Kod antyspamowy
Odśwież

Komentarze  

Zaria
+10 # Zaria 2019-01-02 11:38
Pan redaktor pozazdrościł dzieciakom? :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
redaktor
+8 # redaktor 2019-01-02 16:49
Oprócz Chełma, Jaworza, Rotundy i Polańskiej na każdym ze szczytów wchodzących w skład Korony BN byłem już co najmniej dwukrotnie, zarówno latem, jak i (częściej) zimą. W ostatnich latach częściej chodzę po górkach zimą, bo latem realizuję inne hobby :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
kermit
+9 # kermit 2019-01-02 14:11
Tydzień to chyba trochę za malo, bo te szczyty są dość daleko od siebie oddalone a na zdobycie niektórych z nich trzeba poświęcić naprawdę sporo czasu.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
redaktor
+10 # redaktor 2019-01-02 16:56
Według moich wyliczeń, maksymalna odległość (w obie strony) między parkingiem a szczytem nie powinna przekraczać 13 km. Przy dobrym przygotowaniu kondycyjnym, jakiejś sensownej pogodzie, która pozwoli dojechać do parkingu, pozwalam sobie sądzić, że można zdobyć Koronę BN w 7 dni. Ale byłby to naprawdę spory wysiłek.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
goprowiec
+12 # goprowiec 2019-01-04 08:40
Na terenie Beskidu Niskiego działają dwie regionalne grupy GOPR: Krynicka i Bieszczadzka. Osią rozgraniczającą zasięg ich działania jest szosa Nowy Żmigród - Krempna. Na wszelki wypadek przypominam nr telefonu alarmowego, który każdy, kto wybiera się w góry niezależnie od pory roku, powinien mieć zapisany w swojej komórce: 601 100 300.
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
Janio
+6 # Janio 2019-01-05 20:16
A gdzie zdjecia z Wysokiego?
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
Ania
+8 # Ania 2019-01-05 21:43
Podziwiam żonę! :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
Mareczek
+7 # Mareczek 2019-01-07 14:28
Żony powinny wspierać hobby swoich Mężów! :)
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
Zaria
+6 # Zaria 2019-01-08 07:57
A to tylko w jedną stronę działa???
Odpowiedz | Odpowiedz z cytatem | Cytować | Zgłoś administratorowi
phoca_thumb.jpg

Koszty i zyski

  Otwarcie w 2018 roku – po ponad 9 latach budowy – Hali Sportowej w Nowym Żmigrodzie niemalże od ra....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_interpelacja.jpg

Kategoria: niedopowiedzenia…

    24 stycznia br. portal jaslo4u.pl poinformował, iż radny powiatowy Grzegorz Pers złożył na ręce Staros....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_800px_Wiatr_halny.jpg

Dukielski wiatr

Znamy to wszyscy: pogarszające się samopoczucie, rozdrażnienie, nieprzejezdne drogi. Porywisty, ciepły wiatr wiejący z....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_bbg.jpg

Z Nowym Rokiem, nowym krokiem … budżet uchwalono

   Po obejrzeniu sesji budżetowej online trudno się oprzeć wrażeniu, że w sumie nic się nie wydarzyło, bo jak....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_PTTK_POKOLENIA.jpg

ŻKG - propozycje wycieczek

 17 października 2018 roku w Nowym Żmigrodzie został powołany Żmigrodzki Klub Górski. Jak wynika z naszych n....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_Odznaka-Korona-Beskidu-Niskiego.png

Korona Beskidu Niskiego

  Cóż… Jedni zbierają znaczki, inni rzadkie motyle, a ci najzamożniejsi szczycą się kolekcją zabyt....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_yczenia.jpg

Boże Narodzenie

Zdrowych, spokojnych spędzonych w rodzinnym gronie świąt Bożego Narodzenia życzy redakcja Obserwatora Żmigrodzkiego....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_spowiedz_adwentowa.jpg

Spowiedź adwentowa

Nie zapomnijmy pojednać się z Bogiem i ludźmi aby przeżyć w radości Święta Bożego Narodzenia... Poniżej informacja o sp....

Czytaj więcej:
b_250_250_16777215_00_images_ranking.jpg

Ranking zmian zadłużenia

  Określenie „zadłużył gminę!” jest prawdopodobnie nie tylko najczęściej używanym, ale też najskutec....

Czytaj więcej:

Najnowsze komentarze

  • Koszty i zyski
    • Grzesiek Grzesiek 19.02.2019 10:38
      Mówi pan redaktor, że pytanie należy zadać Pani Dyrektor. Pan redaktor w to wierzy?

      Czytaj więcej...

       
    • redaktor redaktor 19.02.2019 10:17
      Pytanie o stawki należy zadać pani Alicji Witkowskiej, Dyrektorowi SP w Nowym ...

      Czytaj więcej...

       
    • Grzesiek Grzesiek 19.02.2019 09:45
      A ja mam pytanie, którego tu nikt nie zadał: kto wymyślił takie stawki za wynajem ...

      Czytaj więcej...

  • Przed wyborami sołtysów
    • redaktor redaktor 19.02.2019 10:10
      W zapytaniu skierowanym do Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego zadaliśmy dwa ...

      Czytaj więcej...

       
    • Mariusz Mariusz 18.02.2019 23:21
      Sam nie wiem od czego to zależy, ale z chęcią się tego dowiem śledząc tę stronę.

      Czytaj więcej...