W 2024 roku nakładem krośnieńskiego wydawnictwa “Ruthenus” ukazała się książka Jerzego Józefa Dębca "Z dziejów Nowego Żmigrodu w latach 1800-2000", która chyba jeszcze nie doczekała się recenzji. Redakcja portalu we współpracy z panem Piotrem Figurą postanowiła zatem książkę przeczytać i zrecenzować...
Na okładce widzimy kompilację archiwalnych zdjęć, na środku nazwisko “autora”, a poniżej tytuł “Z dziejów Nowego Żmigrodu w latach 1800-2000”. Cudzysłów, w który wzięliśmy słowo autor jest niezbędny, bo gdy bliżej przyjrzymy się zawartości tej publikacji, przekonamy się, że właściwie żaden jej rozdział nie jest samodzielnym, oryginalnym dziełem wieloletniego dyrektora GOK - Jerzego Józefa Dębca.
W słowie wstępnym (s. 7-8) “autor” zaznajamia nas ze swoją karierą i publikacjami. Pisze, że po zapoznaniu się z rozmaitymi źródłami, doszedł do wniosku, że Nowy Żmigród nie ma swojej monografii historycznej, dlatego - i tu cytat: “następna książka, którą sporządzę powinna przybrać formę monografii lub kalendarium wydarzeń historycznych”. Jednak zamiar ten uległ zmianie. Na czym ona polega? Jak rozumiemy, nowa książka miała jednak być “zbiorem wypisów z archiwalnych dokumentów oraz prasy regionalnej i krajowej”. Jednakowoż i ten pomysł ewoluował. Pan Dębiec pisze dalej: "udało mi się zgromadzić wiadomości dotyczące historii żmigrodzkich orkiestr dętych, tartaku, nadleśnictwa, poczty, banku, szkoły, klubu sportowego itp. Wiadomości tych było na tyle dużo, że ostatecznie zdecydowałem się opublikować historie tych instytucji, jako osobną książkę”.
I jeszcze jeden cytat: “Do napisania tej książki zachęcali mnie, a później również dopingowali w trakcie jej tworzenia, moi koledzy, przyjaciele oraz członkowie naszego Stowarzyszenia (...)”, więc Jerzy Józef Dębiec twierdzi, że napisał, sporządził i stworzył książkę, która przedstawia historię różnych żmigrodzkich instytucji. Przekonajmy się.
Pierwszy rozdział dotyczy Szkoły Podstawowej w Nowym Żmigrodzie. Rozpoczyna go wstęp (s. 9) pt. “W skrócie…”, gdzie czytamy słowo w słowo to, co można przeczytać na stronie internetowej Szkoły Podstawowej im. bł. ks. Władysława Findysza w zakładce “Historia szkoły”. Zachęcamy do samodzielnego sprawdzenia i porównania: https://nowyzmigrod.edu.pl/index.php/historia-szkoly Dla porządku zaznaczamy, że autorem tekstu wprowadzającego i całego kalendarium na stronie jest Piotr Figura. Przygotował go, gdy był pracownikiem szkoły w latach 2006-2016. O tym fakcie pan J. J. Dębiec doskonale wie. Za wiedzą dyrekcji wydrukował już kiedyś owo kalendarium i powiesił je w muzeum. Może to ośmieliło go do skopiowania tekstu do “swojej” książki?
Ale wróćmy do tekstu. Na kolejnych stronach tego wstępu, czyli str. 10-12 “autor” dość chaotycznie rozpisuje się o początkach szkoły w Nowym Żmigrodzie i powołuje się m.in. na badania Daniela Nowaka. O ile wiemy dr Daniel Nowak nie opublikował jeszcze ani jednego artykułu o początkach szkoły w Nowym Żmigrodzie. Fakt, że o jej powstaniu pisał wielokrotnie, ale w postach i komentarzach na mediach społecznościowych i pod artykułami “Obserwatora”, więc trudno to nazwać badaniami.
Gdy na str. 12 tekst pt. “W skrócie…” się kończy, chyba możemy się spodziewać, że teraz już będzie zasadnicza część rozdziału, czyli historia szkoły. Ale cóż to? Już po kilku stronach orientujemy się, że to co czytamy to nie jest tekst autorstwa pana Jerzego Dębca, tylko kronika szkoły. A pomiędzy zapisami z kroniki, pan “autor” miał fantazję wpleść kalendarium wydarzeń szkolnych. Tak - to przygotowane przez p. Figurę, ze strony internetowej szkoły. Przyznajemy, że jest ono lekko zmodyfikowane, tu i ówdzie został zmieniony szyk zdania, w innym miejscu pojawiają się skróty lub dopowiedzenia, są też uzupełnienia, np. nazwiska nauczycieli z końca XIX wieku. Ale im dalej, tym modyfikacji “autora” coraz mniej.
Przykład? Proszę bardzo. Na stronie internetowej szkoły czytamy: “1914 r. – początkowo tylko 12, 13 i 14 września, a potem od 18 dnia tego miesiąca budynek szkoły został zajęty przez wojsko austriackie. Potem urządzono w nim szpital.” Pan “autor” pisze (s. 76): “1914 r. - w dniach 12, 13 i 14 września, a potem od 18 dnia tego miesiąca budynek szkoły został zajęty przez wojsko austriackie. Potem urządzono w nim szpital.”
W tym rozdziale czytamy zatem tekst kroniki i wplecione fragmenty kalendarium. Jednakowoż “autor” doszedł do wniosku, że nie warto drukować pełnego tekstu kroniki szkoły. Warta wydrukowania jest według niego tylko najstarsza jej część - do II wojny światowej. Okres późniejszy jest opisany inaczej - proporcje tekstu z kroniki i informacji z kalendarium się zmieniają. Czasy PRL i III RP zostały zawężone do kolejnych dat z kalendarium i tylko fragmentów kroniki. Tylko dlaczego “autor” nie pisze nic o szkolnych wydarzeniach z lat 1993 - 2015 i 2017 - do czasów obecnych? Czy w tych latach szkoła nie istniała? Nic się tam ważnego nie działo? A może koniec tego rozdziału wygląda tak, a nie inaczej, bo kalendarium ze strony internetowej kończy się właśnie na 1993? Piotr Figura zarzucił pracę nad nim z uwagi na inne obowiązki.
I tu mała dygresja. Czytelnikowi należy się wyjaśnienie dotyczące kroniki Szkoły Podstawowej w Nowym Żmigrodzie. tóż, gdy Piotr Figura pracował w tej instytucji, to na polecenie dyrektor Alicji Witkowskiej tę kronikę zdigitalizował, odczytał z rękopisu, przepisał do edytora tekstu, uzupełnił o zapisy z brakujących lat, uzupełnił zdjęciami i opatrzył słowem wstępnym, w którym wyraźnie jest napisane, że to wewnętrzny dokument szkoły. Kronika tak przygotowana jest dostępna dla każdego. Wystarczy przyjść do biblioteki szkolnej i o nią poprosić. Wiemy, że J. J. Dębiec z kroniki korzystał, wielokrotnie są przeglądał, do czego jako absolwent szkoły miał pełne prawo. Przepisana przez pana Figurę kronika była kilkakrotnie drukowana w całości, oprawiana i podczas różnych uroczystości trafiała jako prezent m.in. do rąk abp Edwarda Nowaka i bp Jana Wątroby.
W związku z wydrukowaniem kroniki szkoły w książce “autorstwa” Jerzego Józefa Dębca pojawia się wiele pytań, np. skąd zdobył jej tekst? Z biblioteki? No chyba nie. Z “jego” książki (s. 417) dowiadujemy się, że w archiwum TMNŻ znajduje się rękopis Kroniki Szkoły Podstawowej w Nowym Żmigrodzie. Zapewniamy, że to nieprawda. Ten cenny dokument historii lokalnej jest przechowywany w szkole, bezpieczny, nieosiągalny dla postronnych. Pan “autor” mógł co najwyżej skorzystać z fotografii stron kroniki, które powstały przy okazji jej przepisywania. Rękopis kroniki był, za wiedzą pani dyrektor, udostępniany kilku pracownikom naukowym m.in. z Uniwersytetu Rzeszowskiego, którzy pisali monografie i artykuły. Oczywiście nie dostawali oni rękopisu kroniki do ręki. Dostawali płytę ze zdigitalizowaną kroniką. Tak, żeby ją swobodnie mogli odczytać.
Jeśli pan J. J. Dębiec przepisał kronikę szkoły, a chyba rzeczywiście tego dokonał (on, ktoś inny lub AI) to raczej z tej zdigitalizowanej kopii. Jak mógł wejść w jej posiadanie? Tego nie wiemy.
A dlaczego to takie istotne? Bo żmudne przepisywanie tekstu z oryginału i pośpieszne przepisanie tekstu z fotografii rękopisu, albo co gorsza użycie AI do takiego przepisywania, to nie taka sama praca.
Podać przykład? Otwieramy książkę losowo na str. 116 i czytamy rzekomo przepisaną z rękopisu kronikę szkoły, a w niej informację dotyczącą roku szkolnego 1931/1932, że zatrudniono wtedy p. Chaima Schilda - nauczyciela religii mojżeszowej. Na str. 119 zaś znajdujemy informację z kolejnego roku, że na tym stanowisku następuje zmiana “Transblaun Chaja (...) w miejsce pana Chaima Sekilda”. No to w końcu Schilda, czy Sekilda? Nie trzeba być geniuszem, żeby się zorientować, że to ta sama osoba. I czy naprawdę zastąpiła go Chaja Transblaun? A może jednak Chaja Franzblau? Tu kłania się wiedza o tym kiedy i jak powstawały żydowskie nazwiska.
Przykład drugi. Ta sama str. 116 książki. Czytamy: “Ogólny kryzys, który dotknął nie tylko szkołę, lecz prawie wszystkie kraje Europy, a nawet Amerykę, zmusił Władze szkolne do wydania zarządzeń jak najdalej posuwistych w szczególności.” (sic!) Naprawdę? A co to znaczy “najdalej posuwistych w szczególności”?
A może jednak kierownik Kasprzyk napisał zdanie, które miało sens? Bo to wydrukowane w książce J. J. Dębca sensu nie ma. Pan Figura odczytał ten fragment tak: “Ogólny kryzys ekonomiczny, który dotknął nie tylko Polskę, lecz prawie wszystkie kraje Europy, a nawet Amerykę zmusił władze szkolne do wydania zarządzeń w kierunku jak najdalej posuniętych oszczędności.”
Przykład trzeci: Ta sama strona 116. Czytamy: “Wobec tego, że państwo polskie zyskało z powrotem wolność polityczną po blisko półtora wiekowej niewoli, odnawia jego z cementowanie wymaga wytężonej pracy i wysiłku do utrwalania niepodległości i wewnętrznej tężyzny - wobec całego społeczeństwa.” Naprawdę? A co to znaczy “odnawia jego z cementowanie”? To ma w ogóle sens? A może jednak ten fragment należało odczytać tak: “Wobec tego, że państwo polskie uzyskało z powrotem wolność polityczną po blisko półtora wiekowej niewoli, odbudowa jego i zcementowanie wymaga wytężonej pracy i wielkiego wysiłku dla utrzymania niezawisłości i wewnętrznej tężyzny - ze strony całego społeczeństwa.”
Już tylko te fragmenty poddają w wątpliwość rzetelność odczytania i przepisania kroniki szkoły. Jeśli treść dokumentu została zniekształcona, to jaką ma on wartość dla czytelnika? Wydając rękopisy należy się stosować do zasad opracowanych przez biblioteki naukowe lub uczelnie. Nie bez powodu rękopisy zazwyczaj wydawane są w opracowaniu pracowników naukowych, np. “Kronika kościoła parafialnego w Starym Żmigrodzie”, którą opracował Daniel Nowak.
Równie istotną kwestią jest odpowiedź na pytanie: Jakim prawem Jerzy Józef Dębiec wydrukował kronikę szkoły i lekko zmodyfikowane kalendarium ze strony internetowej tej instytucji w “swojej” książce? Czy nie powinien wcześniej zapytać dyrektora szkoły o zgodę? A może swoje zdanie w tej sprawie powinien wyrazić też organ prowadzący szkołę? Czy, gdyby nawet dyrektor taką zgodę wyraził, to w przygotowanie publikacji nie powinni być zaangażowani np. nauczyciele? A może kronika mogłaby być wydana np. z okazji jubileuszu? Tak się to zwykle robi.
I tu niespodzianka. Na końcu rozdziału o szkole zostało wydrukowane podziękowanie dla p. dyrektor Alicji Witkowskiej za “udostępnienie materiałów do wyżej napisanej historii naszej szkoły” (s. 188). Tyle, że p. Alicja Witkowska nigdy nie dała p. Jerzemu Dębcowi rękopisu kroniki do ręki i nie wyraziła zgody na jej druk, ani przedruk zdjęć, które wiszą na szkolnych korytarzach. Niedbałe przepisanie kroniki i połączenie jej z kalendarium, do którego wprowadzono kosmetyczne zmiany, odbyło się w tajemnicy. A podziękowanie wydrukowane w książce jest próbą zatarcia śladów, zrzucenia z siebie odpowiedzialności. Nic dziwnego, “autor” zapewne zdawał sobie sprawę, że gdyby zapytał o zgodę, to by jej nie otrzymał.
Wróćmy do książki. Na s. 161 znajduje się podrozdział pt. “Historia szkoły widziana okiem nauczycieli i byłych uczniów w ich wspomnieniach”, a poniżej tekst pt. “Krótki wstęp”. Nie jest opatrzony przypisem, więc zakładamy, że jego autorem jest Jerzy Józef Dębiec. Ale szybko się orientujemy, że to nieprawda. Nawet taki krótki tekst wprowadzający “autor” nie był w stanie sam napisać? Porównujemy go z artykułem Piotra Figury z “Regionu Żmigrodzkiego” z czerwca 2018 s. 14-16 pt. “Mój alfabet historyczny żmigrodzkiej szkoły na Jubileusz 210-lecia. Jeśli o historii Szkoły Podstawowej w Nowym Żmigrodzie nie wiesz nic, to musisz to przeczytać!” Interesujący nas fragment to “W jak wojny, rozruchy i manewry”: https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202018/06_2018.pdf
Cytujemy pierwszy akapit ze str. 161 książki p. Dębca: “W okresie Wiosny Ludów 1848-1849 car Mikołaj I wysłał cesarzowi austriackiemu 100 tys. żołnierzy do stłumienia powstania węgierskiego. Podczas przemarszu wojsko carskie przechodziło przez Żmigród i tu w szkole utworzyło kancelarię korpusową. W 1849 r. przebywał w Żmigrodzie cesarz Mikołaj I, który na ulicach miasteczka odbierał defiladę wojskową. Cesarz ze świtą zamieszkał w rezydencji Stadnickich.”
A teraz artykuł p. Figury z 2018: “W okresie Wiosny Ludów (1848-1849) żandarm Europy – car Mikołaj I wysłał cesarzowi austriackiemu 100-tysięczną armię dla stłumienia powstania węgierskiego. Wojsko to przechodziło przez Żmigród, a w szkole mieści się kancelaria korpusowa rosyjskiej armii. W 1849 r. w Żmigrodzie przebywał cesarz Mikołaj I, który odbierał defiladę wojskową. Ówczesny właściciel dóbr żmigrodzkich, ofiarodawca pierwszego budynku szkoły – Władysław Stadnicki, nie zaszczycił głowy państwa rosyjskiego swoją obecnością, chociaż ten zamieszkał w jego dworze…”
Cytujemy drugi akapit ze str. 161 książki p. Dębca: “Latem 1898 r. około miesiąca szkoła była zamknięta dla uczniów ponieważ mieszkali w niej żołnierze przydzieleni do pilnowania rozruchów związanych z pogromem Żydów. W miasteczku akuratnie w tym czasie był spokój.”
A teraz artykuł p. Figury: “W lecie 1898 r. przez niemal miesiąc w szkole nie było zajęć, bowiem zamieszkali w niej żołnierze. Pilnowali porządku, aby nie dopuścić do pogromów żydowskich, które wybuchały w Galicji. Skutecznie. W Żmigrodzie w tym czasie był spokój.”
Trzeci akapit ze str. 161 książki p. Dębca brzmi: “W 1901 roku w okolicy Żmigrodu przeprowadzone były manewry wojsk austriackich, w której (sic!) uczestniczył cesarz Franciszek I. Zamieszkał w Jaśle, a na jego powitanie pojechała cała rada pedagogiczna szkoły. Można było zaobserwować masę przemieszczających się wojsk zaborczych.”
A teraz artykuł p. Figury: “We wrześniu 1901 r. w pobliżu Żmigrodu odbyły się manewry, które swoją obecnością uświetnił Cesarz Franciszek Józef I. Na spotkanie z nim, do Jasła udała się cała rada pedagogiczna żmigrodzkiej szkoły. Uczniom pozostało obserwowanie masy przetaczających się wojsk.”
Czwarty akapit ze str. 161 książki p. Dębca: “W czasie I wojny światowej we wrześniu w budynku szkoły wojska austriackie urządziły szpital. Żmigród w krótkim okresie przechodził z rąk do rąk. Już w grudniu 1914 r. w szkole stacjonowało przez 4 miesiące wojsko rosyjskie. Podczas ofensywy gorlickiej Rosjanie zostali wyparci na wschód. 8 lipca rozpoczęłą się nauka ale odbywała się na powietrzu, ponieważ budynek był zniszczony.”
A teraz artykuł p. Figury: “W czasie I wojny światowej, we wrześniu 1914 r. budynek szkoły został zajęty przez wojsko austriackie, które urządziło w nim szpital. W następnych miesiącach Żmigród trzykrotnie przechodził „z rąk do rąk”. Od grudnia 1914 r. w szkole stacjonuje wojsko rosyjskie. Okupacja rosyjska trwała 4 miesiące, do ofensywy gorlickiej z początku maja 1915 r. Gdy front oddalił się na wschód, już 7 lipca rozpoczęto naukę. Odbywała się ona jednak na wolnym powietrzu, bowiem budynek szkoły był zniszczony. Wielu nauczycieli nigdy nie wróciło z wielkiej wojny.”
Piąty akapit z książki p. Dębca: “1 listopada 1939 r. z rozkazu okupacyjnych władz niemieckich rozpoczęła się nauka. Z programu nauczania usunięto geografię i historię. Wielu nauczycieli aresztowano. Praca nauczycieli i nauka uczniów podlegała ciągłej kontroli wojskowej i policyjnej…”
No i dla porównania artykuł p. Figury, przypominamy, że starszy o 4 lata: “W 1939 r. dopiero 1 listopada rozporządzeniem niemieckich władz okupacyjnych rozpoczęła się nauka. Z programu usunięto historię i geografię. Poziom nauki obniżył się znacznie. Bardzo wielu nauczycieli aresztowano. Płaca nauczycielska była z miesiąca na miesiąc redukowana. Skonfiskowano pomoce naukowe, bibliotekę, nawet podręczniki do matematyki. Praca nauczyciela i nauka ucznia podlegały ciągłej kontroli wojskowej i policyjnej.”
Jak można to skomentować? To tak się “sporządza” książkę? Pisaniem raczej tego nazwać nie można. A może to, co pan Dębiec zrobił z fragmentem artykułu autorstwa p. Figury to opracowanie lub streszczenie? No cóż, w szkole podstawowej za tego typu twórczość dostaje się ocenę niedostateczną. A w dorosłym życiu? 80 zł za tom.
Wróćmy do książki. Możemy się chyba spodziewać, że w podrozdziale pt. “Historia szkoły widziana okiem nauczycieli i byłych uczniów w ich wspomnieniach” zobaczymy wreszcie pracę J.J. Dębca. Przecież żeby tak zatytułować podrozdział trzeba mieć jakiś zbiór wspomnień, wywiadów, pewnie prowadzonych, spisywanych i gromadzonych przez lata. To prawda, ale to nie pan Dębiec nad nimi pracował. Ten fragment książki, cały ten podrozdział to przedrukowane w całości artykuły różnych autorów zamieszczane przez lata w “Regionie Żmigrodzkim”:
Jako pierwszy jest tu tekst Beaty Baraś pt. “Byli jak jedna rodzina” z numeru październikowego z 2006 s. 8-9: https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202006/10_2006.pdf Autor” zmienił mu tytuł na “W powojennej żmigrodzkiej szkole”. Jakim prawem to zrobił? Jakim prawem go przedrukował, bez wiedzy i zgody autorki?
Jako drugi pojawia się tu kolejny artykuł Beaty Baraś pt. “Z tabliczką i kałamarzem - do szkoły” z numeru październikowego z 2003 s. 8. https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/10_2003.pdf “Autor” pominął kilka wstępnych zdań i znowu zmienił tytuł na “O szkolnym kałamarzu, tabliczce i butach”. Jakim prawem przedrukował ten artykuł? Jakim prawem wprowadził do niego zmiany?
Trzeci przedrukowany tekst jest również autorstwa Beaty Baraś pt. ”Żmigrodowi dałam całe swoje serce” i pochodzi z tego samego październikowego numeru z 2003 s. 9 i 13. Jakim prawem pan Dębiec przedrukował ten artykuł?
Jako czwarty “autor” przedrukował tekst pt. “Wędrówka sztandaru szkoły w Nowym Żmigrodzie”, który został opublikowany w marcu 2016 na s. 13-14. https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202016/2016_03.pdf Jego autorem jest Piotr Figura. Jakim prawem znalazł się on w książce J. J. Dębca, bez wiedzy i zgody autora?
Piątym artykułem zawartym w tym podrozdziale jest tekst autorstwa Daniela Nowaka pt. “Niepodległość” z listopada 2016 s. 16. https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202016/2016_11.pdf Jakim prawem ten tekst został przedrukowany, bez zgody i wiedzy autora?
Tekst szósty jest autorstwa Janiny Bobuli pt. “Wspomnienia z dawnych lat szkolnych” z numeru sierpniowego 2022 s. 15. “Autor” i tu pokusił się o zmiany. Nadał testowi inny, trzeba przyznać odkrywczy tytuł “Wspomnienie” i nie przedrukował kilku ostatnich zdań. Autorka kończyła swój tekst tak: “Kończąc dodam tylko, że nauczycielom teraz uczącym życzę takiego szacunku ze strony uczniów i poważania, jakim my wówczas darzyliśmy naszych nauczycieli. Wspomnienia te i życzenia dedykuję nauczycielom i uczniom, bo w moim wieku to już każdy dzień może być dniem ostatnim. Janina Bobula”.
Zamiast tego wzruszającego zakończenia, które “autor” i “twórca” z sobie tylko znanych powodów usunął, pojawia się dopisek: “Ciekawostką jest zdjęcie z Kursu Gotowania Średniej Szkoły Rolniczej w Żmigrodzie Nowym z roku 1949.” Rzeczywiście na tej stronie, powyżej tekstu jest malutkie zdjęcie, ale zupełnie nie rozumiemy dlaczego, skoro pani Janina Bobula wspominała szkołę podstawową, a nie średnią rolniczą…
Pytamy z uporem: jakim prawem kronika szkoły w Nowym Żmigrodzie została wydrukowana? Jakim prawem teksty Beaty Baraś, Piotra Figury i Daniela Nowaka znalazły się w książce J. J. Dębca, skoro żadna z wyżej wymienionych osób nie wyraziła zgody na przedruk? Jakim prawem p. Dębiec wprowadza zmiany w tekstach, których nie jest autorem? Dlaczego zmienia ich tytuły i usuwa ich fragmenty?
Pan Jerzy Józef Dębiec najwyraźniej uważa, że wolno mu robić z czyjąś własnością co mu się podoba. Tak - własnością, bo tekst jest własnością autora. Tę własność chroni i reguluje Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.
Szkoła Podstawowa im. Władysława Findysza w Nowym Żmigrodzie, czyli instytucja, do której należą prawa autorskie zarówno treści zamieszczanych na stronie internetowej, jak i treść kroniki szkoły ma, w myśl art. 17, wyłączne prawo do korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji. Nieautoryzowane przepisanie i wydrukowanie kroniki to korzystanie z utworu bez zgody uprawnionego. Szkoła ma także prawo do decydowania o pierwszym udostępnieniu utworu (art. 16 pkt 4) i do nadzoru nad sposobem jego wykorzystania (art. 16 pkt 5).
Beata Baraś, Piotr Figura, Daniel Nowak i Janina Bobula mają wyłączne prawa autorskie i majątkowe do artykułów, które napisali i opublikowali na łamach “Regionu Żmigrodzkiego”. Tylko oni mogą decydować o kolejnej formie ich wykorzystania (art. 17), a gdy wyrażą zgodę na przedruk, muszą zostać prawidłowo oznaczeni jako autorzy (art. 16 pkt 2). Mają także prawo do integralności, czyli nienaruszalności swoich utworów. W ich artykułach, bez ich zgody, nie można zmienić ani jednego słowa (art. 16 pkt 5).
