Zgodnie z obietnicą przedstawiamy drugą część recenzji książki autorstwa Jerzego Józefa Dębca "Z dziejów Nowego Żmigrodu w latach 1800-2000"...
Rozdział drugi ma tytuł “Historia sądu w Nowym Żmigrodzie”. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że długoletnie istnienie instytucji, po której szczęśliwie pozostał budynek obecnego liceum godne jest opisania. Jednak czy “autor” podołał temu zadaniu? Przekonajmy się. Rozdział ten dzieli się na cztery części.
Pierwsza (str. 189) ma tytuł: “Sąd okręgowy, powiatowy i grodzki w Żmigrodzie i jego pracownicy”, gdzie możemy przeczytać 13 linijek wstępu: “Sąd w Nowym Żmigrodzie powstał w połowie XIX wieku, prawdopodobnie w 1850 r. Na mocy dekretu ustanowiono wtedy sąd okręgowy w obwodzie jasielskim. Następnie powstały sądy powiatowe i grodzkie. Żmigrodzki sąd rozpoczyna działalność jako urząd okręgowy, następnie powiatowy i grodzki.” Niestety “autor” nie wyjaśnia różnicy między tymi nazwami, nie tłumaczy dlaczego one się zmieniały, nie odnosi się np. do zmian w podziale administracyjnym Galicji, który miał na to wpływ, nie pisze nic o tym, że sąd utworzył austriacki zaborca, że na jego funkcjonowanie miała np. wpływ okupacja rosyjska z lat 1914-1915, ani o tym, że od jesieni 1918 r. była to już instytucja polska. Widocznie czytelnik sam ma o tym wiedzieć.
Dalej “autor” pisze: ”Poniżej przedstawiam informacje dotyczące pracy sądu w Żmigrodzie, zaczerpnięte z archiwalnej prasy. Na podstawie wycinków prasowych można się dowiedzieć, kto pełnił rolę notariusza, a kto adwokata, a wreszcie, kto przeciw komu występował w sądzie. W prasie można odnaleźć bardzo ciekawe i wartościowe informacje historyczne. Zapraszam do prześledzenia wydarzeń sądowych w okresie od 1850 do II wojny światowej.” Czyli nie poznamy historii sądu, napisanej przez J.J. Dębca, ale poznamy treść wycinków prasowych, mówiących o jego funkcjonowaniu, a także takich, które sąd zalecił opublikować, rozpatrując różnorakie sprawy. “Autor” dodaje: “Niektóre teksty z prasy zostały przepisane z powodu ich złej jakości i nieczytelności, te dobrej jakości pozostawiłem w oryginale. Przepisany tekst ze skanów artykułów jest zgodny z oryginalnym zapisem w języku epoki.”
Na kolejnych stronach (str. 189-217) możemy przeczytać 60 przepisanych i 19 podanych w formie zdjęcia, w żaden sposób nieskomentowanych notatek prasowych, dotyczących różnych spraw związanych z funkcjonowaniem sądu. Czy ta chronologiczna mozaika z lat 1853-1934 ma sens? “Autor” na str. 217 wyjaśnia po co ją “stworzył”: “Skoncentrowałem się na najważniejszych wydarzeniach jakie rozstrzygał sąd w sprawach międzyludzkich lub gdy obwieszczał konkursy, czy ogłoszenia o pracę.” Dziwnym nam się wydaje, że za jedną z najważniejszych spraw J.J. Dębiec uznał np. sprawę sądowej licytacji pola właściciela X, z której to pieniądze pójdą dla pana Y, bo X pożyczył od Y pieniądze i ich nie oddał. Trudno uznać za najważniejszą sprawę mieszkańców Gorzyc, czy Łysej Góry, którzy zostali przez sąd uznani za marnotrawców. Szkoda, że J.J. Dębiec nie wyjaśnił jakie skutki prawne taka decyzja za sobą pociągała. Nie sądzimy też, że najważniejszą sprawą dla funkcjonowania sądu jest prawne uznanie kogoś za obłąkanego. Pada tam nazwisko i miejscowość. Po co to przepisywać? Przypominać po niemal 120 latach?
Na str. 217 J.J. Dębiec pisze, że dzięki przeglądaniu starych gazet mógł ustalić kto i w jakim charakterze w sądzie pracował. Efekt swojej pracy, czyli druga, trzecia i czwarta część rozdziału zostały zaprezentowane na kolejnych stronach. Na str. 218 jak nagłówek głosi, zamieszczono spis sędziów z lat 1869-1932. Jednak uważny czytelnik dostrzeże tam również, oprócz nazwisk i dat takie nazwy jak adiunkt, kancelista, urzędnik sądu, naczelnik sądu, kierownik kancelarii sądu, kierownik sekretariatu sądu, sekretarz sądu, prezes sądu. Żadna z tych nazw nie jest wyjaśniona, więc czy każdy z nich był sędzią? “Autor” pozostawia nas w niepewności.
Na str. 219-220 czytamy spis adwokatów z lat 1900-1944. Jednak uważny czytelnik znajdzie tam również nazwę kurator sądowy. “Autor” znowu pozostawia nas w niepewności i nie wyjaśnia czy te funkcje są tożsame.
Na str. 220 J.J. Dębiec zamieścił spis oskarżycieli sądowych z lat 1878-1918. Chociaż ostatni na liście Adolf Kłapkowski, według tego co tu napisano, pełnił tę funkcję w latach 1905-1914.
Wszystkie te spisy, jak przyznaje “autor” są niepełne.
Na tym rozdział pt. “Historia Sądu w Nowym Żmigrodzie” się kończy. Zatem czy zadanie napisania historii instytucji sądu J.J. Dębiec wykonał? Naszym zdaniem nie. Poza tym czy ta “historia” jest napisana, czy przepisana?
Przechodzimy do trzeciego rozdziału książki (str. 221-309), który ma tytuł “Historia poczty i telegrafu w Nowym Żmigrodzie”. Rozpoczyna go tekst pt. “Historia Poczty Polskiej”. Nie jest on opatrzony przypisem, więc spodziewamy się, że wreszcie jest to jakiś oryginalny tekst J.J. Dębca. Znowu przeżywamy rozczarowanie. Właściwym autorem tekstu jest pan Feliks Źrebiec. Każdy może to sprawdzić.
Na str. 221-228 pan “autor”, bez porozumienia z panem Feliksem Źrebcem, wydrukował w całości jego tekst z nr 1 “Regionu Żmigrodzkiego” z 2009 (str. 15) pt. “Z dziejów Poczty Polskiej”: https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202009/01_2009.pdf i tekst pt. “Poczta Polska cz. II” z nr 2 z 2009 (str. 14-15): https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202009/02_2009.pdf. Jakim prawem to zrobił? Jakim prawem przedrukował oba teksty i nadał im inny tytuł?
Kolejną częścią rozdziału o poczcie jest przedrukowany w całości artykuł pt. “Wiejski listonosz” autorstwa… Feliksa Źrebca, który ukazał się w “Regionie Żmigrodzkim” w nr 3 z 2009 r. (str. 15): https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202009/03_2009.pdf. Jakim prawem “autor” umieścił go w “swojej książce” na stronach str. 228-231?
Następnie, u dołu str. 231-232 znajduje się tytuł “Historia Poczty Polskiej w Żmigrodzie”, a pod nim 10 linijek tekstu, który nas informuje, że za chwilę przed naszymi oczami zostaną nakreślone fakty, “jakie miały miejsce w historii poczty żmigrodzkiej na podstawie “Kroniki Urzędu Pocztowego” z roku 1978, napisanej na zlecenie naczelnika tego urzędu, a także doniesień opublikowanych w ówczesnych gazetach.” Dowiadujemy się też, że opracowanie graficzne kroniki przygotowała Irena Sroczyńska, a zarys historyczny opracował Karol Bal.
A więc co my teraz będziemy czytać? Tekst napisany przez J.J. Dębca “na podstawie kroniki”? A może jednak, nauczeni doświadczeniem poprzednich rozdziałów, będziemy po prostu czytać kronikę? Jak państwo myślicie? Oczywiście zaskoczenia brak. Na str. 232-299 został przedrukowany tekst “Kroniki Urzędu Pocztowego w Nowym Żmigrodzie”, której oryginał, jak czytamy na str. 233 znajduje się w Muzeum w Nowym Żmigrodzie. Jest to interesujący dokument z czasów PRL, gdzie znajdziemy nie tylko informacje o samym urzędzie, o życiu codziennym w Nowym Żmigrodzie, ale i m.in. dane personalne pracowników z lat 1945-1982.
Na str. 298 znajduje się ostatni wpis kroniki, który pozwolimy sobie zacytować w całości: “Dnia 31 grudnia 1982 r. Z datą dzisiejszą Karol Bal zakończył prowadzenie kroniki a zarazem wszystkie czynności związane z pracą naczelnika poczty w Nowym Żmigrodzie.” Co ciekawe “autor” utworzył przypis dolny do tej notki, którego treść również pozwolimy sobie zacytować w całości: “Kronika Urzędu Pocztowego w Nowym Żmigrodzie, opracowała graficznie i przepisała Irena Sroczyńska, zarys historyczny opracował Karol Bal. Całość opracował Jerzy Dębiec". Czy my dobrze rozumiemy? Pracownikiem poczty w Nowym Żmigrodzie, jej naczelnikiem od 1955 do 1982 i kronikarzem był Karol Bal. Kronikę tę przypuszczalnie pisał ręcznie. Po latach przepisała ją do edytora i opracowała graficznie Irena Sroczyńska. Kronikę wydrukowano i dokument w takiej formie trafił do muzeum. To co oznaczają słowa, że J. Dębiec “opracował całość”? Może ktoś to wyjaśnić?
Na str. 299 znajduje się spis naczelników żmigrodzkiego urzędu. Przy nazwisku obecnego naczelnika niespodziewanie pojawiają się informacje o kierowniku z końca XIX wieku, a poniżej i przez następne strony (do str. 309) znowu czytamy kilkanaście notek ze starej prasy, tym razem dotyczących urzędu pocztowego i telegrafu. “Autor” kończąc rozdział umieścił na str. 309 zwięzły opis obecnie funkcjonującego urzędu, gdzie podaje m.in. dane personalne pracowników z roku 2021.
Mamy za sobą ponad 300 stron książki, której “autorem” jest Jerzy Józef Dębiec, a jeszcze nie napotkaliśmy jego artykułu! Co jakiś czas pojawia się komentarz, kilka zdań wstępu, uzupełnienia, podsumowania, spisy urzędników, zbiory notatek prasowych… ale nic więcej. To tak się pisze książkę? Tak się ją sporządza? Tak się ją tworzy?
Rozdział czwarty ma tytuł “Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Nowym Żmigrodzie” i zajmuje str. 311-339. J.J. Dębiec stwierdza na początku, że historia OSP w Nowym Żmigrodzie “została opisana w książce Czesława Leosza (1925-2018) pt. “Ochotnicze Straże Pożarne w gminie Nowy Żmigród (w zarysie historycznym)”. Książka ta ukazała się w 2006 r. a rozdział pt. “Zarys dziejów OSP w Nowym Żmigrodzie” wydrukowano na str. 188-218. Jednak, jak dalej pisze J.J. Dębiec “nie wyczerpuje ona jednak tematu. Dlatego postanowiłem dokładniej zrelacjonować powstanie naszej jednostki OSP oraz jej działalność społeczną.”
I rzeczywiście “autor” staje się na chwilę rzeczywistym autorem tekstu. Prostuje błędy Czesława Leosza i cytuje stare gazety, aby poprzeć swoją tezę o roku powstania żmigrodzkiej straży ogniowej. Konfrontuje ustalenia Czesława Leosza z własnymi. Na str. 314 cytuje książkę jasielskiego adwokata, tak jak się powinno cytować (inna czcionka, dolny przypis).
Jednak już na następnej stronie niestety brakuje takich zabiegów, a przydałyby się, bo u Czesława Leosza czytamy (str. 193): “Natomiast od 1910 r. strażą pożarną kierował Zarząd OSP w składzie: Leon Karciński - prezes, Kazimierz Radwański - naczelnik. Sylwester Zapałowicz - (podano Sapałowicz) - zastępca naczelnika, Józef Niemiec - sekretarz i Aleksander Nagawiecki - instruktor pożarniczy. W tym czasie do straży należało 24-ch ochotników i cały korpus strażaków czynnych był podzielony na dwa oddziały ratunkowy i sikawkowo-wodny, w celu skuteczniejszego działania w czasie akcji przy gaszeniu pożaru. Straż w tym okresie była wyposażona prawdopodobnie w 2 sztuki sikawek: jedna czterokołowa tzw. “wiedeńska” i druga przenośna tzw. “sanocka sikawka przenośna nr 56a” oraz sprzęt podstawowy m.in. bosaki, drabiny, siekiery, łomy i hełmy bojowe.” I widzimy, że w 2006 r. pan Leosz, pisząc książkę, wiele faktów ustalił.
A potem czytamy w książce “autorstwa” J.J. Dębca (str. 315): “Od 1910 r. strażą pożarna (sic!) kierował zarząd OSP w składzie: Leon Karciński - prezes (był burmistrzem od 1905 roku), Kazimierz Radwański - naczelnik, Sylwester Zapałowicz - zastępca prezesa, Józef Niemiec - sekretarz i Aleksander Nagawiecki - instruktor pożarniczy. Do straży należało 24 ochotników. Straż w tym okresie posiadała dwie sztuki sikawek: jedną czterokołową tzw. “wiedeńską” i drugą przenośną tzw. “sanocką sikawkę przenośną nr 56a” oraz sprzęt podstawowy m.in. bosaki, drabiny, siekiery, łomy i hełmy bojowe.” I widzimy, że w 2024 r. “autor” przepisuje, usuwa niektóre zdania, zmienia formę gramatyczną i nie ma wątpliwości co do ilości sikawek.
I taką formę zaczyna przybierać ten rozdział. Kolejne akapity to krótkie prostowanie błędnych informacji podanych przez Czesława Leosza, a następnie kopiowanie fragmentów jego artykułu, bez cudzysłowia i przypisu, tak jakby to J.J. Dębiec był jego autorem.
Podajmy kilka przykładów:
Fragment tekstu Czesława Leosza ze str. 194-195: “Józef R. Szaflik w opracowaniu pt. Dzieje OSP (2001) podaje, że na terenie powiatu jasielskiego w 1905 r. działało 6 straży pożarnych, które przyjęły obowiązki na siebie “straży pożarnej gminnej” w miejscowościach w Dębowcu (12 strażaków), we Frysztaku (5), Jaśle (38), Kołaczycach (21), Osieku (10), Żmigrodzie Nowym (25). Poza tym na terenie wiejskim działały dwie straże i 1 straż zawodowa w Jaśle - wówczas do straży należało 150-ciu strażaków ochotników.” Pan Leosz opatrzył ten fragment przypisem, w którym podaje numery stron cytowanej książki.
Na str. 319 książki “autorstwa” J.J. Dębca czytamy: “Józef R. Szaflik w opracowaniu Dzieje ochotniczych straży pożarnych (wyd. w 1985 i 2001 r.) podaje, że na terenie powiatu jasielskiego w 1905 r. działało 6 straży pożarnych, które przyjęły na siebie obowiązki “straży pożarnej gminnej”. Były to jednostki w miejscowościach: Dębowiec - 12 strażaków, Frysztak - 5, Jasło - 38, Kołaczyce - 21, Osiek - 10, Żmigród Nowy - 25. Poza tym na wsi działało 2 straże i 1 straż zawodowa w Jaśle. Łącznie do straży należało 150 strażaków ochotników.” J.J. Dębiec nie opatrzył tego fragmentu żadnym przypisem.
A teraz dłuższy fragment książki Czesława Leosza ze str. 195-196: “W 1921 r. na Walnym Zgromadzeniu mieszkańców i strażaków ochotników z przed 1914 r. zwołanym przez ówczesnego burmistrza Antoniego Sęczaka została reaktywowana Ochotnicza Straż Pożarna w Nowym Żmigrodzie. Wybrano wówczas zarząd OSP w składzie: Leon Karciński - prezes OSP, Konstanty Iwanyna - naczelnik (b. policjant), Stanisław Myczkowski - sekretarz, Kazimierz Radwański - zastępca naczelnika, Józef Niemiec - skarbnik i gospodarz, Aleksander Nagowiecki (sic!) - czł. Zarządu i instruktor pożarniczy. Do straży wówczas przystąpiło 16-tu strażaków ochotników. Zarząd OSP i strażacy podpisali statut i wraz z protokołem z zebrania przesłano na ręce naczelnika Okręgu Związku OSP w Jaśle dr Jana Wilusza do rejestracji. W latach 1921-1925 straż żmigrodzka dość intensywnie się rozwijała, została zaopatrzona w podstawowy sprzęt strażacki, zbudowano z drewna strażnicę z wieżą do suszenia węży i zakupiono sikawkę czterokołową we Lwowie w ówczesnym “Lwowskim Biurze Handlowym” - Lwów ul. Kościuszki 4. Wprawdzie były pewne perturbacje z zakupem sikawki produkcji sanockiej ale naczelnik Konstanty Iwanyna pobrał (ponoć) w Fabryce Budowy Wagonów i Maszyn w Sanoku - na kredyt wystawiając z upoważnienia Rady gminy weksle gwarancyjne. Sikawka zakupiona w 1922 r. służyła strażakom do wybuchu II-giej wojny światowej i w 1944 r. żołnierze niemieccy używali jej do wypompowywania wody deszczowej z okopów - na terenie Łysej Góry. Gdy straż uporała się ze sprawami organizacyjnymi i zaopatrzeniem w sprzęt strażacki Zarząd OSP przystąpił do szkolenia wszystkich strażaków na kursach podstawowych, które organizowano w Nowym Żmigrodzie.”
Porównajmy to z książką J.J.Dębca, który na str. 318-319, no właśnie pisze, czy przepisuje?
“Wiele nieścisłości zakrada się w informacjach pana Leosza, który napisał o utracie praw miejskich w 1919 roku, a także to, że w 1921 r. burmistrzem był Antoni Sęczak. Niestety informacje te zakłamują historię. Jak już wspomniałem od 1905 roku nieprzerwalnie (sic!) aż do roku 1934 burmistrzem był Leon Karciński, zasłużony działacz społeczny. Burmistrz Antoni Sęczak nie mógł więc - jak napisał pan Leosz - zwołać w 1921 r. zebrania i aktywować OSP w Nowym Żmigrodzie. Najprawdopodobniej dokonał tego burmistrz Leon Karciński, który po powrocie do Żmigrodu w 1917 roku zwołał owo zebranie, na którym podjęto uchwałę o reaktywacji OSP w Nowym Żmigrodzie. Wybrano wówczas zarząd OSP w składzie: Leon Karciński (burmistrz) - prezes OSP, Konstanty Iwanina (sic!) (były policjant austriacki) - naczelnik OSP, Stanisław Myczkowski - sekretarz, Kazimierz Radwański - zastępca naczelnika, Józef Niemiec - skarbnik i gospodarz, Aleksander Nagawiecki (sic!) - członek zarządu i instruktor pożarniczy. Do straży wówczas przystąpiło 16 strażaków ochotników. Protokół z zebrania oraz podpisany statut przesłano na ręce naczelnikowi Okręgu Związku OSP w Jaśle - dr. Janowi Wiluszowi - do rejestracji. W kolejnych latach straż żmigrodzka dość intensywnie się rozwijała, została zaopatrzona w podstawowy sprzęt strażacki, zbudowano drewna (sic!) strażnicę z wieżą do suszenia węży i zakupiono we Lwowie sikawkę czterokołową. Natomiast sikawkę tzw. “sanocką” podobno zakupił naczelnik Konstanty Iwanina (sic!) na kredyt, zastawiając (sic!) z upoważnienia Rady gminy weksel gwarancyjny. Sikawka ta służyła do wybuchu II wojny światowej, a w jej trakcie używali jej Niemcy do wypompowywania wody z okopów w Łysej Górze. Po zdobyciu wyposażenia i sprzętu do gaszenia pożarów, przystąpiono do szkolenia wszystkich strażaków.”
Każdy może ocenić podobieństwa i różnice… Swoją drogą J.J.Dębiec zapowiadał, że dokładniej niż Czesław Leosz opisze działalność OSP, a skraca jego tekst i zmienia np. prawidłowe nazwisko Konstanty Iwanyna na Iwanina, czy prawidłowe wyrażenie “wystawić weksle” na “zastawić weksel”. Czy te zmiany nie zafałszowują czasem historii?
Porównajmy kolejny fragment. Na str. 197 Czesław Leosz pisze: “Taki stan rzeczy trwał do wybuchu II-giej wojny światowej w 1939 r. Po zajęciu Nowego Żmigrodu i całej gminy przez żołnierzy niemieckich w dniu 8 września 1939 r. mieszkańcy doznali szoku moralnego i gdy opadły emocje zaczęli kalkulować na zimno sytuację polityczną. Strażacy i wszystkie jednostki w gminie pełniły swój obowiązek w myśl zasady niesienia pomocy bliźniemu - gasili pożary i udzielali pomocy wszystkim pogorzelcom wspólnie z parafiami, gdy zachodziła tego potrzeba. Okupant nie zlikwidował jednostek straży pożarnych tylko z punktu praktycznego, ale ograniczył ich samorządność.”
A na str. 320 “swojej” książki J.J.Dębiec przepisuje i nieznacznie zmienia: “Taki stan rzeczy trwał do wybuchu II wojny światowej. Po zajęciu Żmigrodu przez żołnierzy niemieckich w dniu 8 września 1939 r. mieszkańcy doznali szoku, dopiero po opadnięciu emocji zaczęli na chłodno oceniać sytuację polityczną. Okupant nie zlikwidował jednostek straży pożarnej z punktu widzenia praktycznego, tylko ograniczył ich samodzielność. Strażacy we wszystkich jednostkach w gminie nadal pełnili swoje obowiązki - w myśl zasady niesienia pomocy bliźniemu - gasili pożary i udzielali pomocy (wraz z parafiami) wszystkim pogorzelcom, gdy zachodziła taka potrzeba.”
Nie będziemy cytować i porównywać kolejnych akapitów, choć tak należałoby zrobić. Może powinniśmy napisać trzecią część recenzji poświęconą tylko temu rozdziałowi? W tym artykule zajęłoby to zbyt dużo miejsca. Jednak już to, co zaprezentowaliśmy pokazuje metodę “stworzenia” tego rozdziału: skopiować, wkleić, zmienić gramatykę, niektóre zdania przenieść wyżej, zmienić kolejność akapitów itd. itd. Jest tylko jedno pytanie: Jakim prawem? Czesław Leosz zmarł w 2018 r. i raczej nie wyraził zgody na takie potraktowanie swojej pracy. Co na to jego spadkobiercy?
Czesław Leosz napisał książkę o OSP w 2006 r. Kończąc rozdział o żmigrodzkiej straży pisze stanie jednostki z tego właśnie roku (str. 216-217): “Jednostka liczy 45 członków, w tym dwie drużyny młodzieżowe, 2-ch członków wspierających oraz 4-ch członków honorowych. Działalnością kieruje Zarząd OSP wybrany w styczniu 2006 r. w składzie: 1. Jan Smyka - prezes, 2. Zdzisław Gołębiowski - naczelnik, 3. Dariusz Gołębiowski -zast. naczelnika, 4. Krzysztof Baraś - sekretarz, 5. Janusz Brożyna - skarbnik, 6. Paweł Bazan - gospodarz. Komisja rewizyjna: 1. Andrzej Gołębiowski - przewodniczący, 2. Maciej Bartuś - członek, 3 Józef Smyka - członek. Drużyna bojowa I sekcja: 1. Piotr Bazan, 2 . Andrzej Biernacki, 3. Tomasz Gołębiowski, 4. Radosław Krajciewicz, 5. Józef Krężel, 6. Robert Sowa, 7. Aleksander Smyka, 8. Robert Spólnik, 9. Waldemar Strzelec.”
Na str. 334 w książce J.J. Dębca czytamy o 2006 r.: “Jednostka liczyła 45 członków, w tym dwie drużyny młodzieżowe, dwóch członków wspierających oraz czterech członków honorowych.
Działalnością kierował Zarząd OSP wybrany w styczniu 2006 r. w składzie:” I tu pan Dębiec powtarza wszystkie nazwiska zasiadających w zarządzie i komisji rewizyjnej, w takim samym porządku. Jednak “drużyna bojowa I sekcja” ma w “jego” książce następujący skład: “1. Piotr Bazan, 2 . Andrzej Biernacki, 3. Tomasz Gołębiowski, 4. Radosław Krajciewicz, 5. Józef Krężel, 6. Robert Sowa, 7. Aleksander Smyka, 8. Robert Spólnik, 9. Waldemar Strzelec, 10. Jerzy Dębiec.”
Czy ta zmiana czasem nie zafałszowuje historii?
Rozdział piąty ma tytuł “Historia banku w Nowym Żmigrodzie” i składa się z dwóch podrozdziałów. Pierwszy z nich pt. “Towarzystwo Zaliczkowe w Nowym Żmigrodzie - geneza powstania” (str. 341-350) jest przedrukiem “Kroniki Banku w Nowym Żmigrodzie”, zaś drugi pt. “Dokumenty, ogłoszenia i zawiadomienia związane z działalnością Kasy Zaliczkowej w okresie jej działalności” (str. 350-359) to przypadkowy zbiór głównie prasowych ogłoszeń i zdjęć, które jak i poprzednio pojawiają się tu bez komentarza, bez omówienia i z ewidentnymi błędami.
Przykład? Proszę. Na s. 355 “autor” publikuje zdjęcie “Zjazdu gospodarczego w Nowym Żmigrodzie”, które pochodzi z Narodowego Archiwum Cyfrowego sygn. 3/1/0/8/572. Tylko dlaczego J. J. Dębiec jako źródło podaje Archiwum TMNŻ? I dlaczego lokalizuje to zdjęcie na rok 1911, skoro widać wyraźnie, że przed budynkiem Towarzystwa Zaliczkowego (dzisiejszy GOK) stoi m.in. nauczyciel Daniel Grün w mundurze Wojska Polskiego? Czy “autor” nie wie, że pan Grün, jak można przeczytać w kronice szkoły, sprowadził się w Nowego Żmigrodu w 1922 r. i raczej nie mógłby w 1911 r. w mundurze oficera Wojska Polskiego paradować po ulicy?
Sprawa użycia zdjęć w omawianej przez nas książce również wymaga zbadania. My na razie skupiamy się na tekstach. Wróćmy zatem do tekstu pt. “Towarzystwo Zaliczkowe w Nowym Żmigrodzie - geneza powstania”, gdyż był on już niegdyś drukowany. W sześciu częściach ukazał się w “Regionie Żmigrodzkim” w roku 2011.
Część pierwsza w nr 2 (str. 5):
https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202011/02_2011.pdf
Część druga w nr 3 (str. 11): https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202011/03_2011.pdf
Część trzecia w nr 4 (str. 15): https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202011/04_2011.pdf
Część czwarta w nr 5 (str. 5): https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202011/05_2011.pdf
Część piąta w nr 7 ( str. 14) https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202011/07_2011.pdf
Część szósta w nr 8 (str. 7)
https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202011/08_2011.pdf
Wszystkie te artykuły mają tytuł “Towarzystwo Zaliczkowe w Żmigrodzie Nowym” i są podpisane tak samo: “Zofia Bilska (na podstawie kroniki BS w Nowym Żmigrodzie)”. W książce “autorstwa” J.J. Dębca tej informacji nie ma. A teksty są niemal identyczne. Niemal, gdyż “autor” inaczej podzielił akapity, dokonał kilku zmian, np. wyraz “renesans” zastąpił “odrodzeniem”, usunął niektóre fragmenty i dopisał współczesne informacje o banku.
Jakim prawem J.J. Dębiec przedrukował te artykuły? Jakim prawem dokonał w nich zmian, skoro nie jest ich autorem?
Rozdział szósty (s. 361-374) pt. “Historia tartaku w Mytarce”, jak głosi przypis dolny (s. 361) “został napisany na podstawie materiałów zgromadzonych w Archiwum Towarzystwa Nowego Żmigrodu oraz: Eugeniusz Morawski, Historia powstania tartaku w Mytarce, “Region Żmigrodzki” 2003 (...)” i tu padają numery gazety i strony, na których artykuły się ukazywały. Intryguje nas stwierdzenie “został napisany na podstawie”. Rozumiemy, że J. J. Dębiec zgromadził jakieś dokumenty, archiwalia, może relacje pracowników, przeczytał też bardzo uważnie pracę p. Eugeniusza Morawskiego (1917-2007), która ukazała się w “Regionie” w 9 częściach (z czego ostatnia jest życiorysem autora), a następnie “na podstawie” tego wszystkiego napisał ten rozdział. Czy tak jest? Bynajmniej.
W tym rozdziale “autor” przepisał artykuły p. Eugeniusza Morawskiego prawie w całości. Prawie, bo poprzestawiał niektóre zdania, inaczej podzielił akapity i usunął np. akapit: “Za czasów austriackich wśród robotników naftowych w kopalniach działała Unia Górników (UG) przekształcona w 1918 roku w Związek Robotników Przemysłu Górniczego w Polsce (ZRPG), a po zjednoczeniu z Polskim Związkiem Zawodowym (w 1924 roku) utworzono Centralny Związek Górnictwa w Polsce z siedzibą w Krakowie (CZG). Działaczami w zagłębiu krośnieńskim byli m.in. Karol Pilch, Antoni Bocheński, Feliks Baranowski, Emil Jerzyk. Związek miał szereg osiągnięć w latach 1928 i 1934, kiedy to przemysłowcy naftowi wypowiedzieli umowę zbiorową, żądając 17% obniżki płac robotniczych i zmian urlopów. CZG obronił górników, zawierając nowy układ, który obniżył płace tylko o 1% i utrzymał 46-godzinny tydzień pracy.”
Dlaczego J. J. Dębiec uznał, że ten akapit jest niepotrzebny? Dlaczego uznał, że artykuł p. Morawskiego należy poprawić?
Podajemy linki do archiwalnych numerów “Regionu Żmigrodzkiego” z 2003 r. Zachęcamy do samodzielnego sprawdzenia podobieństw i różnic oryginalnych tekstów Eugeniusza Morawskiego i tego, co zrobił z nimi J.J. Dębiec:
Część pierwsza w nr 2 (str. 13): https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/02_2003.pdf
Część druga w nr 3 (str. 7):
https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/03_2003.pdf
Część trzecia w nr 4 (str. 15):
https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/04_2003.pdf
Część czwarta w nr 5 (str. 15):
https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/05_2003.pdf
Część piąta w nr 6 (str. 15):
https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/06_2003.pdf
Część szósta w nr 7 (str. 15):
https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/07_2003.pdf
Część siódma w nr 8 (str. 15):
https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/08_2003.pdf
Część ósma w nr 9 (str. 15):
https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/09_2003.pdf
Część dziewiąta (życiorys autora) w nr 10 (str. 15):
https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/10_2003.pdf
Oprócz usuwania zdań, “autor” dokonuje redakcji i np. gdy Eugeniusz Morawski pisał: “Z naciskiem podkreślam, że w latach mojej pracy na stanowisku głównego księgowego oraz pełnionej równocześnie, z przerwami dodatkowej funkcji z-cy kierownika w latach 1954-1979, wielokrotnie zdarzały się przypadki (w dzień lub w nocy) wybuchu pożaru w hali traków, ale zakładowa sekcja straży pożarnej z komendantem Władysławem Walaszkiem na czele oraz cała załoga, tłumili pożary w zarodku.”
To “autor” postanowił to poprawić na: “W latach pracy Eugeniusza Morawskiego na stanowisku głównego księgowego oraz pełnienia przez niego równocześnie, z przerwami, dodatkowej funkcji z-cy kierownika w latach 1954-1979, wielokrotnie zdarzały się przypadki (w dzień lub w nocy) wybuchu pożaru w hali traków, ale zakładowa sekcja straży pożarnej z komendantem Władysławem Walaszkiem na czele oraz cała załoga, tłumili pożary w zarodku.”
Czy ktoś kto tak robi z tekstem kogoś innego, staje się automatycznie jego współautorem?
Kolejny fragment autorstwa Eugeniusza Morawskiego, usunięty przez J.J. Dębca cytujemy w całości:
“Na zakończenie pragnę gorąco i serdecznie podziękować mojemu synowi Sławomirowi, który ofiarnie mnie wspierał radą i pomocą przy pisaniu dziejów Tartaku w Mytarce, jak również życzliwym mi osobom:
- panu Bolesławowi Thenowi, byłemu dyrektorowi, za życzliwą współpracę w latach 1972-1975 oraz przekazanie informacji na temat organizacji przemysłu drzewnego na Podkarpaciu,
- pani Alfredzie Stachurskiej, głównej księgowej, za udostępnienie dokumentów dotyczących ewidencji pracowników, parowego silnika tłokowego, ewidencji maszyn i urządzeń technicznych, produkcji itp.,
- pani Alfredzie Mroczce, za rozmowy na temat zbytu tarcicy eksportowej, innych materiałów tartych, ewidencję odbiorców,
- panu Władysławowi Walaszkowi za przeprowadzenie wielu rozmów i przekazanie informacji od ojca, Franciszka i sióstr Anny i Anieli na temat budowy tartaku przez hr. Potulickiego w latach 1895-1900,
- panom: Tadeuszowi Walaszkowi, Janowi Kuzneckiemu, Ignacemu Durałowi, Władysławowi Dębcowi za przeprowadzone rozmowy na temat odbudowy tartaku po wojnie oraz orkiestrze i kapelmistrzowi Michałowi Pai.
- pani Lucynie Pai za zdjęcia i rozmowy na temat jej ojca, Michała.
Dziękuję wszystkim tym, którzy pomagali mi w ustalaniu wielu faktów, a nie zostali imiennie wyszczególnieni. Pracownikom Tartaku ujętym w tej pracy oraz całej rzeszy niewymienionych, szczególnie pracownikom fizycznym, składam hołd za ich trud i ofiarną pracę. Wszystkich obejmuję serdeczną pamięcią."
Te wzruszające podziękowania zostały usunięte. Eugeniusz Morawski wykonał tytaniczną pracę, żeby opisać historię tartaku. To jest część jego dorobku. Zmarł w 2007 r., ale to ciągle on jest autorem artykułu. Dlaczego w 2024 r. ktoś decyduje, że tym autorem on być przestaje i zaczyna być tylko współautorem? Jakim prawem ktoś ingeruje i podpina się pod jego pracę?
Rozdział ten kończy “Nota biograficzna o autorze powyższych wspomnień”. Jak wspomnieliśmy Eugeniusz Morawski napisał swój życiorys i opublikował go w “Regionie Żmigrodzkim” w nr 10 z 2003 r. J.J. Dębiec przepisał i ten tekst, ale podobnie jak wcześniej zmienił 1. osobę liczby pojedynczej “ja” na 3. os. liczby pojedynczej - “on”.
Jakim prawem J.J. Dębiec przedrukował artykuły Eugeniusza Morawskiego i dokonał w nich zmian sugerujących, że jest ich współautorem?
Rozdział siódmy (s. 375-392) ma tytuł “Historia żmigrodzkich orkiestr dętych” i rozpoczyna się tak: “Przeanalizujemy historie orkiestr dętych, które prowadziły działalność na terenie Nowego Żmigrodu. Prowadzone były one przez różne osoby. Byli (sic!) to osoby świeckie, ale i duchowe (sic!), jak było w przypadku przedwojennej orkiestry dętej, którą założył i prowadził ksiądz Witkiewicz. Prześledzimy też historie (sic!) orkiestry tartacznej, najdłużej działającej na naszym terenie.” Cóż… informujemy, że według stopki redakcyjnej książka miała korektora i redaktora.
Po tym akapicie, który chyba jest oryginalnym tekstem J. J. Dębca, choć trudno stwierdzić kim są owi “my”, przedrukowane są w całości, łącznie z przypisami i zdjęciami dwa artykuły Sławomira Morawskiego (1953-2017). Pierwszy pochodzi z “Regionu Żmigrodzkiego” nr 3 z 2013 r. i ma tytuł “Żmigrodzkie orkiestry dęte” (str. 8-9): https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202013/03_2013.pdf Kolejne mają wspólny tytuł i są częściami jednego tekstu pt. “Orkiestra tartaku”. Zostały wydrukowane w “Regionie Żmigrodzkim” w 2013 r. Pierwsza część w nr 5 (str. 8-9): https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202013/05_2013.pdf. Druga w nr 6 (str. 6-7): https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202013/05_2013.pdf
W książce “autorstwa” J. J. Dębca znajdują się całe artykuły, ale brakuje informacji, że teksty te: “Na podstawie materiałów zgromadzonych przez Eugeniusza Morawskiego przygotował Sławomir Morawski” i “Sł. Morawski na podstawie wspomnień Eugeniusza Morawskiego”.
Jakim prawem J.J. Dębiec przedrukował w całości te artykuły i dokonał w nich zmian?
Rozdział ósmy (s. 393-399) pt. “Historia Nadleśnictwa Nowy Żmigród” również nie jest autorstwa J. J. Dębca. Tym razem “autor” przepisał teksty autorstwa Łukasza Mazura (1938-2015), ale wprowadził do niego modyfikacje.
Łukasz Mazur swój czteroczęściowy artykuł pt. “Rys historyczny Nadleśnictwa Żmigród” opublikował oczywiście w “Regionie Żmigrodzkim”. Pierwszą część w nr 11 z 2003 r. (str. 7), drugą w nr 12 z 2003 r. (str. 7), trzecią w nr 1 z 2004 r. (str. 7), a czwartą w nr 2 z 2004 r. (str. 7). Jak łatwo można sprawdzić, J.J. Dębiec w “swojej” książce przepisał w całości tylko dwie z nich. Pierwszą:
https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/11_2003.pdf i drugą: https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/12_2003.pdf
Dlaczego? “Autor” jeden wie, ale wychodzi na to, że po fragmencie o działalności nadleśnictwa z roku 1972 następuje akapit, którego autorem chyba jest J.J. Dębiec, gdzie mowa o powstaniu Magurskiego Parku Narodowego w 1995 r. Na końcu tego rozdziału “autor” dorzuca jeszcze kilka zdjęć, wycinków prasowych i informacji, a to z XIX wieku, a to z II wojny światowej.
Jakim prawem w “książce” J.J. Dębca znajdują się obszerne fragmenty artykułu Łukasza Mazura. Jakim prawem zostały przedrukowane bez pozwolenia rodziny zmarłego autora?
Ostatni rozdział, dziewiąty (s. 401-413) ma tytuł “Historia Ludowego Zespołu Sportowego w Nowym Żmigrodzie” i według nas składa się z kilku elementów. Pierwszym jest przepisany niemal w całości artykuł Eugeniusza Morawskiego pt. “Ludowy Zespół Sportowy w Nowym Żmigrodzie”, który został wydrukowany w nr 8 “Regionu Żmigrodzkiego” z 2003 roku (str. 14). Zachęcamy do samodzielnego sprawdzenia:
https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202003/08_2003.pdf
Piszemy “niemal w całości”, bo “autor” dopisał na początku tego rozdziału słowa: “Eugeniusz Morawski wspomina:” (str. 401), co czyni cały ten rozdział relacją tego człowieka. Jednak np. na str. 403 pojawia się akapit, którego w pierwotnym tekście nie ma. Jest to, jak rozumiemy uzupełnienie, które dopisał p. Dębiec. Takich uzupełnień i przestawień jest więcej. Jakim prawem “autor” ich dokonał i np. usunął te zdania p. Morawskiego: “W czasie mojej pracy w LZS w Nowym Żmigrodzie, doszło do zorganizowania dwóch zabaw dochodowych, kilku imprez sportowych, zdobycie odznaki sprawności fizycznej i sportowej. W latach 1947-1960 zorganizowałem akcję zbierania środków finansowych, w formie datków na zakup sprzętu sportowego (buty skórzane, piłki do siatkówki, sprzęt do gry w ping-ponga) oraz pokrywania kosztów wyjazdów sekcji piłki nożnej. Uważam, że w tamtych latach władze za mało interesowały się sportem. Nie pomogły piękne hasła, wzniosłe apele. Główny Komitet Kultury Fizycznej i Turystyki, jako centralny organ administracji, zorganizowano dopiero w 1960 roku, tj. o 15 lat później niż w sąsiednich krajach. Jeszcze później zorganizowano Wyższą Szkołę Wychowania Fizycznego.”
Zamiast nich, u dołu str. 406 czytamy kolejne akapity z historii LZS, ale czy ich autorem jest Eugeniusz Morawski? Tego nie wiadomo. Według nas pojawia się tu drugi element, czyli najprawdopodobniej narracja kogoś innego, choć bardzo trudno to jednoznacznie stwierdzić, bo jest ona nadal prowadzona w 1 osobie liczby pojedynczej. Czytelnik ma nadal świadomość, że autorem wspomnień jest Eugeniusz Morawski i dowiaduje się (str. 408) m.in. że: “W połowie lat 80. do głosu powoli dochodziło nowe młode pokolenie zawodników i działaczy. Po Jerzym Suskim, który długo prezesował, nastąpiła zmiana na stanowisku prezesa klubu. Został nim Jerzy Dębiec, który pełnił tę funkcję do połowy lat dziewięćdziesiątych. Był jednocześnie i prezesem i gospodarzem, czyli typowym społecznikiem.” Tych słów w artykule z “Regionu Żmigrodzkiego” nie ma.
Dalej p. E. Morawski, a może jednak ktoś inny (?) wspomina swoje zaangażowanie w wymianę ławek na stadionie, które woził swoim dużym fiatem, odnosi się do wydarzeń z roku 2000 (budowa nowej szatni), a potem (str. 410) pisze: “W czasie spisywania tych wspomnień drużyna KS Wisłoka Nowy (sic!) rozgrywa zawody w klasie “B”. Prezesem klubu od 2021 roku jest Wiesław Rogowski. Najbardziej zaangażowanymi działaczami w historii klubu, wspierającymi organizację samego klubu, zawodów oraz prace przy obiekcie sportowym, którym najpierw był “Bala plac”, a następnie stadion sportowy w Nowym Żmigrodzie byli: Wiesław Szuba, Jan Spiecha, Jerzy Suski, Wojciech Suski, Antoni Hućko oraz Jerzy Dębiec”
Zmarły w 2007 roku Eugeniusz Morawski nie mógł wspominać roku 2021. Stąd nasze duże wątpliwości co my właściwie czytamy? Czyj to tekst? Kto jest autorem tych wspomnień? Do pewnego momentu na pewno był to Eugeniusz Morawski… Jeszcze bardziej komplikuje sytuację zdanie na str. 411: “Człowiekiem z pasją, którą była nasza lokalna drużyna był niewątpliwie Stanisław Kawecki i jemu chciałbym poświęcić kilka słów.” Chciałbym poświęcić. Ja chciałbym poświęcić. Ja, czyli kto? Eugeniusz Morawski? No chyba nie, bo zmarł w 2007 r., a wspomina zmarłego w 2013 r. Stanisława Kaweckiego. Czyli kto? J.J. Dębiec? Może rzeczywiście?
Nie, drodzy czytelnicy. Autorem wspomnienia o Stanisławie Kaweckim (1925-2013) nie jest ani Eugeniusz Morawski, ani Jerzy Dębiec, ale Sławomir Morawski.
Szanowny “autor i twórca książki” przedrukował w tym miejscu w całości artykuł Sławomira Morawskiego pt. “Człowiek z pasją”. Tekst ukazał się w “Regionie Żmigrodzkim” w nr 7 z 2013 (str. 9): https://nowyzmigrod.eu/regiony/region%20%C5%BCmigrodzki%202013/07_2013.pdf
Jednak przedrukowanie to za mało, bo J.J. Dębiec dokonał w tekście zmian. Poprawił go tak, jak uznał za stosowne, np. zamiast słów “w lokalnym środowisku” czytamy u J.J. Dębca “w żmigrodzkim środowisku”, dodał on także słowa “jak już wspomniałem”, ale najciekawsza zmiana jest na str. 412. W artykule z “Regionu” czytamy, że Stanisław Kawecki pełnił rolę gospodarza drużyny, a obowiązkiem jego było: “zebranie po meczu strojów, piłek, siatek itp., a następnie przetransportowanie ich do szatni, która znajdowała się w budynku Gminnej Remizy OSP.” Tak w 2013 r. napisał Sławomir Morawski.
W książce “autorstwa” J.J. Dębca czytamy: “Obowiązkiem gospodarza było zebranie po meczu strojów, piłek, siatek itp., a następnie przetransportowanie ich do szatni, która znajdowała się w budynku dawnej gminy, w którym obecnie mieści się muzeum.”
Jakim prawem pan J.J. Dębiec przedrukował artykuły Eugeniusza Morawskiego i jego syna Sławomira Morawskiego? Jakim prawem dokonał w nich zmian? Jakim prawem wymieszał wspomnienia wyżej wymienionych autorów z własnymi i “stworzył” z nich jeden tekst?
Ostatnim tekstem zamieszczonym w książce jest “Zakończenie” na str. 415.
Warto zacytować kilka zdań: “Szanowni czytelnicy, miłośnicy faktów historycznych, informacji, ciekawostek i dobrej lektury. Książka ta została napisana ku pamięci wydarzeń, które miały miejsce w historii nasze (sic!) małej ojczyzny. Starałem się zebrać jak najwięcej informacji rzetelnych, opartych na podstawie dokumentów istniejących w archiwach, prasie, a przede wszystkim na zeznaniach i opowieściach świadków, którzy jeszcze pamiętali czasy wojen. (...)
Gdy 15 lat temu zacząłem zbierać informacje historyczne na temat Nowego Żmigrodu, nie przypuszczałem, że napiszę książki, które będą mogły służyć potomnym. Jestem świadom, że niniejsza książka nie wyczerpuje zawartych w niej tematów. Sporządziłem ją najlepiej, jak potrafiłem i zgodnie z tym, jak ją zamierzyłem. (...) pozwalam sobie żywić nadzieję, że czytelnicy tej pozycji wystawią mi pozytywną notę za jej zawartość i docenią jej wartość. Choć pewnie znajdą się również tacy, którzy postąpią odwrotnie.”
W dwóch częściach recenzji książki “autorstwa” Jerzego Józefa Dębca pt. “Z dziejów Nowego Żmigrodu w latach 1800-2000” wydanej w 2024 roku przez Wydawnictwo “Ruthenus”, zadaliśmy szereg pytań. Czy otrzymamy na nie odpowiedzi? Bo to, że mamy prawo ich oczekiwać jest chyba jasne.
Sytuacja prawna autorów tekstów na gruncie polskiego prawa jest jasna. Artykuły są ich własnością i chroni je prawo w postaci Ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych. A ustawa ta mówi po pierwsze, że każdy autor ma niezbywalne prawa osobiste, które chronią jego autorstwo, czyli prawo do podpisania utworu swoim nazwiskiem (art. 16 pkt. 2). Po drugie ustawa chroni integralność tekstu (art. 16 pkt. 5), co oznacza, że nikt bez wyraźnej zgody jego właściciela, czyli autora nie może dokonywać skrótów i modyfikacji, ani zmieniać tytułów. Ustawa ta mówi też o tym, że do każdego artykułu jego twórca posiada prawa majątkowe. Oznacza to, że autor, a po śmierci autora jego spadkobiercy (co do zasady przez 70 lat), mają w stosunku do utworu wyłączne prawo korzystania i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji (art. 17). Instytucje, do których należą prawa autorskie kronik (poczta, bank) mają wyłączne prawo do korzystania z utworów i rozporządzania nimi na wszystkich polach eksploatacji (art. 17). Tylko instytucje te mają prawo decydować o pierwszym udostępnieniu utworu (art. 16 pkt 4) i do nadzoru nad sposobem jego wykorzystania (art. 16 pkt 5).
